Mimo cięcia produkcji ropy naftowej w krajach OPEC, notowania tego surowca już od miesiąca utrzymują się w konsolidacji. Szanse na kontynuację ruchu wzrostowego, obserwowanego na tym rynku w 2016 roku, są coraz mniejsze ze względu na perspektywy rosnącej produkcji ropy naftowej w Stanach Zjednoczonych. W piątek firma Baker Hughes poinformowała, że liczba funkcjonujących wiertni w USA w minionym tygodniu wzrosła o 15 do poziomu 566 – najwyższego poziomu od listopada 2015 r. To już kolejny spory tygodniowy wzrost liczby funkcjonujących punktów wydobycia, który potwierdza, że amerykańskie firmy łupkowe wykorzystują wyższe ceny ropy naftowej i chętnie zwiększają produkcję – co z kolei sprawia, że skuteczność porozumienia OPEC w niwelowaniu globalnej nadwyżki ropy jest poddawana w wątpliwość.
W krótkoterminowej perspektywie również przeważają czynniki sprzyjające sprzedającym. Kontrowersyjne działania Donalda Trumpa zwiększają nastawienie „risk-off” na globalnym rynku ropy. Dodatkowo, w Chinach trwają obchody Nowego Roku, co sprawia, że obecnie chińscy inwestorzy są na rynku nieobecni, a popyt na ropę ze strony Państwa Środka powróci na rynek dopiero pod koniec tego tygodnia.
PSZENICA
Powrót do spadków cen pszenicy.
W drugiej połowie stycznia notowania pszenicy naruszyły ważny poziom oporu w okolicach 4,27 USD za buszel, wyznaczający górne ograniczenie kilkumiesięcznej konsolidacji cen tego zboża. Niemniej, strona popytowa okazała się zbyt słaba, aby trwale wybić się ponad ten poziom, co poskutkowało powrotem do kanału bocznego w minionym tygodniu.
Na początku bieżącego tygodnia presja podażowa nadal jest widoczna, a notowania pszenicy zeszły poniżej poziomu 4,20 USD za buszel. Obecnie pewnym technicznym wsparciem jest poziom 30-sesyjnej średniej ruchomej, jednak jest to słaba bariera i możliwe, że notowania pszenicy zejdą poniżej niej. Z fundamentalnego punktu widzenia, ceny pszenicy znajdują się pod presją podaży, co wynika z dużej globalnej podaży tego zboża.