Niemniej, podczas czwartkowej sesji strona popytowa na rynku ropy naftowej ewidentnie grała pierwsze skrzypce, głównie za sprawą wypowiedzi saudyjskiego księcia Muhammada Salmana.

Następca tronu Arabii Saudyjskiej wczoraj komentował przede wszystkim ofertę publiczną Saudi Aramco – tamtejszego państwowego giganta naftowego. Sprzedaż 5% udziałów tej spółki w ramach IPO już od dawna jest żywo komentowane na globalnym rynku ropy naftowej, gdyż spółka Saudi Aramco – przynajmniej w ocenie saudyjskiego księcia – może być wyceniona nawet na ponad 2 biliony dolarów amerykańskich. Chociaż co do tak imponującej wyceny są wątpliwości, to i tak IPO naftowego giganta będzie budzić wiele emocji – a może do niego dojść już w 2018 r.

W swoich wypowiedziach książę Muhammad Salman odniósł się również do kwestii porozumienia OPEC ws. cięcia produkcji ropy naftowej. Po raz kolejny potwierdził on determinację Arabii Saudyjskiej do działań redukujących globalną nadwyżkę tego surowca. Potencjalne przedłużenie porozumienia narzucającego limity wydobycia ropy na większość państw OPEC oraz kilka krajów spoza kartelu (w tym Rosję) to obecnie główny czynnik wspierający wzrost notowań tego surowca. Niemniej, w ujęciu światowym i w kontekście kilku miesięcy czy nawet lat, sytuacja fundamentalna na rynku ropy rysuje się dużo gorzej, co sprawia, że wzrostowy potencjał cen ropy naftowej jest ograniczony.

GAZ ZIEMNY

Presja na spadek cen gazu ziemnego w USA.

Ostatnie dni na wykresie gazu ziemnego upłynęły pod znakiem spadków notowań (dzisiejsza luka wzrostowa to efekt rolowania kontraktów), natomiast już praktycznie od czerwca cena gazu ziemnego w Stanach Zjednoczonych tkwi w konsolidacji i przez większość tego czasu porusza się w okolicach 2,80-3,10 USD za mln BTU.

Wczoraj amerykański Departament Energii podał w swoim cotygodniowym raporcie, że zapasy gazu ziemnego w USA wzrosły o 64 mld stóp sześciennych, podczas gdy oczekiwano większej zwyżki. Danym tym nie udało się jednak pozytywnie wpłynąć na ceny gazu ziemnego, czego przyczyną są dwa czynniki obecnie negatywnie wpływające na notowania tego surowca. Pierwszym z nich jest jego rosnąca produkcja w Stanach Zjednoczonych (oszacowana m.in. przez Platts), natomiast drugim są perspektywy relatywnie wysokich temperatur powietrza w kolejnych tygodniach, które mogą negatywnie wpływać na popyt na gaz ziemny w celach grzewczych.