Banki centralne Anglii (BoE) i Czech (CNB) zgodnie z oczekiwaniami podniosły stopy procentowe o 25 pkt bazowych, główną do poziomu 0,5 proc. W przypadku BoE decyzja została podjęta stosunkiem głosów 7:2. J. Cunliffe oraz D. Ramsden opowiedzieli się za stabilnymi stopami. W CNB pojawili się natomiast zwolennicy odważniejszej podwyżki.
W reakcji na zacieśnienie warunków kredytowych obie waluty wyraźnie straciły na wartości. Funt stracił do dolara ok. 1 proc. (1,3 proc. do złotego). Podwyżce towarzyszył względnie gołębi komunikat. Na konferencji prasowej M. Carney rozwiał obawy, że wczorajsza zmiana będzie początkiem pełnego cyklu podwyżek. W jego ocenie już po dwóch kolejnych ruchach stóp w górę (w dotychczasowej skali) inflacja powinna ustabilizować się w pobliżu celu aż do 2020 r. Pierwszą od ponad 10 lat podwyżkę rynek odebrał zatem jako odwrócenie skutków cięcia z sierpnia 2016 r. Reakcja wskazuje, że liczono się z bardziej restrykcyjnymi komentarzami. M. Carney podkreślił jednak, że globalne nastawienie w polityce pieniężnej i w kwestii inflacji zmieniają się, co czyni w pierwszej kolejności banki centralne otwartych gospodarek zobligowanymi do reakcji.
Jeśli chodzi o SNB, druga z kolei podwyżka stóp okraszona została podniesieniem prognoz inflacji i PKB. W 2017 r. wzrost gospodarczy wyniesie 4,5 proc., a nie 3,6 proc. jak szacowano poprzednio. Wskaźnik CPI podskoczy do 2,2 proc. w IV kw. 2018 r. z 1,8 proc. podawanych wcześniej. Prezes J. Rusnok poinformował na konferencji prasowej, że rozważno silniejszą podwyżkę oprocentowania. Dodał, że SNB ma jednak wciąż wystarczającą przestrzeń, by zacieśnić politykę monetarną w późniejszym okresie. Kolejne podwyżki w Czechach są jedynie kwestią czasu. Komunikat SNB nie pozostawia co do tego złudzeń. W średnim terminie korona pozostanie naszym zdaniem na ścieżce umocnienia. Wczorajszą reakcję (osłabienie) rozpatrujemy jako przejściową. Może ona przedłużyć się na kolejne kilka, kilkanaście sesji, ale nie zmieni obrazu sytuacji korony, która powinna dalej zyskiwać. Nawet pomimo tego, że SNB ocenia, że jest przewartościowana.
Plan redukcji podatków przedstawiony przez republikańską większość w Izbie Reprezentantów spotkał się z negatywną, krótkotrwałą reakcją dolara. Rynek wątpi, by został on przyjęty przez obie izby Kongresu. Reforma przewiduje obniżenie CIT do 20 proc., ale utrzymanie podatku dochodowego dla najlepiej zarabiających na poziomie 39,6 proc. Ma on jednak obowiązywać od wyższej kwoty bazowej. Zmiany będą głosowane w listopadzie. Biały Dom liczy, że będzie to pierwsza poważna reforma przeprowadzona przez administracją D. Trumpa przy pełnym poparciu Republikanów.
Zgodnie z wcześniejszymi spekulacjami prezydent USA zarekomendował J. Powell, od 5 lat w zarządzie Rezerwy Federalnej, na nowego szefa banku centralnego. Powell to w powszechnej opinii wybór za kontynuację dotychczasowej linii Fed. Jest uważany za osobę podzielającą w większości opinie J. Yellen na temat polityki pieniężnej. W diagramie gołąb-jastrząb w aktualnym składzie Rezerwy sytuowany jest w centrum, nieznacznie bliżej tych ostatnich niż dotychczasowa szefowa.