Jest to niewątpliwie bardzo dobra informacja i powinna wzmocnić złotego w dłuższej perspektywie. Od rana mieliśmy dwie publikacje z Europy. Pierwsza z nich to rachunek obrotów w Eurolandzie za miesiąc grudzień. Odczyt ten był na bardzo niskim poziomie -10,3 mld euro podczas gdy miesiąc wcześniej wyniósł 0,7 mld euro. Dane te nie były na tyle istotne dla inwestorów, że nie wpłynęły na notowania.
Poł godziny później zaskoczyły nas kolejne dane, tyle, że tym razem pozytywnie. W styczniu sprzedaż detaliczna na Wyspach Brytyjskich wzrosła o 0,8% /m/ podczas gdy analitycy spodziewali się wzrosty jedynie o 0,1% m/m. Tak optymistyczny odczyt nie mógł przejść bez echa i funt z miejsca zaczął zyskiwać wobec dolara i zyskał prawie figurę.
Po południu przyszedł czas na publikacje danych ze Stanów Zjednoczonych. Pierwszą z nich był cotygodniowy odczyt z rynku pracy na temat ilości noworejestrowanych bezrobotnych. Ilość osób, które pierwszy raz ubiega się o zasiłek spadła o 9 tys. Było to zgodne z przewidywaniami rynkowymi.
Również zgodny z prognozą był odczyt indeksu wskaźników wyprzedzających i wyniósł -0,1% w relacji miesięcznej. Zdecydowanie gorzej wypadł za to odczyt indeksu Fed z Filadelfii. Zakładany był wzrost z poziomu -20,9 pkt. w styczniu do -10 pkt. w lutym. Wartość tego indeksu jednak spadła do poziomu -22 pkt. Pomimo kiepskiego odczytu rynek walutowy zachowywał się stabilnie. Jednak po publikacji tej informacji zanurkował WIG20, który przez cały dzień pozostawał na plusie i zakończył swoje notowania 0,45% poniżej poziomu wczorajszego zamknięcia. Notowania w USA rozpoczęły od wzrostów.