- Goldman ściął prognozę złota o 500 dolarów — z 5 400 do 4 900 USD za uncję na koniec 2026 roku. Powodem jest jastrzębi Fed, który odłożył obniżki stóp.
- Ale to przycięcie optymizmu, nie zapowiedź krachu. Nawet obniżony cel 4 900 USD leży wciąż około 19% powyżej dzisiejszej ceny (~4 110 USD). Dopiero scenariusz podwyżek Fedu (4 400 USD) byłby blisko obecnych poziomów.
- Polski inwestor stracił na przecenie mniej. Od 15 do 19 czerwca złoto spadło o 4,9% w dolarach, ale tylko o 2,7% w złotych — słabnący złoty zamortyzował część spadku.
- Gdy Wall Street tnie cele, banki centralne kupują — a największym kupcem złota na świecie w 2025 roku był Narodowy Bank Polski (+102 tony, do 550 ton rezerw).
- To korekta w trendzie, nie jego koniec. Złoto jest ok. 20% poniżej marcowego szczytu, ale wciąż wyraźnie wyżej niż rok temu.
Zacznijmy od liczby, która zelektryzowała rynek. W piątek Goldman Sachs obniżył prognozę ceny złota na koniec 2026 roku z 5 400 do 4 900 dolarów za uncję. Pięćset dolarów w dół, jednym ruchem. Na naszych notowaniach uncja kosztuje dziś około 15 430 zł, czyli mniej więcej 4 110 dolarów — i jest już jakieś 20% poniżej rekordu z marca.
Brzmi jak początek końca złotej hossy. Ale zanim sprzedasz babciną bransoletkę, warto przeczytać tę prognozę do końca — bo mówi coś zupełnie innego, niż krzyczy nagłówek.
Co dokładnie zrobił Goldman — i czego nie powiedział nagłówek
Cięcie prognozy to nie to samo co prognoza spadku. Spójrz na liczby spokojnie: dzisiejsza cena to ~4 110 dolarów, a obniżony cel Goldmana na koniec roku to 4 900. To wciąż o 19% wyżej niż teraz. Bank nie mówi „złoto poleci w dół" — mówi „poleci w górę wolniej, niż myśleliśmy".
Skąd w ogóle cięcie? Zadziałał jeden człowiek i jedno posiedzenie. 17 czerwca pierwsze spotkanie FOMC poprowadził nowy szef Fedu, Kevin Warsh — i od razu pokazał pazur. Z komunikatu zniknęła „forward guidance", czyli obietnice co do przyszłych ruchów, a dziewięciu z osiemnastu decydentów prognozuje teraz w 2026 roku co najmniej jedną podwyżkę. Goldman wykasował w odpowiedzi wszystkie tegoroczne obniżki ze swoich założeń. A dla złota to ma fundamentalne znaczenie.
Dlaczego jastrzębi Fed bije złoto
Złoto ma jedną wbudowaną wadę: nie płaci odsetek. Sztabka leżąca w sejfie nie wypłaci Ci ani grosza kuponu. Dlatego jej największym wrogiem są wysokie, realne stopy procentowe. Gdy obligacje czy lokaty kuszą solidnym oprocentowaniem, trzymanie bezodsetkowego kruszcu robi się kosztowne — to tak zwany koszt alternatywny. Po co siedzieć na złocie, skoro pieniądz gdzie indziej pracuje?
Kiedy więc rynek wierzył w cięcia Fedu, złoto rosło: tańszy pieniądz to niższy koszt alternatywny i słabszy dolar. Teraz scenariusz się odwrócił. Stopy zostają wysoko, dolar się umacnia, a kapitał — jak zauważa Goldman — wypływa z funduszy ETF opartych na złocie. Stąd przycięcie prognozy. To nie kaprys analityka, tylko prosta konsekwencja nowej polityki Warsha.
Polski inwestor stracił mniej. Dlaczego?
Tu wchodzi smaczek, którego nie znajdziesz w światowych serwisach — bo trzeba mieć pod ręką i kurs złota, i kurs złotego. Przecena złota wygląda inaczej w dolarach, a inaczej w naszej walucie. Powód jest prosty: złoto wyceniane jest globalnie w dolarach, a dolar właśnie się umacnia. Słabnący złoty działa więc jak poduszka.
To nie jest argument za kupowaniem złota ani przeciw — to po prostu mechanizm, o którym warto wiedzieć. Dla Polaka cena kruszcu zależy zawsze od dwóch rzeczy naraz: notowań w dolarach i kursu USD/PLN. Bieżące wartości obu śledzisz w naszym serwisie kursów walut na żywo.
Druga strona stołu: gdy Wall Street tnie, banki centralne kupują
I teraz najciekawsze. W dokładnie tym samym czasie, gdy Goldman obniża cel, instytucje o znacznie dłuższym horyzoncie robią coś przeciwnego — gromadzą złoto na potęgę. Według danych Światowej Rady Złota (World Gold Council) banki centralne kupiły w 2025 roku 863 tony kruszcu. To mniej niż w rekordowych latach 2022–2024 (po ponad tysiąc ton rocznie), ale wciąż czwarty najwyższy wynik w historii i niemal dwa razy więcej niż średnia z dekady 2010–2021 (473 tony).
A teraz część, która powinna zainteresować każdego Polaka. Największym pojedynczym kupcem złota na świecie w 2025 roku był Narodowy Bank Polski. NBP dokupił 102 tony i powiększył rezerwy do 550 ton — to już około 28% wszystkich oficjalnych rezerw kraju. Innymi słowy: gdy bank inwestycyjny z Nowego Jorku tonuje optymizm, polski bank centralny robi swoje i zbiera kruszec szybciej niż ktokolwiek inny na planecie.
Dlaczego to ważne: banki centralne i analitycy patrzą na złoto przez inne okulary. Goldman gra na horyzoncie kilku kwartałów i reaguje na Fed. Banki centralne — w tym NBP — budują rezerwy na dekady, traktując złoto jako zabezpieczenie przed niepewnością geopolityczną i nadmiernym uzależnieniem od dolara. Aż 95% z nich w ankiecie Rady Złota spodziewa się dalszego powiększania rezerw. To nie znaczy, że złoto musi rosnąć — znaczy, że pod spodem wciąż pracuje potężny, cierpliwy popyt, którego żadna prognoza banku nie wymaże jednym ruchem.
Korekta czy koniec rajdu?
Uczciwa odpowiedź: nikt tego nie wie, a kto twierdzi inaczej, sprzedaje Ci coś. Mamy jednak dwa wyraźne, przeciwstawne prądy. Z jednej strony cykliczny wiatr w oczy — jastrzębi Fed, mocny dolar, wysoki koszt alternatywny. To on stoi za 20-procentową przeceną od marcowego szczytu i za cięciem prognozy Goldmana. Z drugiej — strukturalny popyt banków centralnych, który nie ogląda się na pojedyncze posiedzenia FOMC.
Dla zwykłego inwestora płynie z tego jeden praktyczny wniosek, stary jak rynek: nie podejmuje się decyzji o aktywie trzymanym latami pod wpływem jednego nagłówka czy jednej czerwonej sesji. Złoto bywa kotwicą w portfelu, nie zakładem na kwartał. A jeśli szukasz po prostu bezpiecznego miejsca na oszczędności bez wahań kursu kruszcu, prościej i przewidywalniej bywa na zwykłym koncie oszczędnościowym czy lokacie.
Najczęściej zadawane pytania
Czy Goldman prognozuje spadek ceny złota?
Nie wprost. Goldman obniżył cel na koniec 2026 roku z 5 400 do 4 900 dolarów za uncję, ale ten poziom wciąż leży około 19% powyżej dzisiejszej ceny (~4 110 USD). To przycięcie wcześniejszego optymizmu, a nie zapowiedź spadku. Realnie pesymistyczny jest dopiero alternatywny scenariusz 4 400 USD — gdyby Fed faktycznie podniósł stopy.
Dlaczego złoto tanieje?
Bo Fed pod nowym, jastrzębim kierownictwem odłożył obniżki stóp, a część decydentów rozważa wręcz podwyżki. Złoto nie płaci odsetek, więc przy wysokich stopach rośnie koszt jego trzymania (koszt alternatywny), umacnia się dolar, a kapitał wypływa z funduszy ETF opartych na kruszcu. To główne przyczyny przeceny i cięcia prognoz.
Czy w złotych złoto staniało tak samo jak w dolarach?
Nie — staniało mniej. Między 15 a 19 czerwca złoto spadło o 4,9% w dolarach, ale tylko o 2,7% w złotych. Różnicę zamortyzował słabnący złoty, bo kruszec wyceniany jest w dolarach, a dolar w tym czasie się umacniał. Ten mechanizm działa w obie strony: gdy złoty się umacnia, przecena w złotych bywa głębsza niż w dolarach.
Ile złota ma Narodowy Bank Polski?
Według danych World Gold Council NBP powiększył w 2025 roku rezerwy o 102 tony, do około 550 ton — co stanowi mniej więcej 28% oficjalnych rezerw kraju. Co więcej, był to największy pojedynczy zakup złota wśród wszystkich banków centralnych na świecie w tym roku.
Czy to dobry moment, żeby kupić złoto?
Tego nie rozstrzyga żaden pojedynczy artykuł. Działają tu dwa przeciwstawne prądy: cykliczny (jastrzębi Fed i mocny dolar, które ciążą cenie) oraz strukturalny (silny, długoterminowy popyt banków centralnych). Złoto bywa kotwicą w portfelu trzymaną latami, nie zakładem na kwartał, a decyzji nie warto podejmować pod wpływem jednego nagłówka. To nie jest porada inwestycyjna.
Materiał ma charakter wyłącznie informacyjny i nie stanowi rekomendacji inwestycyjnej ani porady. Inwestycje w metale szlachetne wiążą się z ryzykiem, a ceny podlegają wahaniom. Wartości pochodzą z chwili publikacji (notowania ok. 19.06.2026, prognozy Goldman Sachs i dane World Gold Council za 2025 r.). Szczegóły: wyłączenie odpowiedzialności.