Ostatnie dni w przypadku polskich aktywów charakteryzuje przepływ pieniędzy z rynku akcji na rynek obligacji, co podtrzymuje wartość złotego na względnie stabilnym poziomie. Rentowności papierów z długiego końca krzywej spadły od poniedziałku o ok. 10 pkt osiągając poziomy najniższe od stycznia. Z krótkiego obniżyły się nieznacznie, ale są ok. 20 pkt poniżej szczytów z końca lutego.
Polskie obligacje w dużym stopniu kopiują ruchy amerykańskich papierów skarbowych, gdzie od dnia podwyżki stóp procentowych rentowności wyraźnie spadają. To efekt coraz większych wątpliwości dotyczących możliwości rozkręcenia koniunktury przez działania nowej administracji USA. Tzw. Trump trade – faza wzrostu popytu na instrumenty wrażliwe na zmiany koniunktury oraz inflację w nadziei na odbicie obu kategorii gospodarki – to już melodia przeszłości. Pozytywne oczekiwania zaczynają ustępować miejsca szarej rzeczywistości, w której wskaźniki ekonomiczne w Stanach Zjednoczonych posuwają się raczej w bok, a niżeli pną wyraźnie w górę. Coraz głośniej mówi się o nadciągającej recesji, a mniej o przyspieszeniu wzrostu PKB do zapowiadanych przez Trumpa 3-4 proc. Zachowanie rynków od 20 marca to pokłosie tych niespełnionych nadziei. Początek wiosny na rynkach zapowiada nieszczególnie słoneczną aurę.
Dziś o 13:45 polskiego czasu potencjalnie ważne wystąpienie J. Yellen na konferencji w Waszyngtonie. Przyglądamy się szczególnie odniesieniom do reakcji rynków po podwyżce stóp procentowych. Jeśli pojawią się sugestie, że inwestorzy w zbyt małym stopniu uwzględniają ryzyko lub że wyceny na giełdach są wygórowane, spowoduje to odwrócenie tendencji widocznych na przestrzeniu ostatniego tygodnia. Jastrzębie wypowiedzi prezes Fed nie będą korzystne dla polskiej waluty. Spodziewamy się, że do końca miesiąca złoty będzie tracił na wartości.