Dziś poznaliśmy m.in. dynamikę produkcji przemysłowej w Strefie Euro (-1,7 proc. r/r, +0,1 proc. m/m) i były to wyniki lepsze od prognoz (a jednak euro na tym nieszczególnie zyskało). Inflacja CPI w USA okazała się nieco wyższa od założeń, np. r/r było 1,8 proc., a czekano na 1,7 proc. W teorii wiadomo, jak jest: jeśli inflacja jawi się jako wysoka, to otwiera to drogę do podwyżek stóp lub przynajmniej zamyka (albo przymyka) proces ich obniżek.
Dużo rzeczy będzie w programie jutro: m.in. dane z Chin o produkcji przemysłowej, sprzedaży w detalu i inwestycjach; dane o PKB Niemiec, Słowacji, Węgier i Czech oraz Strefy Euro; do tego głosy z Fed (Quarles, Williams, Clarida, Evans, Powell, Bullard).
Nasz orzeł
Nasz orzeł radzi sobie tak, że na USD/PLN notujemy poziom 3,8980. Powiedzmy, że prawie 3,90. Proces deprecjacji PLN nieco przyhamował, rynek tak naprawdę czeka na eurodolara. Pewne znaczenie mogą mieć też jutrzejsze dane o PKB Polski.
Na parze powiązane z euro notujemy 4,29. Na przełomie października i listopada kreślono dołki przy 4,2470-80.