Na eurodolarze widzimy kurs 1,1225. To znaczy, że wciąż błądzimy na dolnym pograniczu starej konsolidacji. Za zakres wahań majowych wypada uznać 1,1135 - 1,1265 (jak na razie), choć faktycznie te skrajności były jedynie okazjonalne.
Co dziś w programie? O 8:00 mamy na liście bilans handlu zagranicznego Niemiec oraz inflację CPI i PPI w Norwegii. O 8:45 pojawi się publikacja na temat produkcji przemysłowej we Francji (za marzec, prognoza to -0,5 proc. m/m), zaś o 9:00 analogiczna informacja napłynie ze Słowacji (tam zakłada się +5 proc., ale w skali rocznej). O tejże 9:00 przekonamy się też, czy bezrobocie w Czechach spadło w minionym miesiącu z 3 proc. do 2,8 proc.
O 10:00 ujrzymy marcową produkcję przemysłową we Włoszech, zaś o 10:30 poznamy dynamikę PKB Wielkiej Brytanii za I kwartał 2019. Prognozy w tym drugim przypadku to +0,5 proc. k/k oraz +1,8 proc. r/r. Poza tym na Wyspach podane zostaną informacje o produkcji przemysłowej, a we Włoszech - ale to już dopiero o 11:00 - o sprzedaży detalicznej.
O 14:30 poznamy inflację CPI w USA i dane z Kanady o bezrobociu oraz zatrudnieniu.
O 15:05 wystąpi publicznie R. Bostic z Fed, o 16:00 J. Williams. O 16:30 wypowie się B. Coeure z EBC.
Na wykresach złotówkowych
EUR/PLN jest na 4,2980. W relacji do kilku ostatnich dni to przejaw osłabienia złotego, ale ostatecznie wszystko to dzieje się w ramach starej konsolidacji, w gruncie rzeczy dość wąskiej. Od sierpnia 2018 to ok. 4,2460 - 4,3470.
Na parze dolarowej widzimy 3,8285, przy czym wciąż mocny jest opór w okolicach 3,86. Jeśli połączymy minima z końcówki stycznia, z marca i kwietnia, to otrzymamy linię wzrostową, ale wspomniany opór blokuje zwyżki.