O godz. 9 euro kosztowało 4,2341 zł, dolar amerykański 3,6592 zł, frank szwajcarski 4,5661 zł, funt brytyjski 4,8038 zł, dolar kanadyjski 2,6128 zł, a korona norweska znajduje się w okolicach 0,36 zł. To pokazuje, że polska waluta wciąż korzysta z solidnych podstaw gospodarczych i skutecznego zarządzania polityką fiskalną.

Ostatnie decyzje banków centralnych i dane makroekonomiczne z największych światowych gospodarek rzutują na obraz głównych par walutowych. Dolar amerykański od początku listopada nie tylko nie traci na wartości – zyskuje wobec euro, funta i walut Antypodów. Wynika to z ostrożnej retoryki Fed, sygnałów o możliwym odroczeniu grudniowej obniżki oraz gołębiego tonu po ostatnich publikacjach inflacji. Rynek pracy w USA zwalnia, a perspektywa stricte neutralnej polityki monetarnej sprawia, że inwestorzy nie spieszą się z ograniczaniem pozycji w dolarze. Przewodniczący Fed, komentując ostatnie dane, zwrócił uwagę: „Nasz główny cel to wsparcie stabilnej ścieżki inflacji i rynku pracy. Dalsze decyzje będą zależeć od twardych danych w najbliższych miesiącach”.

Kurs euro do dolara schodzi poniżej poziomu 1,16, a EUR/PLN balansuje na granicy 4,23–4,24 złotego. Wysoka płynność rynku oraz oczekiwanie na kolejne decyzje Europejskiego Banku Centralnego sprzyjają przewidywalności, choć presja międzynarodowa wciąż nie pozwala euro na wyraźny ruch w żadną stronę. Stabilność Polski i całego regionu CEE pozwala złotemu utrzymać rolę defensywnego aktywa w fazie globalnych turbulencji, przyciągając kapitał skłonny do minimalizacji ryzyka walutowego.

Za oceanem funt brytyjski wciąż odczuwa skutki problemów gospodarczych i specyficznej inflacji. Decyzja Banku Anglii o pozostawieniu stóp procentowych bez zmian dała funta jedynie chwilowy impuls – trend pozostaje negatywny. Kurs euro do funta przebił psychologiczną barierę 0,88, co nie było widziane od ponad dwóch lat, sygnalizując poważne dysproporcje w tempie rozwoju krajów UE i Wielkiej Brytanii. Sytuację dodatkowo pogarsza twardy podział wśród członków BoE, gdzie część głosujących optuje już za rozpoczęciem cyklu obniżek – i to pomimo uporczywej inflacji. Funt wobec złotego jest na granicy minimów półrocznych, a dalsza deprecjacja wymagałaby jednoznacznych sygnałów z EBC lub wyraźnego zwrotu w polityce monetarnej UK.

Frank szwajcarski niezmiennie pełni rolę bezpiecznej przystani. Stabilność CHF/PLN na poziomie 4,56 zł oraz przewidywalne decyzje SNB sprawiają, że kapitał instytucjonalny chętnie lokuje się w aktywach o niskim ryzyku. Taka struktura przepływów z rynku Forex przekłada się na stabilność portfeli inwestycyjnych i równocześnie wzrost wartości szwajcarskiej waluty w globalnych rankingach zaufania.

Dolar kanadyjski oraz korona norweska pozostają słabe względem dolara i złotówki, na co wpływ mają nie tylko bieżące ceny ropy i gazu, ale także niepewność w światowej gospodarce energetycznej. Inwestorzy nadal wybierają bardziej przewidywalne aktywa, co znajduje odzwierciedlenie w odpływie kapitału z mniej stabilnych walut surowcowych na rzecz krajów o stabilnej polityce monetarnej.

Rynek złotego odnotowuje kolejną sesję stabilizacji, korzystając z mocnych fundamentów – rekordowego poziomu rezerw, przewidywalności polityki fiskalnej oraz braku poważniejszych napięć politycznych. Polska złotówka niezmiennie zachowuje siłę wobec głównych walut, a analitycy podkreślają, że przewaga ta utrzyma się tak długo, jak kraj będzie oferował bezpieczeństwo makroekonomiczne oraz stabilny klimat inwestycyjny. W dłuższej perspektywie PLN ma szansę pozostać jednym z filarów rynku walutowego w regionie, nawet jeśli kolejne tygodnie przyniosą globalne korekty sentymentu.

Podsumowując, środa na rynku walutowym pokazuje, że stabilność polskiego złotego oraz defensywny charakter regionalnych rynków kapitałowych pozwala na łagodniejsze przechodzenie przez międzynarodowe zawirowania. Kursy walut pozostają pod wpływem polityki wielkich banków centralnych, jednak bez nagłych szoków. Najbliższe dni mogą okazać się kluczowe – zmienność wzrośnie wraz z publikacją nowych prognoz EBC, BoE i Fed oraz kolejnymi danymi makroekonomicznymi z USA i strefy euro. To właśnie stabilność złotego będzie wyznacznikiem postrzegania Polski jako bezpiecznej przystani dla międzynarodowego kapitału.