Jest to istotne rozróżnienie dla budowania strategii ponad krótki termin. Można sprzedać walutę spodziewając się nieprzychylnych jej fundamentów, a można też sprzedać tą walutę taktycznie, zakładając przejściową korektę, zanim powróci właściwy trend. Z USD może chodzić o ten drugi scenariusz, gdyż w jutrzejszej decyzji Fed mogą pojawić się (co osobiście zakładamy) elementy, które zabiorą nieco pary z obecnego rajdu dolara. W pełni zdyskontowana podwyżka nie będzie tutaj najważniejsza, ale ryzykiem dla USD jest, że Fed może nie być skłonny deklarować więcej niż dwóch podwyżek w przyszłym roku. Czy całkowicie odmienia to zalety dolara? Nie. Ożywienie gospodarcze USA wyraźnie przyspieszyło w końcówce tego roku, ekspansja fiskalna nosi ze sobą jednie ryzyka pozytywnego oddziaływania, a inflacja nakręca się chociażby z samych zrostów cen energii. Fed może nie być agresywny w podwyżkach, ale jest na ścieżce zacieśniania, w przeciwieństwie do pozostałych banków centralnych z G10. Przynajmniej to pozwala zawsze rozważać USD do kupna względem reszty walut.

Z drugiej strony mamy grudzień, mniej niż dwa tygodnie do świątecznego zastoju, a USD ma za sobą miesięczne wzrosty na poziomie 4 proc. Jeśli inwestorzy będą chcieli zredukować ekspozycję przed przerwą w handlu, w większym stopniu oznacza to odwrót od trendów z ostatnich tygodni. Oznacza to problem dla USD, ale też ulgę dla walut ryzykownych, m.in. rynków wschodzących. Jednak nie będzie to tak, że inwestorzy o 180 stopni zmienią swoje postrzeganie gospodarki światowej. Po prostu czasami lepiej jest przeczekać z boku na korzystniejszy poziom dla ponownego wejścia. Warto o tym pamiętać przed grudniową decyzją Fed. Wprawdzie o tej samej porze w 2015 r. też otrzymaliśmy podwyżkę z Rezerwy Federalnej, a w ciągu tygodnia po decyzji dolar stracił 1,5 proc. wartości.

Trudno oczekiwać, że w odliczaniu do decyzji Fed cokolwiek innego będzie skupiać na sobie uwagę, więc wtorkowy kalendarz może przejść bez echa. Lepsze dane z Chin o listopadowej produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej mówią nam, że aktywność gospodarcza ustabilizowała się i przynajmniej na jakiś czas nie musimy się martwić o „twarde lądowanie” Państwa Środka. Z głównych gospodarek przed nami jeszcze indeks ZEW z Niemiec i inflacja z Wielkiej Brytanii. Pierwszy ma wskazać delikatną poprawę sentymentu, a na Wyspach CPI ma podskoczyć z 0,9 proc. do 1,1 proc. r/r. Na drugim planie mamy inflację ze Szwecji i brak przyspieszenia wzrostu cen może zmusić Riksbank do luzowania polityki na posiedzenia 21 grudnia. Inflacja bazowa z Polski jest neutralna dla złotego.