Wczoraj dyskusje na temat takiego scenariusza dodatkowo podsyciły dane dotyczące zapasów paliw w USA, które przedstawił Amerykański Instytut Paliw (API).

Instytucja ta podała bowiem, że zapasy ropy naftowej w USA w minionym tygodniu wzrosły o 655 tysięcy baryłek, czyli znacznie mniej niż oczekiwano (ok. 1,4-1,5 mln baryłek). Dodatkowo, API podał, że zapasy benzyny spadły aż o 2,8 mln baryłek, podczas gdy spodziewano się zniżki wynoszącej około pół miliona baryłek.

Sytuacja w Stanach Zjednoczonych skłania więc do pytań na temat uwolnienia części rezerw ropy z SPR, aczkolwiek amerykańscy politycy są co do jej zasadności podzieleni. Zwracają oni uwagę na fakt, że jest to działanie tylko doraźne, a w dłuższej perspektywie i tak potrzebne byłoby zwiększenie produkcji ropy naftowej ze skał łupkowych w USA. Tymczasem lokalni producenci na razie podnoszą wydobycie stopniowo i ostrożnie, w obawie przed tym, że wzrost popytu na paliwa może być przejściowy, a zbyt dynamiczne podnoszenie produkcji może poskutkować nadwyżką na rynku ropy w kolejnych miesiącach.

ZŁOTO - Złoto pod presją silniejszego dolara

Niedawne posiedzenie Fed, na którym zapadła długo oczekiwana decyzja dotycząca rozpoczęcia taperingu QE, paradoksalnie wsparło notowania złota. Póki co w listopadzie retoryka Rezerwy Federalnej nie odbiega bowiem od oczekiwań i ogólnie jest dość łagodna. Przedstawiciele tej instytucji w swoich wypowiedziach tradycyjnie podkreślają, że wszelkie decyzje dotyczące polityki monetarnej w USA – w tym również te związane z terminami podwyżek stóp procentowych – będą oparte o uważne śledzenie i analizowanie danych makro.

Tymczasem dane makro w ostatnim czasie zaczęły sugerować, że istnieje potencjał do bardziej jastrzębiego nastawienia Fed w polityce monetarnej. Wczorajsze dane dotyczące sprzedaży detalicznej były lepsze od oczekiwań i pokazały, że wysoka inflacja na razie nie stłumiła chęci konsumentów do wydawania pieniędzy. Te informacje doprowadziły do istotnego wzrostu wartości amerykańskiego dolara, którego indeks zwyżkował do nowego 16-miesięcznego maksimum. To zaś negatywnie przełożyło się na ceny złota (które z dolarem często wykazują odwrotną korelację), aczkolwiek i tak póki co odreagowanie jest niewielkie w porównaniu do skali niedawnych zwyżek.

Na razie lepsze dane makro nie zmieniają wiele, jednak kluczowe jest to, czy w związku z nimi retoryka Fed stanie się bardziej jastrzębia – jeśli tak, to ceny złota mogą znaleźć się pod większą presją podaży. Natomiast jeśli Rezerwa Federalna nadal będzie ostrożna w tego typu komunikatach, to ceny złota mogą powrócić do ruchu w kierunku 1900 USD za uncję.