Według MAE, w tym roku wzrost globalnego popytu na ropę ma wynieść 1,1 mln baryłek dziennie, co oznacza spadek o 140 tys. baryłek dziennie w porównaniu do poprzedniej prognozy. Są to także wyraźnie niższe szacunki niż te, które jeszcze dzień wcześniej przedstawiał kartel OPEC, szacujący tegoroczny wzrost popytu na 2,25 mln baryłek dziennie. MAE tłumaczy swoje wyliczenia oczekiwaniami słabego popytu w krajach rozwiniętych należących do OECD.

W kontrze do raportu MAE stały wczoraj informacje zawarte w raporcie Departamentu Energii USA, dotyczącym zapasów paliw w USA. Departament podał bowiem, że w poprzednim tygodniu zapasy ropy naftowej w USA spadły o 2,51 mln baryłek. Jednocześnie, spadły zapasy benzyny i destylatów, co okazało się pozytywnym zaskoczeniem. Dane te mogą sugerować, że bieżący popyt na paliwa w USA nieco odżył – może to być już sygnał budzącego się sezonowego popytu, powiązanego z letnimi wyjazdami.

Raport departamentu pomógł wczoraj notowaniom ropy naftowej nadrobić zniżki z wcześniejszych godzin. Nie zmienia to jednak faktu, że notowania ropy mają trudności z powrotem do trwałych zwyżek i bez mocnego fundamentalnego impulsu będzie to trudne.

ZŁOTO

Dane dot. inflacji wsparciem dla cen złota.

W tym tygodniu na rynku złota przeważa strona popytowa. O ile początek tygodnia upływał na tym rynku pod znakiem wyczekiwania na dane dot. inflacji w USA, to obecnie wiadomo już, że dane te okazały się wsparciem dla notowań złota i pozostałych metali szlachetnych.

Relatywnie niski wczorajszy odczyt inflacji konsumenckiej w Stanach Zjednoczonych rozbudził bowiem na nowo nadzieje na obniżki stóp procentowych w USA w przewidywalnej przyszłości. Wcześniej inflacja utrzymywała się na rozczarowująco podwyższonym poziomie, co budziło obawy o to, że Fed w ogóle zaniecha tegorocznej obniżki, a nawet może rozważyć podwyżkę.

Obecnie jednak na rynek powróciły oczekiwania obniżki stóp jesienią br. To nieco później niż zakładano jeszcze na początku roku, ale i tak zapowiedzi cyklu łagodzenia polityki monetarnej w USA negatywnie wpływają na wartość dolara i pozytywnie przekładają się na ceny złota.

Obecnie notowania złota zbliżają się już do poziomu 2400 USD za uncję, a to już jest niedaleko historycznych maksimów cen złota, osiągniętych w połowie kwietnia.