Większa presja podażowa na rynku ropy naftowej wynika z kilku czynników. Po pierwsze, w Stanach Zjednoczonych odnawia się produkcja ropy po wcześniejszej ewakuacji pracowników platform wiertniczych przed nadejściem huraganu Delta. Po drugie, strajk pracowników sektora naftowego Norwegii już się zakończył, co oznacza powrót do normalnej produkcji ropy w tym kraju. Po trzecie, w Libii trwa stopniowa odbudowa wydobycia po wcześniejszej wielomiesięcznej blokadzie, a niedawno przywrócono produkcję na największym polu naftowym w tym kraju.
Powyższe perspektywy wzrostu podaży ropy naftowej to jednak nie wszystko. Kolejnym istotnym problemem na rynku ropy naftowej są powracające pytania o perspektywy dla popytu na ten surowiec. Na razie są one mało optymistyczne, co wynika z rozprzestrzeniania się drugiej fali pandemii praktycznie na całym świecie, naciskiem na kraje Europy oraz środkową i zachodnią część Stanów Zjednoczonych. Powrót restrykcji oznacza przedłużającą się perspektywę obniżonego popytu na paliwa, czy to w transporcie lądowym, czy lotniczym.
Dzisiaj nie ulega wątpliwości to, że pandemia może zmienić rynek ropy naftowej na trwałe. Doprowadzi ona do obniżonego popytu na paliwa nie tylko w perspektywie najbliższych miesięcy, ale najprawdopodobniej także lat czy nawet dziesięcioleci. Koronawirus prawdopodobnie trwale zmieni styl pracy wielu osób, ucinając konieczność biznesowych podróży oraz dojeżdżania do pracy ze względu na pracę zdalną i coraz większą popularność konsultacji i konferencji online.
MIEDŹ
Wzrost importu miedzi do Chin we wrześniu.
W poprzednim tygodniu na rynek miedzi powrócił optymizm, a notowania tego metalu w Stanach Zjednoczonych na nowo przekroczyły barierę na poziomie 3 USD za funt. Tym samym, cena miedzi dotarła do okolic tegorocznych maksimów.
Początek bieżącego tygodnia przynosi spadki, które częściowo wynikają z powiązaniem cen miedzi z wartością amerykańskiego dolara – delikatne odbicie USD w górę sprzyjało ruchowi spadkowemu notowań tego metalu. Na razie zniżka ma jednak niewielką dynamikę, więc spadki te w dużej mierze można potraktować jako odreagowanie techniczne po ubiegłotygodniowych zwyżkach.
Fundamentalnie, nadal na rynku miedzi nie brakuje optymistycznych informacji z Chin. Niedawno Państwo Środka zapowiedziało duże inwestycje w sieć energetyczną, do której wykorzystuje się ogromne ilości miedzi. Tymczasem dzisiaj na rynek napłynęły informacje o kolejnym wzroście importu miedzi do Chin.
Według oficjalnych danych, we wrześniu import miedzi do Chin znalazł się na poziomie 722,5 tysięcy ton. To zwyżka aż o ponad 8% w stosunku do sierpnia. Jest to także poziom już bardzo zbliżony do rekordu z lipca, wynoszącego nieco ponad 760 tys. ton. To również imponujący wynik na tle września 2019 roku (445 tys. ton).
Informacje z Chin w ostatnim czasie zaskakują na plus. Duży import miedzi, utrzymujący się nawet już bez wsparcia związanego z wcześniejszymi możliwościami arbitrażu, świadczy o postępującym wzroście aktywności w tamtejszym przemyśle. Im lepsza sytuacja gospodarcza Chin, tym lepiej dla cen miedzi, bowiem Państwo Środka generuje popyt na około połowę miedzi na świecie.