W rezultacie, notowania amerykańskiej ropy WTI ustabilizowały się tuż poniżej bariery 60 USD za baryłkę, podczas gdy notowania europejskiej ropy Brent powróciły ponad 68 USD za baryłkę.

Potencjał wzrostowy cen ropy naftowej jest ograniczany przez obawy o popyt na ten surowiec, w obliczu pojawiających się ostatnio słabych danych makro w kluczowych gospodarkach świata. Dodatkowo, wczoraj Amerykański Instytut Paliw podał, że w minionym tygodniu zapasy ropy naftowej w USA wzrosły o 1,9 mln baryłek, podczas gdy oczekiwano ponad dwumilionowego ich spadku. Dzisiaj swoje dane na temat zapasów opublikuje Departament Energii, posiadający dostęp do większej ilości danych. Oczekiwania spadku zapasów ropy w obecnym czasie są uzasadniane zakończeniem okresu prac konserwacyjnych w amerykańskich rafineriach, co wiąże się z większymi możliwościami operacyjnymi i zwiększonym popytem na ropę.

Mimo obaw o popyt na ropę i rozczarowujących danych dotyczących zapasów tego surowca w USA, wsparciem dla notowań tego surowca podczas wczorajszej sesji okazały się kolejne problemy w Wenezueli. W poniedziałek w tym kraju doszło do rozległego blackoutu, a przerwa w dostawach prądu dotyczyła m.in. kluczowego portu eksportowego ropy w Wenezueli, czyli Puerto Jose. Wczoraj okazało się, że wczoraj nadal nie udało się wznowić eksportu ropy z tego portu, a dodatkowo sparaliżowanych jest także kilka firm zajmujących się przerabianiem ciężkiej wenezuelskiej ropy w lżejszą odmianę, nadającą się na eksport.

Sytuacja w Wenezueli może być ważnym czynnikiem wpływającym na ceny ropy naftowej w bieżącym roku. W ostatnich miesiącach nasilił się chaos w tamtejszej gospodarce, a wspomniany blackout wystąpił już drugi raz w tym miesiącu. Dodatkowo, w kraju tym politycznie spierają się dwaj przywódcy: popierany przez Rosję dotychczasowy prezydent Nicolas Maduro oraz wspierany przez Stany Zjednoczone lider opozycji, Juan Guaido. Ta sytuacja naturalnie tworzy napięcia międzynarodowe i budzi pytania o możliwość zewnętrznej interwencji w dalsze losy Wenezueli. Wystąpienie takiego scenariusza wiązałoby się z presją na wyższe ceny ropy w krótkoterminowej perspektywie.

ZŁOTO

Złoto pod wpływem Brexitu i amerykańskiego dolara.

Bieżący tydzień na rynku złota rozpoczął się mocno, od luki wzrostowej i dotarcia notowań złota w okolice 1330 USD za uncję. Wczorajsza siła dolara nie pozwoliła jednak notowaniom kruszcu kontynuować zwyżek i zamiast tego zobaczyliśmy wyraźne odreagowanie spadkowe i stabilizację cen złota tuż powyżej poziomu 1320 USD za uncję.

Niemniej, sytuacja na rynku kruszcu w kolejnych dniach może się zmieniać jak w kalejdoskopie, głównie za sprawą niepewności dotyczącej przyszłości Wielkiej Brytanii. Zagmatwana kwestia Brexitu zwiększa atrakcyjność złota jako tzw. „bezpiecznej przystani” na rynkach finansowych – ma ona jednak także uboczny efekt w postaci umocnienia amerykańskiego dolara, który również jest ceniony przez inwestorów w czasach niepewności politycznej i gospodarczej. Dodatkowo, inwestorzy w drugiej połowie tygodnia będą śledzić kolejną rundę negocjacji handlowych na linii Stany Zjednoczone – Chiny: jeśli postępy będą rozczarowujące, to złoto może na tym zyskiwać.

Podsumowując, notowania złota utknęły obecnie między presją wzrostową wynikającą z atrakcyjności złota jako bezpiecznej przystani a presją spadkową wynikającą z siły USD. To może przełożyć się na konsolidację notowań kruszcu w krótkoterminowej perspektywie.