Na presję podażową na ceny ropy naftowej składa się obecnie kilka czynników. Po pierwsze, topnieją szanse na rychłe porozumienie Stanów Zjednoczonych i Chin w kwestiach handlowych – co prawda Donald Trump powiedział, że oba kraje są bliskie kompromisu, ale unikał podawania konkretnych dat.

Po drugie, oczekiwany jest kolejny wzrost zapasów ropy naftowej w Stanach Zjednoczonych – szacunki wskazują na ubiegłotygodniową zwyżkę rzędu 1,6 mln baryłek. Dzisiaj swoje dane na ten temat zaprezentuje Amerykański Instytut Paliw, a jutro analogiczny raport przedstawi Departament Energii.

Po trzecie, Międzynarodowa Agencja Energetyczna (MAE; International Energy Agency, IEA) podała długoterminowe prognozy dotyczące globalnego popytu na ropę. Według tej instytucji, światowy popyt na ropę będzie rósł średnio o około 1 mln baryłek dziennie każdego roku, jednak od 2025 r. wzrost ten będzie spowalniał w tempie około 100 tys. baryłek dziennie z roku na rok. MAE pokreśliła także, że mimo ostrożniejszego wzrostu wydobycia ropy naftowej w Stanach Zjednoczonych, USA i tak będą odpowiadać za około 85% wzrostu globalnej produkcji ropy do 2030 r.

Presja na ceny ropy naftowej w tym tygodniu może się utrzymywać, jednak ważnych będzie kilka czynników wpływających na ceny tego surowca. Warto śledzić raporty API i Departamentu Energii dot. zapasów, jak również doniesienia z negocjacji na linii USA-Chiny. Tymczasem w średnioterminowej perspektywie kluczowe są prognozy i spekulacje związane ze zbliżającym się spotkaniem OPEC, zaplanowanym na początek grudnia br., na którym padną decyzje dotyczące porozumienia naftowego.

MIEDŹ

Ceny miedzi na drodze do czwartej spadkowej sesji z rzędu.

Notowania miedzi kontynuują spadkową passę. Dzisiejsza sesja przynosi zejście notowań tego metalu w Stanach Zjednoczonych poniżej poziomu 2,64 USD za funt, co oznacza najniższy poziom od prawie dwóch tygodni. Mimo że cały poprzedni tydzień zakończył się na plusie, to jest duża szansa, że bieżący tydzień przyniesie znacznie większą przecenę.

Wczoraj amerykański prezydent, Donald Trump, rozczarował inwestorów, nie przedstawiając żadnych konkretnych terminów ani miejsca podpisania porozumienia handlowego na linii USA-Chiny. Budzi to bowiem uzasadnione obawy, że do tzw. porozumienia pierwszej fazy jest daleko, a termin wyznaczony na połowę listopada okazał się nierealny. Co więcej, skoro osiągnięcie nawet wstępnego kompromisu okazuje się tak trudne, to wypracowanie jakiegokolwiek ostatecznego porozumienia tym bardziej wydaje się mało prawdopodobne.

Przedłużanie impasu związanego z relacjami pomiędzy Chinami a USA, a także obawy o ponowne zaostrzenie konfliktu, negatywnie wpływają obecnie na ceny miedzi. Potencjał spadkowy póki co jest jednak ograniczony ze względu na napięcia społeczne w Chile, które częściowo wpływają na tamtejszą produkcję miedzi.