- 23 czerwca 2026 r. komisja ECON Parlamentu Europejskiego przyjęła stanowisko w sprawie cyfrowego euro 43 głosami do 14 (1 wstrzymujący się). Rada UE ma mandat od 19 grudnia 2025 r. — trilog rusza po lipcowym głosowaniu plenarnym.
- Cyfrowe euro będzie zobowiązaniem Eurosystemu — jak banknot — zawsze wymienialnym 1:1 z euro na rachunku. Bez oprocentowania, z limitem na osobę, którego wysokość nie została ustalona.
- Tryb offline pozwoli zapłacić telefon–telefon bez internetu, z prywatnością zbliżoną do gotówki. Cena: utrata urządzenia oznacza utratę środków offline. Tryb online anonimowy nie będzie.
- Gotówka wciąż jest numerem jeden przy kasie w strefie euro (52% liczby transakcji, SPACE 2024), a pakiet legislacyjny równolegle wzmacnia jej status prawnego środka płatniczego.
- Test EBC dla limitu 3 000 €: w skrajnym scenariuszu paniki odpływ depozytów sięga 699 mld €, ale tylko 9 banków (0,1% aktywów sektora) zostałoby bez zabezpieczenia na pożyczkę płynności.
- Harmonogram jest warunkowy: pilotaż II poł. 2027 – II poł. 2028, możliwa pierwsza emisja w 2029 r. Dla Polaków bez euro — dostęp możliwy, ale ryzyko kursowe EUR/PLN zostaje.
Cyfrowe euro nie zostało jeszcze wyemitowane i ostateczna decyzja w tej sprawie nie zapadła. Projekt wszedł za to w fazę, w której dyskusja przestała być akademicka. 23 czerwca 2026 r. Komisja Gospodarcza i Monetarna Parlamentu Europejskiego (ECON) poparła stanowisko dotyczące ustanowienia cyfrowego euro stosunkiem 43 głosów do 14, przy jednym wstrzymującym się — przyjmując wszystkie 15 poprawek kompromisowych sprawozdawcy Fernanda Navarrete i odrzucając kontrpoprawki grup PfE i ECR. Razem z plikiem o świadczeniu usług cyfrowego euro przez dostawców z państw spoza strefy (43:9:6) oraz plikiem o statusie prawnym gotówki (46:4:8) tworzy to tzw. pakiet jednej waluty. Rada Unii Europejskiej przyjęła własne stanowisko negocjacyjne 19 grudnia 2025 r.
Mandaty negocjacyjne zostaną formalnie ogłoszone na początku lipcowej sesji plenarnej w Strasburgu, po czym ruszy trilog Parlamentu, Rady i Komisji Europejskiej; negocjatorzy chcą domknąć tekst do końca roku. Europoseł Markus Ferber mówił po głosowaniu o „geopolitycznej konieczności" wzmacniania odporności europejskich płatności i o niedopuszczalnej zależności od dobrej woli kilku zagranicznych dostawców. Dopiero po przyjęciu rozporządzenia Rada Prezesów EBC zdecyduje, czy cyfrowe euro rzeczywiście zostanie wyemitowane.
Cyfrowe euro nie będzie „europejskim bitcoinem"
Najważniejsza różnica pomiędzy cyfrowym euro a kryptowalutą nie dotyczy aplikacji, kodu ani sposobu zatwierdzania transakcji. Dotyczy tego, kto jest dłużnikiem posiadacza pieniędzy.
Środki widoczne na zwykłym rachunku osobistym są zobowiązaniem banku komercyjnego. Klient ma wobec banku roszczenie o wypłatę określonej kwoty. Bezpieczeństwo depozytu wzmacniają nadzór bankowy, regulacje kapitałowe oraz system gwarantowania depozytów, lecz formalnie nie jest to bezpośrednie zobowiązanie banku centralnego.
Banknot euro działa inaczej. Jest pieniądzem banku centralnego. Cyfrowe euro ma być jego elektronicznym odpowiednikiem, a więc bezpośrednim zobowiązaniem Eurosystemu, obejmującego EBC i banki centralne państw strefy euro. Jedno cyfrowe euro ma być zawsze warte dokładnie tyle samo co jedno euro na rachunku i jedna moneta o nominale jednego euro. Nie będzie tokenem inwestycyjnym, stablecoinem prywatnego emitenta ani aktywem, którego kurs zmienia się na giełdzie.
Nie znaczy to również, że cyfrowe euro będzie oparte na blockchainie. EBC zakłada obecnie wykorzystanie scentralizowanej platformy rozliczeniowej. Eurosystem miałby rejestrować i weryfikować rozliczenia oraz wielkość środków, korzystając przy tym z części rozwiązań technicznych znanych z systemów rozproszonych. Infrastruktura ma działać w wielu regionach i wykorzystywać kilka warstw serwerów, aby awaria jednego centrum nie zatrzymała całego systemu.
To rozróżnienie ustawia całą resztę dyskusji. Kryptowaluta została pomyślana jako alternatywa dla zaufanej instytucji. Cyfrowe euro ma działać dokładnie odwrotnie: jego wartość ma wynikać z zaufania do banku centralnego i prawa obowiązującego w Unii Europejskiej.
Po co budować nowy system, skoro działają karty i płatności mobilne?
Z punktu widzenia klienta odpowiedź nie jest oczywista. Karta zbliżeniowa działa szybko, telefon może zastąpić portfel, a przelewy natychmiastowe w wielu krajach docierają w kilka sekund. Problem staje się widoczny dopiero po spojrzeniu na zaplecze całego rynku.
W 2023 roku karty odpowiadały w Unii Europejskiej za około 70 miliardów płatności, czyli 54 procent wszystkich transakcji bezgotówkowych. Według raportu EBC międzynarodowe organizacje kartowe obsługiwały około 61 procent płatności kartami w strefie euro już w 2022 roku, a nowsze dane EBC mówią wprost o blisko dwóch trzecich. W całej Unii działa dziś zaledwie dziewięć krajowych systemów kartowych — każdy tylko w jednym państwie — i wszystkie tracą udziały rynkowe. Po rozszerzeniu strefy euro obraz zasadniczo się nie zmienił: 13 z 21 państw nie posiada własnego krajowego systemu kartowego i przy płatnościach w sklepie polega wyłącznie na systemach międzynarodowych.
Visa, Mastercard, Apple Pay czy Google Pay działają przy tym sprawnie — miliony ludzi płacą nimi codziennie bez zgrzytów. Pytanie jest inne: czy dostęp do podstawowego sposobu płacenia powinien zależeć niemal wyłącznie od decyzji kilku prywatnych przedsiębiorstw, ich taryf, regulaminów i infrastruktury technicznej.
Europa nie ma dziś jednego własnego rozwiązania detalicznego, które pozwalałoby zapłacić w każdym sklepie stacjonarnym, sklepie internetowym i między osobami we wszystkich państwach strefy euro. Istnieją skuteczne systemy krajowe, ale zwykle zatrzymują się na granicy lub obsługują tylko część zastosowań. Cyfrowe euro ma stać się wspólną warstwą akceptacji, z której mogłyby korzystać także prywatne banki, fintechy i europejskie systemy płatnicze. EBC porównuje tę koncepcję do publicznej infrastruktury, na której prywatne firmy mogą budować własne usługi.
Projekt ma więc dwa równoległe cele. Pierwszym jest udostępnienie mieszkańcom cyfrowej formy pieniądza banku centralnego. Drugim jest zmniejszenie strategicznej zależności europejskich płatności od podmiotów spoza Europy.
Gotówka nadal jest ważniejsza, niż można sądzić
Debata o cyfrowym euro często zaczyna się od założenia, że gotówka niemal zniknęła. Dane nie potwierdzają takiego obrazu.
W badaniu SPACE przeprowadzonym przez EBC w 2024 roku gotówka odpowiadała za 52 procent liczby płatności dokonywanych w fizycznych punktach sprzedaży w strefie euro. Było to mniej niż 59 procent w poprzednim badaniu, ale nadal więcej niż w przypadku każdego innego pojedynczego sposobu płatności. Pod względem wartości transakcji karty miały udział wynoszący 45 procent, a gotówka 39 procent. W 14 z 20 badanych wówczas państw gotówka pozostawała najczęściej używanym instrumentem przy kasie.
Różnice pomiędzy krajami są ogromne. W Holandii gotówka odpowiadała za około 22 procent liczby płatności w punktach sprzedaży, podczas gdy na Malcie za 67 procent. To jeden z powodów, dla których cyfrowe euro nie może być projektowane wyłącznie z perspektywy mieszkańca dużego miasta przyzwyczajonego do płacenia telefonem.
Pakiet legislacyjny dotyczący cyfrowego euro został połączony z rozporządzeniem wzmacniającym status banknotów i monet jako prawnego środka płatniczego. Zarówno Rada, jak i Parlament chcą faktycznego zakazu odmowy przyjmowania gotówki — z wąskimi wyjątkami, przede wszystkim dla sprzedaży na odległość i punktów bezobsługowych — co w praktyce kończy z wykluczającymi oznaczeniami „tylko płatność kartą". Ważny niuans ze stanowiska Rady: sprzedawca nadal będzie mógł sygnalizować, że woli płatność kartą lub cyfrową; zakazana ma być odmowa przyjęcia banknotów, nie komunikowanie preferencji. Państwa członkowskie mają też monitorować dostęp do bankomatów i przygotować plany odporności gotówkowej na wypadek rozległych awarii płatności elektronicznych. Cyfrowe euro ma uzupełniać gotówkę, a nie stanowić podstawę do jej likwidacji.
Ostateczny efekt będzie zależał nie tylko od zapisów prawa. Jeżeli utrzymanie infrastruktury gotówkowej stanie się dla banków i przedsiębiorców coraz droższe, liczba bankomatów i kas przyjmujących banknoty może nadal spadać. Dlatego prawdziwym testem nie będzie deklaracja, że gotówka pozostaje legalna, lecz jej rzeczywista dostępność za pięć lub dziesięć lat.
Jak miałoby wyglądać korzystanie z cyfrowego euro?
Użytkownik nie otwierałby rachunku bezpośrednio w centrali EBC we Frankfurcie. Portfel cyfrowego euro byłby udostępniany przez bank, instytucję płatniczą, urząd pocztowy albo innego uprawnionego pośrednika. To właśnie pośrednik przeprowadzałby identyfikację klienta, zapewniał aplikację lub kartę, obsługiwał reklamacje i pomagał w przypadku utraty urządzenia.
Środki można byłoby zasilać z rachunku bankowego, a w określonych punktach również gotówką. Płatności miałyby działać w sklepach stacjonarnych, internecie, między osobami oraz w rozliczeniach z administracją publiczną. Użytkownik mógłby korzystać z telefonu, zegarka, aplikacji bankowej albo fizycznej karty przeznaczonej między innymi dla osób, które nie chcą lub nie mogą posługiwać się smartfonem.
Bank lub inny pośrednik pozostałby zatem widoczną częścią usługi, ale pieniądze zapisane w portfelu nie byłyby jego zobowiązaniem. To konstrukcja przypominająca połączenie gotówki z aplikacją bankową: obsługę zapewnia prywatna lub publiczna instytucja, natomiast sam pieniądz pochodzi od banku centralnego.
Za warstwę operacyjną odpowiada tak zwany jednolity zbiór reguł, czyli scheme rulebook. Jego roboczą wersję 0.9 — blisko 150 stron — Eurosystem przekazał grupie RDG w czerwcu 2025 roku, a opublikował pod koniec lipca; od lipca do października 2025 roku trwały czteromiesięczne konsultacje rynkowe z udziałem konsumentów, sprzedawców i dostawców płatności. Dokumentacja obejmuje między innymi wymagania dotyczące aplikacji, urządzeń akceptujących płatności, zarządzania danymi, NFC, przeciwdziałania oszustwom, reklamacji i rozliczeń. To nadal projekt roboczy i niewiążący: po przyjęciu rozporządzenia zostanie do niego dostosowany i dopiero wtedy trafi do konsultacji publicznych. Sam poziom szczegółowości pokazuje, że projekt dawno wyszedł poza etap ogólnej prezentacji idei.
Płatność większa niż stan portfela
Jednym z najmniej znanych, a zarazem najważniejszych elementów projektu są mechanizmy automatycznego zasilania i opróżniania portfela.
Załóżmy, że użytkownik ma w cyfrowym portfelu 80 euro, ale chce zapłacić 250 euro. Jeżeli wcześniej połączył portfel ze zwykłym rachunkiem bankowym, brakujące 170 euro może zostać automatycznie pobrane z tego rachunku. Cała płatność zostanie rozliczona jako transakcja w cyfrowym euro. EBC nazywa ten mechanizm „reverse waterfall", czyli odwróconym wodospadem.
Mechanizm działałby również w drugą stronę. Jeżeli na portfel wpłynęłaby kwota powodująca przekroczenie dopuszczalnego limitu, nadwyżka byłaby automatycznie przenoszona na wskazany rachunek bankowy. To właściwy „waterfall". Dzięki temu można byłoby otrzymać większy przelew lub zwrot za drogi zakup, mimo że przechowywanie dowolnie dużej kwoty w cyfrowym euro nie będzie dozwolone.
To rozwiązanie zmienia sens limitu. Użytkownik nie musi mieć w portfelu całej kwoty przed dokonaniem zakupu. W skrajnym wariancie mógłby utrzymywać bardzo małe saldo, a cyfrowe euro służyłoby głównie jako warstwa rozliczeniowa pomiędzy jego rachunkiem bankowym a sprzedawcą.
Automatyczne zasilanie ma też mniej oczywistą stronę. Osoby wykorzystujące gotówkę lub karty przedpłacone do kontrolowania wydatków mogą nie chcieć, aby portfel samodzielnie pobierał pieniądze z rachunku. Dlatego uruchomienie takich funkcji ma zależeć od decyzji użytkownika. Bez tego cyfrowy portfel mógłby stać się kolejnym kanałem, przez który łatwiej wydać więcej, niż pierwotnie planowano.
Cyfrowe euro bez internetu
Sobotni targ, stragan z serami, terminal traci zasięg. Dziś klient bez gotówki po prostu odchodzi. W świecie cyfrowego euro przykłada telefon do telefonu sprzedawcy — i płaci, bo sieć nie jest do niczego potrzebna.
Tryb offline jest prawdopodobnie najbardziej charakterystyczną cechą całego projektu. Dwie osoby znajdujące się obok siebie miałyby możliwość przesłania pieniędzy przez zbliżenie telefonów lub innych urządzeń, nawet gdy żadne z nich nie ma połączenia z internetem. Podobnie mogłaby wyglądać płatność w sklepie podczas awarii sieci. W kompromisie wypracowanym w Parlamencie płatności offline mają być — przynajmniej na starcie — ograniczone do transakcji lokalnych: między osobami oraz przy fizycznym terminalu.
W dokumentacji pilotażu opisano między innymi płatność między dwiema osobami przy wykorzystaniu NFC. Kwota byłaby zapisywana lokalnie na urządzeniu płatnika i przekazywana na urządzenie odbiorcy. Z technicznego punktu widzenia tryb offline przypominałby więc elektroniczny banknot przechowywany w zabezpieczonej części telefonu lub karty.
Tryb offline ma być czymś więcej niż płatnością oczekującą na późniejsze zatwierdzenie. Transakcja powinna zostać zakończona bez kontaktu z centralnym systemem, co pozwoliłoby korzystać z pieniędzy podczas awarii internetu, przeciążenia sieci albo lokalnego odcięcia łączności.
Takie rozwiązanie wiąże się z ryzykiem, którego nie ma przy typowej transakcji online. System musi zapobiegać wielokrotnemu wydaniu tej samej jednostki pieniądza, mimo że urządzenie nie łączy się z centralną bazą. Konieczne są zabezpieczone elementy sprzętowe, limity kwot i mechanizmy wykrywania manipulacji. Parlament Europejski wskazał, że zasady odpowiedzialności za straty oraz ryzyko podwójnego wydania muszą zostać dopracowane przed uruchomieniem systemu.
W stanowisku komisji parlamentarnej przyjęto również surową zasadę: jeżeli użytkownik straci urządzenie razem z zapisanymi na nim środkami offline, pieniądze mogą być niemożliwe do odzyskania. Działałoby to podobnie jak zgubienie portfela z banknotami. Rozwiązanie wzmacnia prywatność, ale zmniejsza ochronę użytkownika. Tego dylematu nie da się całkowicie usunąć: im łatwiej centralnie odtworzyć saldo, tym więcej informacji o nim musi przechowywać system.
Czy EBC będzie widział każdą transakcję?
Nie ma jednej odpowiedzi dotyczącej prywatności, ponieważ tryb online i offline mają działać inaczej.
W płatnościach offline szczegóły transakcji miałyby pozostawać wyłącznie na urządzeniach płatnika i odbiorcy. Pośrednik nie otrzymywałby informacji o tym, gdzie i na co wydano pieniądze. Kontrole związane z przeciwdziałaniem praniu pieniędzy odbywałyby się głównie podczas zasilania i opróżniania portfela, podobnie jak bank rejestruje dziś wypłatę lub wpłatę gotówki, ale nie wie, w którym sklepie wydano konkretny banknot.
Płatność online nie będzie anonimowa w takim znaczeniu. Bank lub inny dostawca portfela będzie musiał identyfikować klienta i wykonywać obowiązki wynikające z regulacji AML. Eurosystem deklaruje, że nie powinien otrzymywać informacji pozwalających bezpośrednio połączyć konkretną osobę z konkretną płatnością. Dane przy tym nie znikają: informacje potrzebne do rozliczenia, przeciwdziałania oszustwom i rozpatrywania sporów nadal będą przechodziły przez elementy systemu.
Parlament Europejski chce wpisać do projektu zasady privacy by design i privacy by default. W stanowisku komisji pojawiło się również odwołanie do dowodów z wiedzą zerową, czyli mechanizmów pozwalających potwierdzić określony warunek bez ujawniania pełnego zestawu danych. Przykładowo system mógłby sprawdzić, czy transakcja mieści się w dopuszczalnym limicie, nie otrzymując dodatkowych informacji o użytkowniku. To ambitny kierunek, ale szczegóły jego zastosowania nie zostały jeszcze ostatecznie ustalone.
Europejska Rada Ochrony Danych i Europejski Inspektor Ochrony Danych zwracali uwagę, że deklaracja wysokiego poziomu prywatności nie wystarczy. Przepisy muszą jasno określać, który podmiot odpowiada za poszczególne rodzaje danych, w jakim celu są one przetwarzane i jak długo mogą być przechowywane. Organy ochrony danych opowiadały się również za wykorzystaniem technologii ograniczających zakres ujawnianych informacji i za traktowaniem gotówki jako punktu odniesienia dla niewielkich, codziennych płatności.
Najuczciwsze podsumowanie brzmi więc: cyfrowe euro offline może oferować prywatność zbliżoną do gotówki, ale cyfrowe euro online nie będzie anonimowe. Ma być bardziej oszczędne w przetwarzaniu danych niż część obecnych systemów komercyjnych, lecz ostateczny poziom ochrony zależy od architektury, regulacji i sposobu wdrożenia, a nie od samej nazwy projektu.
Pieniądz programowalny czy płatność warunkowa?
Jedna z najczęściej powtarzanych obaw dotyczy możliwości ograniczania sposobu wydawania pieniędzy. W takim scenariuszu cyfrowe euro mogłoby mieć termin ważności, działać tylko w wybranych sklepach albo blokować zakup określonych produktów.
Obecny projekt wyklucza tak rozumianą programowalność pieniądza. Ustawodawca ani EBC nie mieliby określać, na co, kiedy lub u kogo użytkownik może wydać swoje euro. Cyfrowe euro ma pozostać pieniądzem ogólnego zastosowania, a nie elektronicznym bonem.
Dopuszczone mają być natomiast płatności warunkowe. Różnica nie jest wyłącznie semantyczna. Warunek dotyczy wykonania konkretnej transakcji, a nie właściwości pieniądza. Klient mógłby na przykład zaakceptować płatność za zakup internetowy, ale środki zostałyby przekazane sprzedawcy dopiero po potwierdzeniu dostawy. Możliwe byłyby również automatyczne zwroty, płatności cykliczne lub rozliczenie usługi po wykonaniu określonego zdarzenia.
Prywatne banki i fintechy mogłyby oferować takie funkcje jako usługi dodatkowe. Zwykłe posiadanie i używanie cyfrowego euro nie powinno powodować, że pieniądz przestaje być wymienny jeden do jednego z pozostałymi formami euro.
Dlaczego portfel będzie miał limit?
Cyfrowe euro będzie bezpośrednim zobowiązaniem banku centralnego i z tego powodu może być postrzegane jako bezpieczniejsze od depozytu w pojedynczym banku. W normalnych warunkach różnica dla klienta jest niewielka, szczególnie gdy depozyt mieści się w limicie gwarancji. Podczas kryzysu bankowego mogłaby natomiast nabrać znaczenia.
Gdyby każdy mieszkaniec mógł jednym kliknięciem przenieść dowolną kwotę z banku komercyjnego do EBC, odpływ depozytów mógłby następować znacznie szybciej niż klasyczna wypłata gotówki. Banki finansują część kredytów właśnie depozytami klientów. Masowa migracja środków do cyfrowego euro mogłaby zwiększyć ich koszty finansowania, ograniczyć akcję kredytową i zaostrzyć kryzys płynności.
Z tego powodu projekt zakłada limit środków przechowywanych przez jedną osobę oraz brak oprocentowania. Ostateczna wysokość limitu nie została jeszcze ustalona. Kwota 3000 euro, często przedstawiana jako gotowa decyzja, była przede wszystkim wartością testowaną w analizach. Komisja parlamentarna zaproponowała, aby ogólny pułap ustalała Komisja Europejska na podstawie rekomendacji EBC i przeglądała go co najmniej raz na dwa lata. Rada widzi ten mechanizm inaczej: limity ustalałby EBC, ale w ramach ogólnego pułapu uzgodnionego przez Radę i również przeglądanego co najmniej co dwa lata. Kto ostatecznie trzyma rękę na suwaku — Komisja czy Rada — to jeden z głównych punktów trilogu.
Przedsiębiorstwa miałyby jeszcze bardziej ograniczoną możliwość gromadzenia cyfrowego euro. W stanowisku Parlamentu przyjęto, że firma nie mogłaby traktować go jako trwałego salda: środki otrzymane od klientów mogłyby pozostać w cyfrowym euro maksymalnie przez 24 godziny, po czym trafiałyby na rachunek komercyjny. Rada trzyma się tu bliżej pierwotnej propozycji — przedsiębiorstwa nie utrzymywałyby żadnego salda, a wpływy natychmiast, automatycznym „wodospadem", spływałyby na rachunek bankowy. Oba warianty mają ten sam cel: pozwolić przyjmować płatności i zarazem zapobiec masowemu przenoszeniu firmowych depozytów do banku centralnego.
Co badania mówią o zainteresowaniu cyfrowym euro?
Sama dostępność nowego instrumentu nie oznacza, że ludzie zaczną z niego korzystać. Przyzwyczajenia płatnicze są wyjątkowo trwałe. Osoba, która od lat płaci kartą lub gotówką, potrzebuje konkretnej korzyści, aby instalować kolejną aplikację.
Badanie EBC oparte na ankiecie Consumer Expectations Survey w 11 największych gospodarkach strefy euro pokazało, że w 2021 roku zaledwie około 9 procent respondentów słyszało o projekcie. Do marca 2024 roku odsetek ten wzrósł do około 40 procent. Około 45 procent ankietowanych deklarowało, że prawdopodobnie korzystałoby z cyfrowego euro w przynajmniej jednym zastosowaniu. W grupie osób w wieku od 18 do 34 lat było to około 55 procent.
W tym samym badaniu poproszono respondentów o podział hipotetycznej niespodziewanej kwoty 10 tysięcy euro. Średnio około 5 procent przeznaczyliby na cyfrowe euro, 53 procent na rachunki bieżące lub oszczędnościowe, a 12 procent trzymaliby w gotówce. Sugeruje to, że w zwykłych warunkach cyfrowe euro byłoby postrzegane raczej jako narzędzie do płacenia niż miejsce przechowywania większych oszczędności.
Zmiana hipotetycznego limitu portfela od 1000 do 10 tysięcy euro nie powodowała w tym badaniu istotnych różnic w planowanym podziale płynnych środków. Nie przesądza to zachowania ludzi podczas kryzysu, ale osłabia argument, że samo uruchomienie cyfrowego euro automatycznie wywoła masowy odpływ depozytów.
Interesujący wynik przyniósł eksperyment informacyjny. Część respondentów obejrzała krótki materiał EBC wyjaśniający działanie projektu. Skłonność do używania cyfrowego euro w płatnościach detalicznych offline wzrosła w tej grupie o 13 punktów procentowych. Efekt po kilku miesiącach słabł, co pokazuje, że jednorazowa kampania reklamowa nie wystarczy. Użytkownik musi rozumieć praktyczną różnicę pomiędzy cyfrowym euro, kartą i zwykłym rachunkiem.
Czy limit 3000 euro zagrażałby bankom?
EBC policzył to na danych nadzorczych ponad dwóch tysięcy banków, testując limity od 500 do 3000 euro. W skrajnym scenariuszu „ucieczki do bezpieczeństwa" — pełne wykorzystanie limitu 3000 euro przez klientów w środku kryzysu — odpływ depozytów sięga 699 miliardów euro, czyli 8,2 procent detalicznych depozytów bieżących i 2,2 procent aktywów sektora. Trzynaście z 2025 badanych banków zjechałoby wtedy do regulacyjnego poziomu 100 procent wskaźnika płynności LCR, a z nich tylko dziewięć — łącznie 0,1 procent aktywów sektora bankowego — nie miałoby wystarczającego zabezpieczenia, aby pożyczyć płynność z banku centralnego w standardowych operacjach. Sam EBC określa ten scenariusz jako wysoce nieprawdopodobny i zaznacza, że wyniki są raczej zawyżone, bo model nie uwzględnia klientów posiadających rachunki w kilku bankach jednocześnie.
Do tych wyników trzeba podchodzić ostrożnie. Model opiera się na przyjętych założeniach dotyczących zachowania klientów, możliwości finansowania banków i reakcji banku centralnego. Nie da się z pełną pewnością przewidzieć, jak szybko użytkownicy przenosiliby pieniądze podczas rzeczywistej paniki. Cyfrowy portfel działający przez całą dobę może przyspieszyć ruch środków w sposób, którego nie obserwowano podczas dawnych kryzysów bankowych.
Z drugiej strony limit, brak oprocentowania i automatyczne łączenie portfela z rachunkiem bankowym wyraźnie ograniczają atrakcyjność cyfrowego euro jako skarbca. EBC dorzuca do tego jeszcze jeden argument: sama postępująca cyfryzacja płatności ma według jego szacunków dołożyć bankom do 2034 roku około 127 miliardów euro depozytów, co przy limitach do 3000 euro z nadwyżką kompensuje szacowany odpływ w normalnych czasach. Dla większości osób wygodniejsze pozostanie trzymanie oszczędności na oprocentowanym rachunku, lokacie lub w innych aktywach.
Co cyfrowe euro może oznaczać dla sklepów?
Dla konsumenta podstawowe korzystanie z cyfrowego euro ma być bezpłatne. Obejmowałoby to otwarcie portfela, utrzymanie środków, otrzymanie co najmniej jednego instrumentu płatniczego oraz zwykłe płatności. Pośrednicy mogliby pobierać opłaty za usługi dodatkowe, ale nie za samo podstawowe używanie publicznego pieniądza.
Sprzedawcy prawdopodobnie nadal ponosiliby koszty obsługi transakcji, ale projekt zakłada limity opłat pobieranych przez banki i dostawców infrastruktury. W stanowisku Parlamentu znalazła się propozycja, aby sprzedawcy nie płacili więcej niż dziś, a płatności offline były dla nich całkowicie bezpłatne; Rada proponuje co najmniej pięcioletni okres przejściowy z opłatami ograniczonymi do poziomu porównywalnego z kartami debetowymi. Nie jest to jeszcze ostateczne prawo i może zostać zmienione podczas negocjacji.
Skala problemu kosztowego jest dobrze udokumentowana. Według badania Komisji Europejskiej z lutego 2024 roku, cytowanego przez EBC, średnie opłaty netto ponoszone przez sprzedawców w systemach kartowych w UE niemal się podwoiły w latach 2018–2022: z 0,27 do 0,44 procent wartości płatności — mimo unijnego rozporządzenia ograniczającego interchange. Mniejsze firmy płacą przy tym stawki trzy- lub czterokrotnie wyższe niż duże sieci; EBC deklaruje, że z cyfrowym euro powinny płacić około połowy tego, co obecnie. Cyfrowe euro nie gwarantuje automatycznie niższych cen, ale pojawienie się alternatywnej infrastruktury może poprawić pozycję negocjacyjną handlowców.
Ciekawe wyniki przyniosły jakościowe badania Ipsos przeprowadzone dla EBC wśród małych przedsiębiorców we wszystkich państwach strefy euro. Aż 84 procent właścicieli sklepów stacjonarnych uczestniczących w badaniu uznało możliwość przyjmowania płatności offline za ważną. Łącznie 82 procent pozytywnie oceniało perspektywę obniżenia kosztów i zwiększenia siły negocjacyjnej wobec dostawców płatności, a 79 procent poprawę płynności. Trzeba przy tym zaznaczyć, że badanie objęło 40 grup fokusowych i nieco ponad 160 uczestników — wyniki są orientacyjne i nie można ich uznać za reprezentatywne dla całego rynku.
Dla sklepu położonego w dużym mieście płatność bez internetu może wydawać się dodatkiem. Dla małego punktu na obszarze o słabym zasięgu, stoiska sezonowego albo przedsiębiorcy dotkniętego awarią operatora może oznaczać możliwość dalszej sprzedaży. To właśnie odporność, a nie szybkość płatności, może okazać się najbardziej przekonującym argumentem biznesowym.
Kto zapłaci za budowę systemu?
EBC szacuje koszt stworzenia centralnej infrastruktury do momentu potencjalnej emisji na około 1,3 miliarda euro. Roczne koszty działania od 2029 roku mają wynosić około 320 milionów euro. Eurosystem zamierza pokrywać je podobnie jak koszty produkcji i dystrybucji banknotów, traktując infrastrukturę jako dobro publiczne.
Nie jest to pełny koszt gospodarczy projektu. Banki, dostawcy płatności, sklepy i producenci terminali będą musieli dostosować systemy informatyczne, aplikacje, procedury bezpieczeństwa i obsługę reklamacji. Jednorazowe koszty dostosowania po stronie sektora bankowego EBC oszacował w październiku 2025 roku na maksymalnie około 5,8 miliarda euro; organizacje bankowe uważają te wyliczenia za mocno zaniżone i właśnie ten spór będzie wracał w trilogu. Część istniejącej infrastruktury ma zostać ponownie wykorzystana, ale skala integracji pozostaje przedmiotem sporu pomiędzy EBC a rynkiem.
W ocenie projektu należy więc oddzielać koszt infrastruktury ponoszony przez Eurosystem od kosztów wdrożenia po stronie rynku. Podawanie wyłącznie kwoty 1,3 miliarda euro tworzy niepełny obraz. Z kolei prezentowanie wysokich szacunków banków bez uwzględnienia wspólnych standardów i możliwości wykorzystania istniejących rozwiązań również może zawyżać rzeczywisty rachunek.
Finansowe wykluczenie nie kończy się na braku konta
Cyfrowe euro ma być dostępne także dla osób, które nie posiadają standardowego rachunku bankowego. Podstawowe usługi mogłyby zapewniać wyznaczone instytucje publiczne. Projekt przewiduje również możliwość korzystania z fizycznej karty, pomoc stacjonarną oraz rozwiązania zgodne z Europejskim Aktem o Dostępności.
Badania użytkowników pokazują zarazem, że samo udostępnienie karty nie rozwiązuje wszystkich problemów. Starsi respondenci i osoby o niższych kompetencjach cyfrowych zwracały uwagę na trudności z instalacją aplikacji, aktualizacjami, wieloetapowym uwierzytelnieniem oraz obawę przed popełnieniem nieodwracalnego błędu. Część z nich korzystała z pomocy dzieci lub wnuków przy wykonywaniu płatności.
Badani oczekiwali całodobowego wsparcia, prostego procesu uruchomienia usługi oraz możliwości uzyskania pomocy w oddziale. Starsi użytkownicy częściej wybierali kartę, podczas gdy młodsi preferowali telefon. Wiele osób uznawało, że najlepszym rozwiązaniem byłoby zapewnienie obu form jednocześnie.
Największym zagrożeniem dla dostępności nie jest brak funkcji, lecz nadmiar procedur. Portfel może formalnie spełniać wszystkie wymogi, a mimo to pozostać niezrozumiały dla osoby, która nie rozróżnia rachunku bankowego, aplikacji płatniczej i pieniędzy banku centralnego.
Czy Polacy będą mogli korzystać z cyfrowego euro?
Wprowadzenie cyfrowego euro nie oznacza zastąpienia złotego w Polsce. Dopóki Polska nie należy do strefy euro, cyfrowe euro nie stanie się krajowym prawnym środkiem płatniczym ani elektroniczną wersją złotego.
Dostęp mieszkańców państw Unii, które nie przyjęły euro, jest natomiast przewidziany jako możliwość. Wymagałby odpowiednich ustaleń pomiędzy EBC a bankiem centralnym danego państwa oraz ram prawnych pozwalających lokalnym dostawcom oferować portfele. Parlament Europejski poparł rozwiązanie, w którym banki i instytucje płatnicze z państw spoza strefy euro mogłyby dystrybuować cyfrowe euro na podobnych zasadach, przy zachowaniu uprawnień EBC do ograniczania dostępu.
Polak podróżujący do Niemiec, Hiszpanii lub Włoch mógłby potencjalnie otrzymać czasowy dostęp jako turysta. Nie znaczy to, że od dnia uruchomienia każdy polski użytkownik automatycznie zobaczy nowy portfel w aplikacji swojego banku. Warunki dostępu, limity oraz sposób wymiany złotych na cyfrowe euro będą zależały od ostatecznych przepisów i porozumień instytucjonalnych.
Dla polskiego klienta cyfrowe euro nie usunie również ryzyka kursowego. Wyobraźmy sobie pana Marka z Gliwic, który portfelem cyfrowego euro płaci za kolację w Berlinie: sama płatność przechodzi bez opłat po stronie klienta, ale jeśli portfel zasilił z konta w złotych, po drodze i tak zapłacił spread przy przewalutowaniu. Płatność pozostanie zobowiązaniem wyrażonym w euro, a przeliczenie nastąpi według kursu banku, fintechu lub innego dostawcy. Nowa infrastruktura może zmniejszyć koszt samego przesłania pieniędzy, ale nie zlikwiduje spreadu EUR/PLN ani wahań kursu euro wobec złotego.
Cyfrowe euro nie zastąpi rachunku bankowego
Brak oprocentowania, limit salda i automatyczne przenoszenie nadwyżek sprawiają, że cyfrowe euro nie ma pełnić funkcji konta oszczędnościowego. Nie będzie też oferowało kredytu, debetu, lokaty, programu inwestycyjnego ani finansowania zakupów. Te usługi pozostaną domeną banków i innych instytucji finansowych.
Można wyobrazić sobie cyfrowe euro jako dodatkową kieszeń w aplikacji bankowej. Środki znajdujące się w tej kieszeni są pieniądzem banku centralnego, ale pozostała część relacji klienta z bankiem się nie zmienia. Bank nadal prowadzi rachunek, przechowuje oszczędności, udziela kredytów i wykonuje wymianę walut.
Z punktu widzenia klienta granica może być niemal niewidoczna. Ta sama aplikacja może pokazywać saldo rachunku i saldo cyfrowego euro. Dopiero w warstwie prawnej i rozliczeniowej będą to dwa różne rodzaje zobowiązań.
Rada kontra Parlament: co jeszcze trzeba uzgodnić w trilogu
Stanowiska Rady i Parlamentu są zbieżne co do fundamentów — pieniądz publiczny, tryb online i offline, bezpłatne usługi podstawowe, limity chroniące banki — ale różnią się w punktach, które zdecydują o codziennej praktyce. Poniższe zestawienie pokazuje najważniejsze rozbieżności według stanu sprzed rozpoczęcia negocjacji.
| Kwestia | Rada UE (19 XII 2025) | Parlament — komisja ECON (23 VI 2026) |
|---|---|---|
| Kto ustala limit posiadania | EBC, w ramach ogólnego pułapu uzgodnionego przez Radę; przegląd co najmniej co 2 lata | Pułap UE ustala Komisja Europejska na podstawie rekomendacji EBC; przegląd co najmniej co 2 lata |
| Środki firm | Brak trwałego salda — wpływy natychmiast na rachunek bankowy (automatyczny „waterfall") | Maksymalnie 24 godziny na przetrzymanie wpływów od klientów |
| Opłaty dla sprzedawców | Okres przejściowy co najmniej 5 lat; limity opłat porównywalne z kartami debetowymi | Nie więcej niż obecnie; płatności offline całkowicie bezpłatne |
| Zakres offline | Online i offline od startu, „zawsze i wszędzie" | Online i offline, ale offline początkowo ograniczony do transakcji lokalnych (P2P i terminal) |
| Prywatność | Wysoki poziom prywatności (zapis ogólny) | Privacy by design i by default, wprost z dowodami z wiedzą zerową |
| Okres wdrożeniowy | Brak odpowiednika | Co najmniej 24 miesiące od formalnego zatwierdzenia uruchomienia |
Pięć testów, które przesądzą o powodzeniu projektu
Pierwszym testem będzie prywatność. Nie wystarczy stwierdzenie, że EBC nie chce profilować użytkowników. System musi być skonstruowany w taki sposób, aby centralne profilowanie było technicznie i prawnie utrudnione również dla przyszłych władz oraz operatorów infrastruktury.
Drugim będzie niezawodność trybu offline. Jeżeli będzie działał wyłącznie na najnowszych telefonach, wymagał częstych połączeń z siecią albo powodował dużą liczbę odrzuconych transakcji, jego przewaga nad kartą okaże się pozorna.
Trzeci test dotyczy akceptacji. Cyfrowe euro ma sens jako dobro publiczne tylko wtedy, gdy można nim rzeczywiście zapłacić w różnych państwach, sklepach internetowych, małych punktach usługowych i między osobami. Sieć akceptacji jest ważniejsza od liczby funkcji w aplikacji.
Czwarty test to cena. Podstawowe używanie ma być bezpłatne dla konsumenta, lecz o powodzeniu zdecydują również koszty po stronie przedsiębiorcy. Jeżeli cyfrowe euro okaże się droższe lub bardziej skomplikowane od karty, obowiązek przyjmowania go będzie postrzegany jako obciążenie, a nie realna konkurencja.
Piątym testem będzie uczciwa komunikacja. Projekt nie powinien być reklamowany jako rozwiązanie każdego problemu europejskich płatności. Nie zlikwiduje oszustw, nie usunie ryzyka kursowego, nie zastąpi banków i nie zapewni pełnej anonimowości online. Może natomiast stworzyć europejską, powszechną i odporną warstwę płatniczą. To wystarczająco ambitny cel bez dodawania obietnic, których nie da się spełnić.
Kiedy cyfrowe euro może pojawić się w portfelach?
EBC zakłada, że dwunastomiesięczny pilotaż rozpocznie się w drugiej połowie 2027 roku. Próby mają obejmować rzeczywiste scenariusze płatności online i offline, ale w ograniczonej skali; wybór uczestniczących dostawców płatności zaplanowano jeszcze na 2026 rok. Zakończenie pilotażu przewidywane jest na drugą połowę 2028 roku.
Potencjalna pierwsza emisja jest rozważana w 2029 roku, pod warunkiem przyjęcia przepisów w 2026 roku, zakończenia prac technicznych i wydania osobnej decyzji przez Radę Prezesów EBC. Komisja parlamentarna zaproponowała ponadto co najmniej 24-miesięczny okres wdrożeniowy po formalnym zatwierdzeniu uruchomienia, aby banki, sklepy i użytkownicy zdążyli przygotować systemy.
Rok 2029 nie jest więc obiecaną datą startu. Jest terminem gotowości, do którego dąży Eurosystem. Projekt może zostać przesunięty, ograniczony albo zmieniony podczas negocjacji legislacyjnych i pilotażu.
Cyfrowe euro będzie ważne nawet wtedy, gdy nie stanie się najpopularniejszą metodą płatności
Sukces projektu nie musi oznaczać, że większość Europejczyków porzuci karty i będzie codziennie otwierać osobną aplikację EBC. Cyfrowe euro może mieć znaczenie już jako awaryjna infrastruktura, publiczny punkt odniesienia dla kosztów płatności i wspólny standard pozwalający europejskim firmom konkurować na całym rynku strefy euro.
Gotówka pełni podobną rolę. Nie każdy używa jej codziennie, ale sama możliwość wypłacenia banknotów ogranicza całkowitą zależność klienta od jednego banku, aplikacji lub operatora. Cyfrowe euro ma przenieść część tej funkcji do świata handlu internetowego i płatności mobilnych.
Największym osiągnięciem projektu nie byłaby więc kolejna ikona w telefonie. Byłoby nim stworzenie sytuacji, w której mieszkaniec strefy euro może zapłacić publicznym pieniądzem cyfrowym niezależnie od kraju, banku i dominującej sieci kartowej. Największą porażką byłby natomiast system kosztowny, obowiązkowy dla sklepów, ale zbyt skomplikowany i mało użyteczny, aby ludzie chcieli z niego korzystać.
Cyfrowe euro nie jest jeszcze przesądzone. Po czerwcowym głosowaniu w Parlamencie Europejskim i grudniowym mandacie Rady stało się jednak znacznie bardziej realne. Najbliższe miesiące trilogu zdecydują nie tylko o tym, czy projekt powstanie, lecz przede wszystkim o granicach prywatności, wysokości limitów, kosztach dla rynku i rzeczywistym miejscu banków w nowym systemie. To właśnie te szczegóły, a nie samo słowo „cyfrowe", przesądzą o jego wartości.
FAQ – najczęściej zadawane pytania
Czy cyfrowe euro zastąpi gotówkę?
Nie — i to zapisano wprost w pakiecie legislacyjnym, który równolegle wzmacnia status banknotów i monet. Rada i Parlament chcą faktycznego zakazu odmowy przyjmowania gotówki (z wyjątkami m.in. dla sprzedaży online i punktów bezobsługowych) oraz monitorowania dostępu do bankomatów. Gotówka wciąż odpowiada za 52 procent liczby płatności przy kasie w strefie euro (SPACE 2024).
Czy cyfrowe euro to kryptowaluta oparta na blockchainie?
Nie. Będzie bezpośrednim zobowiązaniem Eurosystemu — jak banknot — zawsze wymienialnym 1:1 z euro na rachunku. EBC planuje scentralizowaną platformę rozliczeniową, a nie publiczny blockchain; jego kurs nie będzie notowany na żadnej giełdzie.
Czy EBC zobaczy, na co wydaję pieniądze?
W trybie offline szczegóły transakcji mają pozostawać wyłącznie na urządzeniach płatnika i odbiorcy — pośrednik nie widzi, gdzie i za co zapłacono. W trybie online dostawca portfela identyfikuje klienta (KYC/AML), natomiast Eurosystem deklaruje, że nie powinien otrzymywać danych łączących osobę z konkretną płatnością. Parlament chce dodatkowo wpisać do przepisów privacy by design i dowody z wiedzą zerową.
Ile cyfrowego euro będzie można trzymać w portfelu?
Limit nie został ustalony — 3000 euro to kwota testowana w analizach EBC, nie decyzja. Otwarte jest nawet to, kto pułap wyznaczy: Parlament wskazuje Komisję Europejską działającą na rekomendację EBC, Rada — EBC w ramach pułapu uzgodnionego przez Radę. Firmy będą mogły przetrzymać wpływy najwyżej 24 godziny (wariant PE) albo wcale (wariant Rady).
Czy skorzystam z cyfrowego euro, mieszkając w Polsce?
To możliwe, ale nie automatyczne. Wymaga porozumienia EBC z NBP i ram prawnych dla lokalnych dostawców; Parlament poparł dystrybucję przez banki i instytucje płatnicze spoza strefy euro. Cyfrowe euro pozostanie przy tym zobowiązaniem w euro — spread i ryzyko kursowe EUR/PLN nie znikną.
Kiedy zapłacę cyfrowym euro w sklepie?
Najwcześniej pod koniec dekady. Dwunastomiesięczny pilotaż zaplanowano od drugiej połowy 2027 do drugiej połowy 2028 roku, a możliwą pierwszą emisję na 2029 rok — pod warunkiem przyjęcia rozporządzenia w 2026 roku i osobnej decyzji Rady Prezesów EBC. Parlament chce dodatkowo co najmniej 24 miesięcy na wdrożenie po zatwierdzeniu startu.
Źródła
- Parlament Europejski, komunikat prasowy po głosowaniu komisji ECON nad pakietem jednej waluty, 23.06.2026.
- Ledger Insights, „EU Parliament committee greenlights digital euro CBDC bill", 23.06.2026, https://www.ledgerinsights.com/eu-parliament-committee-greenlights-digital-euro-cbdc-bill/
- Euronews Business, „European Parliament backs long-awaited digital euro to reduce US dominance in payments", 23.06.2026, https://www.euronews.com/business/2026/06/23/european-parliament-backs-long-awaited-digital-euro-to-reduce-us-dominance-in-payments
- Rada UE, „Single currency: Council agrees position on the digital euro and on strengthening the role of cash", 19.12.2025, https://www.consilium.europa.eu/en/press/press-releases/2025/12/19/single-currency-council-agrees-position-on-the-digital-euro-and-on-strengthening-the-role-of-cash/
- EBC, „Study on the payment attitudes of consumers in the euro area (SPACE) – 2024", komunikat z 19.12.2024, https://www.ecb.europa.eu/press/pr/date/2024/html/ecb.pr241219~172b929461.en.html
- EBC, „Most EU countries rely on international card schemes for card payments" (raport o systemach kartowych), 28.02.2025, https://www.ecb.europa.eu/press/pr/date/2025/html/ecb.pr250228_1~7f0697af45.en.html
- EBC, „Progress on the preparation phase of a digital euro – First progress report", 24.06.2024 (m.in. wzrost średnich opłat MSC z 0,27% do 0,44% wg badania KE z lutego 2024), https://www.ecb.europa.eu/euro/digital_euro/progress/html/ecb.deprp202406.en.html
- EBC, „Technical annex on the financial stability impact of the digital euro", 10.10.2025 (PDF), https://www.ecb.europa.eu/euro/digital_euro/timeline/profuse/shared/pdf/ecb.deprep251010_technical_annex_financial_stability_impact_digital_euro.en.pdf
- Reuters (F. Canepa), „Digital euro could drain up to 700 billion euros of deposits in bank run, ECB says", 10.10.2025, przedruk: https://www.investing.com/news/economy-news/digital-euro-could-drain-up-to-700-billion-euros-of-deposits-in-bank-run-ecb-says-4281130
- EBC Research Bulletin, „The digital euro: awareness, adoption and household portfolios", 19.12.2025, https://www.ecb.europa.eu/press/research-publications/resbull/2025/html/ecb.rb251219~ecc26e145b.en.html
- EBC Working Paper No 3035, „Consumer attitudes towards a central bank digital currency" (PDF), https://www.ecb.europa.eu/pub/pdf/scpwps/ecb~cde4bd616e.wp3035en.pdf
- Ipsos dla EBC, „Digital Euro User Research – small merchants and vulnerable consumers", 30.10.2025 (PDF), https://www.ecb.europa.eu/euro/digital_euro/timeline/profuse/shared/pdf/ecb.deprep251030_digital_euro_user_research_report_ipsos.en.pdf
- EBC, „Preparation phase of a digital euro – Closing report", 30.10.2025, https://www.ecb.europa.eu/euro/digital_euro/progress/html/ecb.deprp202510.en.html
- EBC, „Draft Digital Euro Scheme Rulebook, version 0.9", 31.07.2025 (PDF), https://www.ecb.europa.eu/euro/digital_euro/timeline/profuse/shared/pdf/ecb.derdgp250731_Draft_digital_euro_scheme_rulebook_v0.9.en.pdf
- EBC, „FAQs on the digital euro" (aktualizacja X 2025; m.in. pilotaż II poł. 2027, 12 miesięcy), https://www.ecb.europa.eu/euro/digital_euro/faqs/html/ecb.faq_digital_euro.en.html
- P. Cipollone (EBC), „The digital euro in a fragmenting world", Ryga, 01.04.2026 (m.in. opłaty 3–4× wyższe dla małych firm, dwie trzecie transakcji w systemach międzynarodowych), https://www.ecb.europa.eu/press/key/date/2026/html/ecb.sp260401~d9106c31db.en.html
- P. Cipollone (EBC), prezentacja dla ABI, 18.02.2026 (PDF; pilotaż od II poł. 2027, pięcioletni okres przejściowy opłat, stanowisko Rady), https://www.ecb.europa.eu/press/key/date/2026/html/ecb.sp260218~e8cad0ec0f.en.pdf
- Payment Expert, „ECB says digital euro rollout to cost banks up to €5.8bn" (omówienie analizy kosztowej EBC), 14.10.2025, https://paymentexpert.com/2025/10/14/ecb-digital-euro-cost-estimate-2025/
- CoinDesk, „European Parliament clears last step for a digital euro…", 23.06.2026 (kontekst: głosowanie Senatu USA nad zakazem CBDC), https://www.coindesk.com/policy/2026/06/23/european-parliament-clears-last-step-for-a-digital-euro-to-break-u-s-payment-grip