Odwrót od walut gospodarek wschodzących nabiera rozpędu. Od początku tygodnia złoty jest najsłabszą walutą świata. Stracił już ponad 3 proc. do amerykańskiego dolara i blisko 1,5 proc. w relacji do euro. Kurs EUR/PLN jest na najwyższym poziomie od połowy marca. W szybkim tempie osiągnął pierwszy docelowy poziom 4,32. Złoty doznał wczoraj największej jednodniowej wyprzedaży od 21 lipca. Inne waluty regionu zachowywały się stabilniej. Węgierski forint zdołał się nawet umocnić. Czeska korona, choć rozchwiana po informacji o niewielkiej tylko przewadze zwolenników pozostawienia stóp procentowych bez zmian (wniosek przegłosowany w relacji 4:3), oddała tylko niewielką część zysków wypracowanych na przestrzeni wcześniejszych 6 sesji. W dół wyraźnie także chiński juan. USD/CNY najwyżej od miesiąca.

Rynek zaczął w końcu uwzględniać większą premię za ryzyko. To efekt podtrzymania restrykcyjnej retoryki amerykańskiej Rezerwy Federalnej oraz wzrostu niepewności politycznej po wyborach w Niemczech. Od dłuższego czasu wskazywaliśmy, że w zbyt krótkim czasie i za mocno zaangażował się po długiej stronie we wspólnej walucie. Doszło do nadmiernej redukcji oczekiwanej różnicy w stopach procentowych między USA a strefą euro. Wydaje się również, że zdyskontowanie dobrej kondycji gospodarczej Europy odbyło się nieco na wyrost. Są pierwsze sygnały, że ożywienie w przyszłym roku nie będzie tak dynamiczne. Jednocześnie rynek nie doszacował siły gospodarki amerykańskiej, która po słabości w II kw. wyraźnie odzyskała wigor.