Niewykluczone, że docelowy poziom wzrostów to ok. 1,0850 – za chwilę tam będzie przebiegać linia spadkowa, łącząca coraz niższe szczyty z 3 maja i 18 sierpnia 2016. W każdym razie taka perspektywa ma pewien sens, jeśli wierzyć w analizę techniczną.

A co z fundamentami? Jak wiadomo, rynek silnie wycenia koncept trzech podwyżek stóp na ten rok, czyli jeszcze dwóch, bo jedna z nich zrealizowana została w ostatnią środę. Zatem ten scenariusz nie brzmi już jakoś bardzo jastrzębio. Istotne jednak będzie to, czy przypadkiem nie zajdą jakieś zmiany w nastawieniu członków Fed, a także to, jak prezentować będą się przyszłe dane z USA.

Dziś po 18:00 naszego czasu publicznie wypowie się Charles Evans z Fed, natomiast danych makro raczej nie będzie (takich, które dotyczyłyby USA, niemniej o 8:00 mamy niemiecką inflację PPI). Jutro wystąpią William Dudley, Esther George i Loretta Mester (przy czym dwie ostatnie z tych osób, a zwłaszcza pani George, to ostre jastrzębie, tyle że obecnie bez prawa głosu w FOMC). W środę poznamy amerykańskie dane o sprzedaży domów na rynku wtórnym, zaś w czwartek wnioski o zasiłek, ale wypowiedzą się wtedy Yellen i Kashkari, to powinno być ważniejsze. Kashkari ma nastawienie gołębie, nawet teraz nie chciał podwyżki stóp.

Piątek będzie istotnym dniem: zaczną napływać wtedy indeksy PMI dla przemysłu i usług różnych państw i regionów (Niemcy, Strefa Euro, USA), poznamy też amerykańskie zamówienia i do tego wystąpią Evans oraz Bullard. Jak widać, głosów z Fed w tym tygodniu nie zabraknie.

Na złotym

Dane makro z zeszłego tygodnia, dotyczące Polski, raczej rozczarowały, mowa np. o produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej. A co mamy w tym tygodniu? Na przykład w środę wskaźniki koniunktury konsumenckiej i gospodarczej, choć one nie powinny wstrząsnąć parami walutowymi. W czwartek poznamy bezrobocie i do tego protokół z lutowego zebrania RPP.

Euro-złoty jest przy 4,2860, co może się wydawać pewną zmianą w relacji do niedawnych wartości rzędu nawet 4,32 czy 4,35 – ale w gruncie rzeczy to nadal konsolidacja wokół "trzydziestki", tylko że badamy jej dolne ograniczenia. Podobnie na USD/PLN, gdzie mamy 3,9820. Prawdziwą zmianą byłoby zejście poniżej 3,9750, okolicy testowanej u progu lutego. Dość silni jesteśmy na funcie (4,93).