Kursy z zamknięcia rynku forex 8 sierpnia 2025 r. o 23:00 CEST pokazały następujące poziomy: EUR/PLN 4,2463, USD/PLN 3,6438, CHF/PLN 4,5122, GBP/PLN 4,9074, CAD/PLN 2,6514, NOK/PLN 0,3548. Dla rozliczeń weekendowych punktem odniesienia pozostaje jednak piątkowa tabela średnich NBP nr 153/A/2025 z 8 sierpnia: USD 3,6577; EUR 4,2566; CHF 4,5237; GBP 4,9141; NOK 0,3571; CAD 2,6630. Różnice względem kwotowań z 23:00 są naturalne – forex jest rynkiem ciągłym i zmiennym w czasie, natomiast kursy walut na weekend” według NBP pozostają stałe do poniedziałkowego poranka, kiedy publikowana jest kolejna tabela. Warto pamiętać, że kursy transakcyjne w bankach i kantorach mogą odbiegać od wartości „średniej” NBP.

Na warszawskiej giełdzie piątek przyniósł wyraźnie lepsze nastroje. WIG20 zamknął sesję na poziomie 3 022,19 pkt, +1,23 proc., po raz pierwszy od wielu lat utrzymując się powyżej bariery 3 tys. punktów, przy solidnych obrotach w segmencie największych spółek. Szeroki WIG finiszował nieco poniżej 111 tys. punktów, a układ sektorów wskazywał na dominację banków i paliw. Na rynku długu rentowność polskich 10-latek zakończyła dzień w okolicach 5,42 proc., co sygnalizuje umiarkowanie stabilne oczekiwania co do ścieżki stóp i inflacji.

W skali globalnej ton piątkowemu handlowi nadawał dolar. Amerykańska waluta pod koniec sesji nieco się umocniła, lecz pozostawała na ścieżce spadku w ujęciu tygodniowym – rynki wyceniają bowiem coraz łagodniejszy kurs Fed po ostatnich roszadach personalnych i słabszych sygnałach z gospodarki USA. „Traderzy dyskontują wysokie prawdopodobieństwo wrześniowej obniżki”, wskazywały komentarze rynkowe, co przekłada się na miększy dolarowy wiatr dla koszyka walut rynków wschodzących, w tym dla złotego. Słabszy dolar w ujęciu tygodniowym zwykle sprzyja walutom CEE – i taki właśnie obraz dominował w końcówce tygodnia.

W Europie kluczowym wydarzeniem była decyzja Banku Anglii. Po skromnej obniżce stopy do 4,00 proc., przegłosowanej w niezwykle wyrównanych warunkach, funt paradoksalnie zyskał. Inwestorzy uznali, że skala dalszego luzowania będzie ostrożna, o czym świadczy podział głosów i jastrzębie akcenty w komunikacji banku. Konsekwencją dla pary GBP/PLN była utrzymana siła brytyjskiej waluty względem złotego na tle tygodnia, choć piątkowy fix NBP ustalił średni kurs funta na 4,9141 PLN. „Rozkład głosów i język komunikatu zmniejszają ryzyko agresywnego cyklu cięć”, komentowali stratodzi analitycy, co wsparło funta również wobec euro.

Z kolei na rynku surowców spadki ropy w ujęciu tygodniowym – Brent osunęła się o ok. 4,4 proc. do okolic 66,6 USD za baryłkę w kontrakcie front month – wprowadziły mieszane nastroje wokół walut surowcowych. Z perspektywy złotego oznacza to, że korona norweska, zwykle korelująca z cenami ropy, nie miała w końcówce tygodnia mocnego paliwa do aprecjacji. Piątkowa tabela NBP ustaliła kurs 1 NOK na 0,3571 PLN, a w szerszym ujęciu tydzień nie przyniósł trwałej zmiany trendu na NOK/PLN. Dolar kanadyjski, równie wrażliwy na ropę, zakończył tydzień na poziomie 2,6630 PLN w kursie średnim.

W kraju dyskusja koncentruje się na ścieżce inflacji i kolejnych krokach Rady Polityki Pieniężnej. Szybki szacunek GUS pokazał w lipcu 3,1 proc. rdr, przy wzroście o 0,3 proc. w ujęciu miesięcznym – wynik nieco powyżej konsensusu, ale mieszczący się w dopuszczalnym pasmie wokół celu NBP. Ten obraz sprzyja scenariuszowi ostrożnego luzowania. Od 3 lipca stopa referencyjna NBP wynosi 5,00 proc. po cięciu o 25 pb., a część członków RPP sygnalizuje przestrzeń do kolejnego ruchu jeszcze w tym roku. „Mamy już za sobą obniżki łącznie o 75 pb. w maju i lipcu. W tym roku przed nami jest co najmniej jedna obniżka – o 25 punktów bazowych”, mówił w piątek członek RPP Ludwik Kotecki, dodając, że większe luzowanie będzie uzależnione m.in. od dynamiki płac i świeżych odczytów inflacyjnych. W bankach komercyjnych oceny są zróżnicowane: jedni widzą miejsce na łącznie 75 pb. luzowania do końca roku, inni odkładają cięcie na listopad, uzależniając decyzję od projekcji inflacji i zarysów budżetu na 2026 r.

Co to znaczy dla rynku złotego w najbliższych dniach? Krótkoterminowo większe znaczenie niż lokalne komunikaty mogą mieć wahania dolara w reakcji na amerykańskie dane o inflacji i rynku pracy. Jeśli globalny apetyt na ryzyko utrzyma się, a dolar pozostanie miękki w ujęciu tygodniowym, złoty ma szansę pozostać w stabilnym przedziale wobec euro z lekką przewagą kupujących PLN. Dodatkowym wsparciem jest relatywnie atrakcyjna – na tle regionu – kombinacja realnych stóp i widocznego spadku inflacji w środowisku ożywienia popytu krajowego. Reutersowy sondaż dotyczący walut CEE podkreśla, że złoty powinien w horyzoncie półrocznym poruszać się w wąskim korytarzu, z możliwym „kosmetycznym” wzmocnieniem względem euro.

Oczywiście, nie każdy impuls jest pro-PLN. Ryzykiem pozostaje trajektoria cen surowców i koszyk danych z Europy, zwłaszcza z Niemiec, które wciąż wysyłają niejednoznaczne sygnały koniunkturalne. Na funt wpływać będą kolejne publikacje z rynku pracy i ścieżka inflacji na Wyspach, a w przypadku dolara – równanie: dynamika cen w USA kontra skala i tempo przyszłych obniżek stóp. Z punktu widzenia inwestorów walutowych kluczowa będzie relacja: globalna ścieżka Fed → siła dolara amerykańskiego → sentyment do EM. Jeżeli układ pozostanie sprzyjający, PLN ma przestrzeń do utrzymania obecnych poziomów bez nadmiernej zmienności, a w parach z walutami surowcowymi – nawet do umiarkowanej przewagi.

Zamknięcie tygodnia w Warszawie dopełnia obraz: mocny WIG20, stabilny dług i brak gwałtownych przepływów na złotym. W praktyce oznacza to, że nie ma presji, by banki znacząco korygowały spready na weekend – choć przypomnijmy, iż tabele kursowe instytucji są autonomiczne wobec średnich NBP i zawsze mogą różnić się ścieżką aktualizacji. Na rynku międzybankowym zmienność była gaszona wraz z upływem piątkowego popołudnia; w parze EUR/PLN przewagę miały wciąż zlecenia kosztownego hedgingu, ale bez dominującego trendu.

W krótszym terminie warta odnotowania jest także perspektywa funta. Po zaskakująco wyrównanym głosowaniu w MPC i pierwszym w historii „re-vote” rynek ograniczył oczekiwania na szybkie kolejne cięcia. To tłumaczy, dlaczego w tygodniu GBP był jednym z mocniejszych komponentów koszyka G10. Z punktu widzenia krajowych importerów i eksporterów oznacza to, że – przy braku nowych szoków – GBP/PLN może pozostać wyżej niż wynikałoby to czysto z różnicy stóp, a wycena funta będzie jeszcze bardziej wrażliwa na dane o płacach i inflacji bazowej w Wielkiej Brytanii.

Warta obserwacji pozostaje również zależność PLN od ropy poprzez NOK i po części CAD. Jeżeli słabość Brent utrzyma się na początku przyszłego tygodnia, presja na waluty producentów ropy może być kontynuowana, co relatywnie wspierałoby złotego w tych parach. Dla firm rozliczających kontrakty w koronach norweskich warto pamiętać, że 10 NOK to ok. 3,57 PLN według piątkowego średniego kursu NBP, co przy typowych spreadach bankowych może przełożyć się na wahania rzędu kilku groszy na 100 koron. Analogicznie dla CAD – potencjalnie bardziej płaski profil na początku tygodnia, o ile zmienność ropy się nie zwiększy.

Po stronie krajowej makro lipcowa inflacja 3,1 proc. wpisuje się w scenariusz „kontrolowanego powrotu do celu”, ale nie zamyka tematu cen usług i żywności, gdzie dynamika wciąż bywa lepka. W komunikacji członków RPP widać ostrożność: z jednej strony chęć wykorzystania „okna” na dodatkowe cięcia, z drugiej – świadomość ryzyk fiskalnych oraz niepewności wokół inflacji bazowej jesienią. Jak ujął to Ludwik Kotecki: „Być może [obniżki] dwie, ale co do jednej obniżki co najmniej o 25 pb. w zasadzie nie mam wątpliwości”. Dla krzywej dochodowości oznacza to utrzymywanie oczekiwań na łagodne zjeżdżanie krótkiego końca, przy bardziej „lepko” zachowującym się środku i długim końcu – co piątek było widać w poziomie 10-latek.

W szerszym kontekście regionu ankieta rynkowa wskazuje, że waluty Europy Środkowej zyskują na tle miększego dolara, ale ich ścieżki będą różne. Forint – po imponujących kilku tygodniach – może nieco oddać, korona czeska pozostaje wspierana ostrożną polityką CNB i silnym bilansem rezerw, zaś złoty powinien „kręcić się” blisko obecnych poziomów, z lekką skłonnością do aprecjacji względem euro w perspektywie półrocznej. Dla importerów i eksporterów znaczy to tyle, że zabezpieczenia ryzyka kursowego warto dziś kalibrować bardziej pod zmienność dolarową niż euro, bo to właśnie dolar – poprzez ścieżkę Fed – generuje więcej „szumu” w codziennej wycenie PLN.

Na zakończenie praktyczna ściągawka na weekend: kursy walut na weekend w księgowości i rozliczeniach czerpią z piątkowej tabeli średnich NBP (nr 153/A/2025), a pierwsza aktualizacja nastąpi dopiero w poniedziałek po publikacji nowej tabeli. Dla codziennych transakcji detalicznych należy patrzeć na tabele banków – na przykład piątkowe rozpiętości kupna/sprzedaży w NBP-owskiej tabeli C sygnalizowały typowe, umiarkowane spready na głównych parach, lecz każdy bank aktualizuje je w swoim rytmie. W praktyce, jeśli nie pojawią się weekendowe „szoki” z zagranicy, różnice między kursami w piątek po południu a w niedzielę wieczorem mogą być kosmetyczne.

Polski złoty kończy tydzień z solidnym „fundamentem” w postaci łagodniejącej inflacji i umiarkowanych oczekiwań na ścieżkę stóp. Globalnie miękki dolar – jeśli się utrzyma – będzie wspierał PLN, choć lokalnie najwięcej uwagi przyciągną wrześniowe spekulacje o ruchu RPP. Na teraz najważniejsze dla praktyki biznesu i gospodarstw domowych są piątkowe kursy średnie NBP, którymi posługujemy się przez cały weekend: USD 3,6577; EUR 4,2566; CHF 4,5237; GBP 4,9141; NOK 0,3571; CAD 2,6630. W poniedziałek rano rynek wróci do gry już bez weekendowego „szumofonu”, z nowym kompletem danych i świeżym fixem.