Analitycy prognozują, że zapasy ropy wzrosną o 2,3 mln baryłek, natomiast benzyny i destylatów spadną odpowiednio o 450 tys. i 1,8 mln baryłek.

Niższe poziomy zapasów mogą zakończyć korektę, prowokując dalszy wzrost cen. Wyższa, a przede wszystkim wyraźnie wyższe, mogą natomiast ją przedłużyć. Zważywszy, że taka korekta oznaczałby kolejny zwrot w okolicach poziomu 100 dol. za baryłkę, to mogłaby ona sprowadzić kurs w przyszłym tygodniu nawet do 92,20 dol., czyli do dziennego szczytu z 29 stycznia br. Obarczone jest to jednak jednym, ale bardzo istotnym warunkiem. Takiemu spadkowi musiałoby towarzyszyć umocnienie dolara. Inaczej silny ruch korekcyjny jest mało realny.