Od 21 lutego złoty stracił ok. 30 gr wobec euro, co świadczy o pewnych nerwowych ruchach na rynku walutowym. W konsekwencji wczoraj byliśmy świadkami interwencji ze strony NBP, który „sprzedał pewną ilość walutych obcych za złote”. Skokowo umocniło to PLN o ok. 7 gr wobec euro. Niemniej presja na PLN w dalszym ciągu jest widoczna gdzie nad ranem EUR/PLN ponownie testuje 4,75 PLN. Jest to bez wątpienia skutkiem eskalacji konfliktu na Ukrainie co waży na aktywach regionu CEE. Dodatkowo obserwujemy podbicie układów risk-off na szerokim rynku, gdzie eurodolar notuje najniższe poziomy od kwietnia 2020 a tzw. „indeksy strachu” kierują się na północ. Dodatkowo ropa osiągnęła najwyższe poziomy od 8 lat. Szeroko pojęty rynek aktywów finansowych wykonuje dość nerwowe ruchy starają się wycenić ryzyko geopolityczne, skokowe zmiany kierunków polityki czy potencjalny wpływ sankcji (również zwrotnych z Rosji) m.in. na rynki energii.

W trakcie dzisiejszej sesji brak jest istotniejszych wskazań makro z rynku krajowego. Teoretycznie kalendarz, globalny, makro zawiera m.in. odczyt raportu ADP z USA czy inflację HICP dla Strefy Euro. W dalszym ciągu liczą się przede wszystkim wieści z Ukrainy i konfliktu gospodarczego świata zachodniego z Rosją.

Z rynkowego punktu widzenia, historycznie, zakresy powyżej 4,65 PLN zwyczajowo kończyły się sprowadzeniem kursu EUR/PLN ponownie w ramy 4,3-4,5 PLN. Sytuacja jest jednak wyjątkowa, a dynamika zmian utrudnia postawienie co bardziej wiarygodnych scenariuszy. Teoretycznie znajdujemy się w strefie oporu 4,7-4,9 PLN, co powinno hamować zniżki PLN.