Złoty uderzony przez rynkowe zawirowania
Komentarz do rynku złotego DM BOŚ
Jeszcze wczoraj rano złoty próbował nieco skorzystać na słabnącym dolarze (EURUSD wybił się ponad ważny opór przy 1,2176), ale już wieczorem sytuacja uległa wyraźnej zmianie. Zaskakująco słaba aukcja 7-letnich obligacji skarbowych w USA, doprowadziła do niemalże skokowego przyspieszenia wzrostu rentowności amerykańskich obligacji na rynku wtórnym.
Co dalej? Wczoraj wieczorem mieliśmy wystąpienia kolejnych członków FED (Bostic, Bullard, George), którzy nie wydawali się być nadmiernie przejęci tym co od kilku tygodni dzieje się na rynku długu. Przewijał się wątek prezentowany wcześniej też przez Powella i Claridę, że wzrosty rentowności są czymś naturalnym w obliczu spodziewanego ożywienia gospodarki, ale w opinii FED droga do realizacji celów pozostaje daleka i nie ma powodu do wcześniejszego ogłaszania zmian w polityce monetarnej. W efekcie po wieczornym wyskoku rentowności sytuacja zaczęła się uspokajać, rano dla papierów 10-letnich powróciły one poniżej 1,50 proc. Tym samym o ile jeszcze podczas handlu w Azji było nerwowo, o tyle na otwarciu w Europie widać chęć do kupowania dołków. EURUSD próbuje odbijać od 1,2135, a kontrakty na S&P500 po zejściu w okolice 3800 pkt. wzrosły już o 30 pkt. W efekcie nieśmiało straty próbuje odrabiać też złoty. Zmienność pozostaje jednak duża. Dzisiaj dodatkowo mamy ostatnią sesję miesiąca, co może powodować jakieś księgowe przepływy. Kluczowe będzie to, czy rynek uzna, że wczorajszy wyskok rentowności amerykańskich obligacji mógł jednocześnie sygnalizować przesilenie w trendzie wzrostowym i sytuacja zacznie się stabilizować, czy też problemy dopiero się pojawią rozlewając się na inne klasy aktywów... W przypadku złotego pamiętajmy dodatkowo o dwóch rzeczach - po pierwsze nastawienie wokół rynków EM może być coraz bardziej chwiejne, po drugie sytuacja pandemiczna w Polsce może być coraz mniej stabilna przekładając się na wzrost ryzyka powrotu obostrzeń.