Spadek ryzyka geopolitycznego po deklaracji Korei Płn. o gotowości porzucenia programu nuklearnego i chęci rozmów z USA, to według mediów głównego nurtu wyjaśnienie dynamicznego wzrostu euro do dolara na sesji we wtorek. Naszym zdaniem to raczej próba dopisywania wyjaśnienia do naturalnych ruchów na rynkach, gdzie od kilku dni utrzymuje się pozytywny sentyment dla wspólnej waluty. Kurs EURUSD wciąż pozostaje w łagodnie nachylonym kanale trendu spadkowego i naszym zdaniem w kolejnych tygodniach euro wznowi przecenę.

Główny doradca ekonomiczny D. Trumpa, G. Cohn prawdopodobnie poda się do dymisji. Oznacza to, że nie udało mu się przekonać prezydenta do wstrzymania decyzji o nałożeniu ceł importowych na główne metale przemysłowe. Ten były pracownik banku Goldman Sachs, uważany jest za najważniejszego przedstawiciela frakcji „globalistów” w administracji Trumpa. Jego odejście nie tylko przesądzi o nałożeniu taryf na stal i aluminium, ale znacząco zwiększy prawdopodobieństwo dalszych restrykcji handlowych ze strony prezydenta.

Unia Europejska zapowiedziała, że na decyzję Stanów Zjednoczonych odpowie taryfami na szereg produktów rolnych, spożywczych i dóbr trwałych (m.in. ubrań, kosmetyków, motocykli, łodzi, alkoholu), a także wyrobów ze stali. Choć nie mamy wątpliwości, że sztuczne obciążenia w wymianie przynoszą w ogólnym rozrachunku koszty i są niekorzystne dla gospodarki i konsumentów, wbrew dominującym opiniom, wojna handlowa byłyby groźniejsza dla Azji i Europy, niż dla USA. Spośród krajów G10 Stany Zjednoczony są w najmniejszym stopniu uzależnione od światowego handlu (wolumen obrotów to ok. 25 proc. PKB). Na przeciwległym biegunie znajduje się strefa euro, Szwecja (ponad 80 proc. PKB) i Szwajcaria (blisko 120 proc. PKB).

W związku z tym, jeśli prezydent D. Trump finalnie zdecyduje się na wprowadzenie ceł (zapowiedział to na ten tydzień) powinno to być raczej czynnikiem fundamentalnie bardziej szkodzącym euro, a nie dolarowi. Zbiegnięcie się decyzji z komunikatami Europejskiego Banku Centralnego po posiedzeniu oraz piątkowymi danymi z rynku pracy w USA (tego dnia także posiedzenie Banku Japonii), może oznaczać istotny wzrost zmienności na rynku walutowym w dalszej części tygodnia.

Posiedzenie EBC jest kluczowym wydarzeniem najbliższych dni. Zmiana parametrów polityki pieniężnej jest praktycznie wykluczona. Mogą jednak mieć miejsce drobne korekty w komunikacji i nastawieniu (guidance). Dane z gospodarki, które napłynęły od ostatniego posiedzenia dają M. Draghiemu dodatkowe argumenty, którymi może tłumaczyć konieczność utrzymywania ultra łagodnej polityki pieniężnej, w tym program skupu obligacji QE. Pojawiły się zwiastuny wyczerpywania potencjału przyspieszania gospodarki w horyzoncie najbliższych kwartałów (odczyty indeksów PMI), zaś inflacja w pierwszych miesiącach roku spadła mocniej, niż się spodziewano. Politycznie wybory we Włoszech nie przyniosły poważniejszego załamania nastrojów (zresztą zgodnie z tym, co już wcześniej sugerowały wyceny na rynkach). Spodziewamy się więc ponownie gołębich deklaracji prezesa EBC. Otwartym pozostaje pytanie, czy, a jeśli ta to na ile i jak długo będzie on w stanie słownie wpłynąć na zachowanie kursu walutowego. W ostatnim czasie konferencje Włocha mają niewielki wpływ na notowania.