To zaskakująca zniżka, bowiem przeciętnie oczekiwano delikatnej zwyżki zapasów ropy naftowej w USA, a jeśli pojawiały się prognozy jej obniżki, to miała być to obniżka symboliczna.

Co prawda API nie ma dostępu do wszystkich danych z rynku, jednak na ogół raport tej instytucji jest dobrym prognostykiem tego, co dzień później przedstawia amerykański Departament Energii (DoE). Dziś departament przedstawi bowiem swój raport na temat zmiany zapasów paliw w USA – potwierdzenie obniżki zapasów byłoby dla cen ropy pozytywnym sygnałem.

Zaskakujące wczoraj okazały się nie tylko dane dotyczące zapasów paliw, lecz także reakcja inwestorów na wypowiedź prezesa Fed, Jerome Powella, w amerykańskim Kongresie. Powell zaznaczył bowiem wyraźnie, że uważa za zasadne utrzymanie przez Fed jastrzębiej polityki monetarnej, z opcją dwóch kolejnych podwyżek stóp procentowych do końca bieżącego roku. Wysokie stopy procentowe uderzają natomiast we wzrost gospodarczy, a tym samym, w popyt na ropę. Jastrzębie podejście Fed może być jednak interpretowane także pozytywnie – jako sygnał, że w gospodarce amerykańskiej jest na tyle dobrze, że na podwyżki stóp Fed po prostu może sobie pozwolić.

ZŁOTO

Cena złota w dół po wystąpieniu Powella.

Wczorajsza sesja na rynku złota przyniosła nieco podwyższoną zmienność, jednak i tak okazała się wyjątkowo spokojna, biorąc pod uwagę fakt, że to właśnie wczoraj miało miejsce wyczekiwane wystąpienie prezesa Rezerwy Federalnej, Jerome Powella, w amerykańskim Kongresie.

Powell zaprezentował jastrzębi ton – ocenił, że dalsze podwyżki stóp procentowych w USA są zasadne, biorąc pod uwagę wciąż wysoki poziom inflacji. Taka wypowiedź jest spójna z tym, co sugerowali inni przedstawiciele Fed w ostatnich dniach, m.in. szef Fed z Atlanty, Raphael Bostic, który ocenił, że instytucja ta najprawdopodobniej powinna poczekać z ewentualną decyzją o zakończeniu lub kontynuacji cyklu podwyżek stóp do okresu po lipcowym posiedzeniu.

Notowania złota zareagowały nadzwyczaj łagodnie na jastrzębie wypowiedzi Powella. Świadczy to o dwóch sprawach. Po pierwsze, inwestorzy ewidentnie i tak oczekują, że jesteśmy już blisko końca cyklu podwyżek stóp procentowych w USA, co limituje potencjał wzrostowy dolara i hamuje spadki cen złota. Po drugie, złoto jest nadal traktowane przez inwestorów jako tzw. bezpieczna przystań oraz namacalne aktywo, chroniące oszczędności w okresie obecnej wysokiej inflacji oraz niepewności polityczno-gospodarczej.