Niższa inflacja w strefie euro zmniejsza presję na wycofywanie się z ultra łagodnej polityki monetarnej EBC.

Po raz pierwszy od kwietnia 2012 r. indeks wydatków na konsumpcję w ujęciu rocznym w Stanach Zjednoczonych – zdaniem Fed najlepiej obrazujący procesy inflacyjne w gospodarce – znalazł się powyżej poziomu 2,0 proc., tj. oficjalnego celu banku centralnego. Wyniósł 2,1 proc., a w ujęciu bazowym 1,8 proc. r/r. Rynek zareagował na tę publikację wzrostem rynkowych stóp procentowych, choć wyniki nie odbiegały znacząco od mediany prognoz ekonomistów. Dane podtrzymują oczekiwania na dalsze podwyżki stóp procentowych w USA, z których najbliższa nastąpi najpewniej już na posiedzeniu 14 czerwca (obecnie 60-proc. prawdopodobieństwo). Dolar podtrzymuje zyski wypracowane w ostatnim tygodniu marca.

Po drugiej stronie Atlantyku, doniesienia ze strefy euro wskazały na brak konieczności szybkiego wycofywania się z ultra łagodnej polityki pieniężnej. Wzorem danych opublikowanych dzień wcześniej z Niemiec, inflacja CPI w regionie spadła, według wstępnych, ale wysoce wiarygodnych wyliczeń, do 1,5 proc. r/r z 2,0 proc. w marcu. W ujęciu bazowym osiągnęła najniższy poziom od kwietnia (0,7 proc.). Wraz z nasileniem w ostatnich dniach łagodnej retoryki ze strony Europejskiego Banku Centralnego (próba odwracania zaostrzonej retoryki po posiedzeniu 8 marca), dane powinny w kwietniu skutecznie powstrzymać wzrost notowań euro do dolara. Różnica w rynkowych stopach między EUR a USA będzie się w najbliższym czasie pogłębiać.

W tendencje obserwowane w Europie wpisała się także inflacja w Polsce. Wskaźnik CPI spadł w marcu bardziej niż się oczekiwano, do 2,0 proc. r/r. Wywołało to największy jednosesyjny spadek wartości złotego w relacji do koszyka głównych walut w tym roku. Spadek inflacji, poprzez zmniejszenie szans na podwyżkę stóp procentowych NBP, redukuje potencjalne zyski z transakcji na różnicach w oprocentowaniu (carry trades). W naszej ocenie, szczyt atrakcyjności złotego z punktu widzenia tego typu inwestycji już minął. Także z powodu zwiększonej zmienności rynków (głównie akcji), których oczekujemy w kwietniu/maju (m.in. z uwagi na zbliżające się wybory prezydenckie we Francji), złoty i inne waluty regionu będą radzić sobie znacznie gorzej, niż dotychczas w 2017 r. Spodziewamy się silniejszej korekty, która zniesie nawet połowę fali aprecjacji złotego do euro rozpoczętej na początku grudnia ub. r. Dziś stabilnie, ale na przestrzeni tygodnia celem dla EUR/PLN jest co najmniej poziom 4,26.