Przedstawiciele Rezerwy Federalnej nie są zgodni co do tego, kiedy rozpocząć proces zmniejszania sumy bilansowej (odwrotne QE), wynika ze sprawozdania z posiedzenia, które odbyło się w dniach 13-14 czerwca. Jedni opowiadają się za tym, by już w najbliższych miesiącach zaprzestać reinwestowania pieniędzy, inni uważają, że działania te należy odłożyć do przyszłego roku. Ustalono natomiast szczegóły planu ograniczania sumy bilansowej. Fed zamierza rozpocząć kwotą 10 mld USD (6 mld obligacje skarbowe, 4 mld papiery zabezpieczone aktywami) i zwiększać ją o 10 mld USD co kwartał tak, by po roku wynosiła łącznie 50 mld USD miesięcznie.
Tempo zmniejszania sumy bilansowej jest zatem, zgodnie z oczekiwaniami, dość wolne. Fed będzie bardzo ostrożnie ograniczał płynność na rynkach finansowych, a w razie problemów gospodarczych wstrzyma, a może nawet odwróci cały proces. Część analityków zakłada, że proces ten albo w ogóle się nie rozpocznie albo Fed ograniczy sumę bilansową tylko nieznacznie. I na chwilę. Są oni bowiem zdania – a takie stanowisko jest nam bliskie – że amerykańska gospodarka w najbliższych kilku kwartałach przestanie się rozwijać, co znów zmusi Fed do złagodzenia polityki pieniężnej.
Póki co na rynkach jest stabilnie. Zaczynają jednak ponownie słabnąć waluty emerging markets (EM). Negatywnie na nie oddziaływał wczoraj umacniający się dolar i taniejąca ropa. Po publikacji minutes dolar oddał część zysków, co wstrzymało przecenę walut EM. EURUSD zawrócił ze ścieżki spadków nie osiągając poziomu 1,1280.
Rada Polityki Pieniężnej (RPP) w najnowszej rundzie prognoz makroekonomicznych rozszerzyła przedziały możliwych wahań dynamiki PKB i inflacji CPI w latach 2017-2019 w stosunku do projekcji z marca. W tym roku wzrost gospodarczy wyniesie ok. 4,0 proc. +/- 0,6 pkt proc. (przedział 3,4-4,7 proc.), zaś inflacja 1,9 proc. (1,6-2,3 proc.). W przyszłym roku PKB prognozowany jest na ok. 3,5 proc. (2,5-4,5 proc.), a wskaźnik CPI na ok. 2,0 proc. (1,1-2,9 proc.). W 2019 r., odpowiednio, 3,3 proc. (PKB) i 2,4 proc. (CPI).
W ocenie prezesa NBP A. Glapińskiego Rada nie będzie musiała podnosić stóp przez cały przyszły rok. Nie widzi zagrożeń dla stabilności ekonomicznej wynikających z oczekiwanego, łagodnego spowolnienia PKB w kolejnych latach czy wykształcenia się baniek. Obecny kurs złotego uważa za atrakcyjny zarówno z punktu widzenia eksporterów, jak i importerów. Polskie obligacje są, zdaniem prezesa NBP, uznawane za bardzo atrakcyjne. Ewentualne zmniejszenie tempa skupowania papierów z krajów strefy euro przez EBC będzie miało wpływ na zachowanie rodzimych obligacji.
Występujący na konferencji prasowej E. Gatnar wyraził zaniepokojenie utrzymywaniem się ujemnych realnych stóp procentowych, co jego zdaniem czeka Polskę przez okres dłuższy niż 2 lata. Z kolei K. Zubelewicz zaznaczył, że Rada może zastosować wyprzedzający ruch stóp w górę, w przypadku nagłego przyspieszenia inflacji.
Retoryka wypowiedzi członków RPP była ogółem mniej jastrzębia niż można było się spodziewać. I choć wydźwięk najnowszych projekcji (szczególnie PKB, gdzie, co ciekawe, od przyszłego roku NBP widzi lekkie spowolnienie dynamiki) był raczej gołębi, w reakcji na posiedzenie złoty zareagował umocnieniem. Dziś najpewniej jednak te zyski odda. EUR/PLN będzie kierował się w stronę 4,25.