Polska waluta traci na wartości na fali globalnego, wywołanego spadkami na giełdach, wzrostu awersji do ryzyka. Impulsem do sprzedaży jest też umocnienie jena, co prowadzi do redukcji carry trade, czyli operacji polegających na pożyczaniu środków w walutach nisko oprocentowanych i inwestowaniu w instrumenty które mogą dać większą stopę zwrotu. Dodatkowym czynnikiem pogłębiającym osłabienie są wciąż relane szanse na pogłębienie korekty na EUR/USD, co negatywnie odbije się na kursie złotego. Większego wpływu na sytuację na rynku walutowym nie ma natomiast perspektywa rozpadu koalicji rządowej PiS-Samoobroba-LPR i przedterminowych wyborów. Rynki bowiem zdążyły już się oswoić z ryzykiem politycznym w Polsce. Ponadto same wybory nie byłby już czymś zaskakującym.

Aktualna sytuacja na wykresach USD/PLN i EUR/PLN wskazuje na możliwość dalszych wzrostów. Obecnie nie ma jednak przesłanek, żeby oczekiwać zmiany średnioterminowego trendu na wzrostowy. Taka perspektywa pojawi się dopiero z chwilą wybicia EUR/PLN ponad strefę oporu 3,84-3,85 zł oraz USD/PLN ponad 2,84 zł, co otworzyłoby drogę do odpowiednio 3,94 zł i 3 zł.

Jako, że źródłem osłabienia złotego jest korekcyjne wzmocnienie dolara i również korekcyjne spadki na giełdach, więc to osłabienie także musi być traktowane w kategoriach korekty, której kres wyznaczą oba wspomniane czynniki.

O godzinie 15:55 kurs USD/PLN testował poziom 2,7789 zł, natomiast kurs EUR/PLN 3,8138 zł. Oznacza to odpowiednio wzrost o 1,6 i 2,2 grosza wobec poziomów z wczorajszego zamknięcia.