Poniedziałkowy ranek przyniósł spadki indeksów w Chinach, oraz kontraktów terminowych na amerykańskie indeksy przed otwarciem poniedziałkowej sesji na Wall Street. W dół poszedł też bitcoin. Inwestorzy są rozczarowani brakiem konkretów po piątkowym spotkaniu branży krypto w Białym Domu, a przemawiający w piątek po południu szef FED zdołał wzbudzić tylko chwilowy optymizm - Powell stwierdził, że gospodarka jest silna, a FED jest dobrze spozycjonowany na ewentualne działania.

W poniedziałek rano na szerokim rynku mamy odbicie dolara, co rzutuje też na złotego, który słabnie. Za euro płacimy niecałe 4,18 zł, a za dolara 3,86 zł. Pole do przeceny złotego może być jednak ograniczone - chęci do dalszych spadków nie wykazuje rosyjski rubel, co pokazuje, że spekulacyjny kapitał pokłada nadzieje w zaplanowanym na ten tydzień spotkaniu prezydenta Ukrainy z amerykańskimi oficjelami, a także warto pamiętać o posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej w najbliższą środę. Po ostatnich lepszych danych o sprzedaży detalicznej w Polsce, a także rosnącymi zamieszaniu na globalnych rynkach i ruchach niemieckiego rządu, które mogą podbić inflację w strefie euro, szanse na "gołębie" akcenty w przekazie z RPP, oraz od samego prezesa Glapińskiego podczas konferencji prasowej w czwartek są niewielkie. Wprawdzie na rynku przewija się narracja, że Rada zacznie obniżać stopy od III kwartału 2025 r., ale teraz nic, co mogłoby iść w tym kierunku, w oficjalnym przekazie nie zobaczymy.