Brak oczekiwanej przez nas korekty świadczy o wysokim potencjale złotego.

Zyskuje większość walut krajów wschodzących. Koszyk walut emerging markets znalazł się w rejonie maksymalnych wartości z ostatnich 8 miesięcy. Spośród 5 najważniejszych walut (EUR, USD, CHF, GBP, JPY) złoty wykazuje największą siłę do uważanych za najbezpieczniejsze – szwajcarskiego franka i japońskiego jena. Do tego ostatniego jest najmocniejszy od ponad roku (od kwietnia 2016 r.). Potwierdza to trwanie dobrych nastrojów na rynkach finansowych i wysoki apetyt na ryzyko.

Rynki pozytywnie zareagowały na niedzielne zaprzysiężenie nowego prezydenta Francji i powierzenie przez niego misji tworzenia rządu E. Philippe, o czy poinformowano wczoraj. EUR/USD wzrósł ponownie w pobliże psychologicznej bariery 1,10, a indeks waluty USA istotnie oddalił od poziomu 100 pkt. Część największych indeksów akcji na europejskich giełdach odnotowała historyczne maksima. Większość, w tym amerykańska, pozostaje w krótkoterminowym trendzie bocznym (Nasdaq nadal w silnym wzrostowym). Inwestorzy nie obawiają się kolejnej podwyżki stóp procentowych, którą Fed z ponad dziewięćdziesięcioprocentowym prawdopodobieństwem (na podstawie rynkowej wyceny stopy funduszy federalnych) zaaplikuje 14 czerwca. Nie wykazują również oznak zaniepokojenia słabnącymi danych z amerykańskiej gospodarki. Oddział Rezerwy Federalnej z Nowego Jorku podał, że indeks koniunktury w tamtym regionie w maju spadł poniżej wartości oddzielającej wzrost od spowolnienia. Dziś cała seria odczytów z największych gospodarek.

Dane makroekonomiczne przedstawione przez Główny Urząd Statystyczny pozytywne dla złotego. Obroty handlowe wzrosły w kwietniu do najwyższego poziomu w historii (blisko 36 mld EUR łącznie po stronie eksportu i importu). Deficyt na rachunku obrotów bieżących stabilny, towarowy niższy niż w marcu i bliski zbilansowania. Z kolei inflacja netto, bez cen żywności i energii, w górę bardziej niż mediana prognoz ekonomistów i na najwyższym poziomie od 3 lat (0,9 proc. r/r). Okres deflacji został definitywnie zażegnany. Zachowanie wskaźników CPI może nakręcać oczekiwania na szybsze podwyżki stóp procentowych NBP. W naszej ocenie na wzrost stóp w tym roku nie ma co liczyć. Pierwsza podwyżka najwcześniej za około rok. Wciąż jednak, nawet w tej, względnie odległej perspektywie, rynek nie w pełni dyskontuje wzrost stopy referencyjnej w Polsce do 1,75 proc.