Piątkowe odreagowanie cen akcji na Wall Street przeniosło się w nocy na indeksy w Azji, choć największy rynek – japoński – jest dziś zamknięty. Tracić nie przestają natomiast obligacje. Rentowność amerykańskich 10-latek dotarła pod 2,9 proc., a niemieckich zbliża się do 0,8 proc. Polskie papiery o tym samym terminie zapadalności także na wielomiesięcznych szczytach tuż poniżej poziomu 3,6 proc. Relatywnie stabilnie – jak przez cały okres rynkowej zawieruchy w ubiegłym tygodniu – stabilnie zachowują się waluty i towary. Indeks walut EM zniósł niecały miesiąc wzrostów, a towarów mniej niż dwa miesiące. Tymczasem indeksy akcji w USA w szczycie wyprzedaży zlikwidowały ponad 3 miesiące wcześniejszych zwyżek. Najbliższe dni powinny upłynąć spokojnie, ale na przełomie lutego i marca spodziewamy się nawrotu słabości giełd i testu ostatnich dołków (z możliwością przejściowego spadku na niższe ceny). Wówczas też bardziej zareagować powinny, wspomniane, towary i waluty. Trwalsza poprawa nastrojów to dopiero perspektywa wiosny.
Niepokojące dane o kondycji rynku pracy napłynęły od bezpośredniego sąsiada największej gospodarki świata. W styczniu w Kanadzie zatrudnienie spadło o 88 tys. To największy spadek od 2009 r. Bezrobocie wzrosło do 5,9 proc. (z 5,7 proc. przed korektą w grudniu). Spodziewano się wzrostu nowych miejsc pracy o 10 tys. Zatrudnienie na niepełny etat obniżyło się w stopniu największym w historii (137 tys.). To efekt wprowadzenia relatywnie wysokiego wynagrodzenia minimalnego. Jeden słabszy miesiąc nie może być podstawą do wyciągania daleko idących wniosków. Niemniej, trzeba pamiętać, że relatywnie mała, otwarta gospodarka Kanady może z wyprzedzeniem informować o trendach, które z czasem zaczną być obserwowane w Stanach Zjednoczonych. Dane pod rozwagę, do dalszej obserwacji i analizy pod kątem charakteru przyczyn słabości rynku na początku roku.
Wydarzeniem tygodnia od strony publikacji danych i wydarzeń gospodarczych jest odczyt inflacji CPI z USA za styczeń (w środę o 14.30). Mediana prognoz Bloomberga wskazuje na spadek wskaźnika CPI do 1,9 proc. r/r z 2,1 proc. w grudniu, a w ujęciu bazowym do 1,7 proc. r/r. Wydaje się, że ewentualne zaskoczenie, biorąc pod uwagę subindeksy kosztów i cen w ankietach wskaźników wyprzedzających (m.in. ISM), może pójść jedynie w stronę wyższej dynamiki. Jeśli tak się stanie ceny obligacji z pewnością nie znajdą wsparcia, a dolar powinien mocniej zyskiwać. W drugiej części tygodnia także cała seria ważnych odczytów z amerykańskiej gospodarki za ubiegły miesiąc (produkcja przemysłowa, sprzedaż detaliczna, inflacja PPI, dane z rynku nieruchomości).