W rezultacie spadki tokijskiej giełdzie rzędu 4%-4,5% przeniosły się również na europejskie parkiety jednak tu spadki nie były tak dotkliwe, gdyż ograniczyły się do 1,5%-2,5%.
Tydzień rozpoczął się również od odreagowania na rynku eurusd, który po ustanowieniu nowego szczytu w rejonie 1,5240 lekko spadł i odbił się dopiero od okolic 1,5170. Po południu zdecydowaną przewagę zdobył obóz byków, które zachęcone raczej gołębimi wypowiedziami członka FED Plossera oraz Sekretarza Skarbu Paulsena, a także rosnącymi cenami surowców podbiły eurodolara w rejon 1,5280.
Większego znaczenia dla inwestorów nie miały opublikowane w dniu dzisiejszym dane makro, gdyż poranne wyniki wskaźnika PMI oraz inflacji HICP dla Strefy Euro okazały niemal jednakowe z prognozami rynku. Wskaźnik PMI w przemyśle pokazał, że gospodarka eurolandu wcale nie odczuła jeszcze tak bardzo skutków spowolnienia w USA, natomiast wstępny odczyt inflacji HICP za miesiąc luty świadczy o tym, że presja cenowa na początku roku ustabilizowała się na poziomie 3,2% r/r. Tak mieszanka danych powinna być raczej neutralna dla wartości wspólnej waluty, gdyż sprzyja przekonaniu o możliwości pozostawienia stóp na dotychczasowym poziomie jeszcze przez jakiś czas.
Dane z USA z kolei nieco zaskoczyły inwestorów, zwłaszcza w przypadku dynamiki wydatków budowlanych, która z wynikiem - 1,7% m/m przerosła oczekiwania rynku (-1,1%). Ważniejszy jednak była ocena koniunktury w sektorze wytwórczym w postaci wskaźnika ISM, który zgodnie z oczekiwaniami rynku miał spaść z poziomu 50,7 do 48, jednak w rzeczywistości jego wynik okazał się nieco lepszy od oczekiwań, gdyż wyniósł 48,3. Pomimo tego inwestorzy nie zrazili się do prób dalszego podbijania kursu EURUSD, gdyż wśród nich dominuje przekonanie, że wzrost dysparytetu stóp procentowych pomiędzy Strefą Euro a USA będzie silną podstawą trendu wzrostowego na tym rynku.
Złotówka w nowy tydzień weszła od próby korekcyjnych wzrostów, którym sprzyjały mocno spadające ceny akcji na światowych parkietach oraz korekcyjne spadki eurodolara. Po południu, gdy EURPLN podskoczył w rejon 3,5440 a USDPLN otarł się o 2,34 uaktywnił się jednak popyt na złotówkę, który sprowadził te kursy ponownie w rejon 3,510 oraz ponizej 2,31.