Czy skuteczny, to się okaże, choć wątpimy w pomyślność takich rozwiązań. Na pewno trudniej będzie Chinom w takich warunkach osiągnąć założone cele wzrostu gospodarczego.
Złoty kontynuuje łagodne odreagowanie fali ostatnich wzrostów wartości, za sprawą wzrostu apetytu na amerykańskiego dolara i osłabienia walut z koszyka emerging markets. Świetnie zachowuje się nadal polski rynek akcji (Wig20 zaliczył 2 najlepszą sesję w tym roku), stabilnie obligacji. Czyżby w krótkim terminie szykowała nam się zmiana trendu na GPW?
Członek Federalnego Komitetu Otwartego Rynku Ch. Evans (ma prawo głosu w 2017 r.) powtórzył wczoraj apel o wolne tempo podnoszenia stóp procentowych. Zaznaczył jednocześnie, że scenariusz trzech podwyżek w tym roku nie jest nieracjonalnym założeniem. Uważa, że wraz z podnoszeniem oprocentowania Fed powinien pozbywać się nagromadzonych aktywów. Evans spodziewa się, że inflacja będzie dalej przyspieszać, a bezrobocie spadać. Przyznał, że gospodarka USA pracuje z pełnym, lub bliskim pełnego, wykorzystaniem siły roboczej.
Z kolei niegłosujący w tym roku przedstawiciel FOMC J. Bullard podtrzymał swoje gołębie stanowisko w kwestii zmian w polityce pieniężnej. W jego ocenie nie materializują się jak dotąd warunki do silniejszego wzrostu inflacji. Presja cenowa jest umiarkowana. Nadal obowiązuje reżim niskich realnych stóp procentowych, jest to globalne zjawisko i nic nie zapowiada, by w najbliższym czasie miało się to zmienić. Nie jest w związku z tym konieczne wyraźne zacieśnienie polityki pieniężnej Fed. Bullard uważa jednocześnie, że Rezerwa Federalna jest obecnie w lepszym położeniu, by rozważyć zakończenie procesu reinwestowania środków uzyskiwanych z posiadanych na rachunkach aktywów (zakupy w ramach QE). Byłby to pierwszy etap w ograniczaniu bilansu Fed i krok, którego zainicjowanie byłoby z pewnością odebrane przez rynek jako czynnik sprzyjający dolarowi. To łagodna forma ilościowego zacieśniania polityki monetarnej. Jej ostrą formą byłaby sprzedaż obligacji w posiadaniu Fed skutkującą ograniczeniem płynności w systemie finansowym. Jak na razie ten temat jest wciąż w początkowej fazie rozważań bankierów centralnych z USA.
Wypowiedzi przedstawicieli Fed (w środę J. Yellen dokona sprawozdania z działalności banku przed Kongresem) są wciąż wyważone i nie dają jednoznacznej odpowiedzi, kiedy znajdzie się większość, by dokonać następnego zacieśnienia polityki pieniężnej. W naszej ocenie zmiana składu głosujących w FOMC dokonana z początkiem tego roku (na korzyść gołębi) sugeruje, że Fed nie podniesie w tym roku stóp więcej, niż dwa razy po 25 pkt bazowych. To czynnik, który nie pozwoli na poważniejsze umocnienie dolara w I poł. roku.