Dziś dla rynków ważne jest tylko jedno wydarzenie. Europejski Bank Centralny (EBC) zdecyduje o przyszłości polityki pieniężnej na najbliższych tygodniach. Nikt nie oczekuje, że stopy procentowe zostaną zmienione. Także kluczowe parametry programu łagodzenia ilościowego (QE) nie zostaną zmienione. Istotny jest ogólny przekaz i oczekiwania w dalszej części roku (forward guidance). Wskazówki w tej materii pojawić się powinny w komunikacie wydanym po posiedzeniu i na konferencji prasowej M. Draghiego (początek o 14.30).

Dobre nastroje rynkowe powstałe po zwycięstwie w I turze E. Macrona z pewnością cieszą prezesa EBC, ponieważ ułatwi to realizację średnioterminowego celu inflacyjnego. Co prawda po wyskoku inflacji na przełomie roku, w marcu (i najpewniej również w kwietniu) wskaźnik CPI utrzymał się wyraźnie poniżej 2 proc. Można jednak śmiało zakładać, że umocnienie koniunktury na Starym Kontynencie sprawi, że w horyzoncie końca roku, a więc także zakończenia programu QE dynamika cen ponownie przyspieszy i na dobre oddalona zostanie groźba powrotu do deflacji.

Biorąc pod uwagę ten czynnik (dowodów poprawy koniunktury w strefie euro było w ostatnim czasie aż nadto) komunikat EBC i retoryka wypowiedzi M. Draghiego na konferencji prasowej mogłyby zostać nieco zaostrzone. Stałoby się zadość narastającym głosom jastrzębi w gronie Rady Prezesów. Problemem może być jednak ostatni skok wartości euro widoczny po wyborach we Francji. EBC negatywnie patrzy na umacniające się euro. Kanał kursowy jest naszym zdaniem jednym z kluczowych w kształtowaniu polityki monetarnej banku (choć nikt oficjalnie tego nie przyzna). Stąd nawet ewentualna zmiana tonu komunikatu na bardziej jastrzębi z pewnością złagodzona zostanie tradycyjnie gołębimi wypowiedziami M. Draghiego tak, by nie dopuścić do wykształcenia się wzrostowego trendu na euro. W średnim terminie komentarze Włocha większego wpływu na zachowania inwestorów mieć nie będą; rynek podąży tam, gdzie kształtować będą go realne i spekulacyjne siły podaży i popytu. Niemniej, jak pokazuje historia krótkoterminowo Draghi potrafi skutecznie wpływać na kształtowanie nastrojów.

Projekcja osłabienia wspólnej waluty po posiedzeniu EBC dobrze wpisuje się w scenariusz relatywnie szybkiego domknięcia luk na wykresach par euro powstałych w reakcji na wygraną Macrona. W przypadku EUR/USD konieczne jest co najmniej zejście w rejon 1,0750. Spodziewamy się, że w perspektywie najbliższych 2 tygodni ta cena zostanie osiągnięta. Skutkować to będzie przejściowo słabszą postawą złotego. USD/PLN powinien w tym środowisku ponownie zbliżyć się do psychologicznej bariery 4,00. O dalszych losach kursu zdecyduje zachowanie rynku w rejonie tej ceny. Obecnie zdecydowanie bliżej nam do prognozy późniejszego nawrotu siły złotego do końca II kw. i przez większą część lata. Wciąż napięta sytuacja geopolityczna nie pozwala jednoznacznie ferować, że właśnie tak potoczą się losy złotego. W polskiej walucie drzemie jednak spory potencjał do dalszej aprecjacji. W okresach stabilizacji i wysokiego apetytu na ryzyko będzie on się ujawniał szczególnie wyraźnie. Przykładowo, na przestrzeni ostatniego tygodnia złoty jest jedną z najsilniej silniejszych walut świata. Od poniedziałku lepiej zachowuje się jedynie szwedzka korona.