Tradycyjnie wywołujące dużo emocji otwarcie giełdy w USA nieco zaskoczyły inwestorów – po dobrych wynikach w Azji oczekiwano kontynuacji wzrostów. Chwila wzrostów i powrót do czerwieni – na szczęście do godziny 17:00 naszego czasu indeksy są minimalne na plusie. Wall Street wstrzymuje oddech przed piątkowymi raportami o zamówieniach na dobra trwałego użytku. Postawa wyczekiwania jest obecnie całkiem naturalna – wystarczy jedna wiadomość o kłopotach kolejnej finansowej spółki, która zbyt optymistycznie oceniła perspektywy rynku subprime mortgages aby inwestorzy w panice wyprzedawali akcje.

Pamiętajmy również o „groźbie” związanej z pierwszym po wakacjach posiedzeniem Sejmu. Potencjalne rozwiązanie parlamentu może krótkoterminowo zaszkodzić złotemu. Dane makroekonomiczne tradycyjnie powodów do niepokoju nie dostarczyły – PPI co prawda nieco niżej (1,5% r/r wg GUS-u), ale produkcja przemysłowa wciąż wykazuje zdrowe, dwucyfrowe tempo wzrostu.

Analiza techniczna podpowiada, że EURUSD powinien w najbliższych dniach zwyżkować, co prawda dzisiejsze obroty to przykład przeczący takiej prognozie – popyt spisał się bardzo słabo. Moim zdaniem jednak odreagowanie spadków i powrót do wzrostu już wkrótce – z historycznego punktu widzenia korekta na EURUSD przybrała swój maksymalny (w sensie rozmiaru absolutnych spadków) zasięg, potwierdza to również indeks siły względnej. Nie oczekiwałbym jednak, że automatycznie umocni to naszą walutę – klimat wokół rynków wschodzących pozostaje nienajlepszy.