Mogłoby się wydawać, że wysoka inflacja to słaba waluta, ale przecież rynkowa interpretacja odczytu zależy tak naprawdę od tego, czego rynek spodziewa się po autorach polityki monetarnej. W takim sensie wyższa od prognoz inflacja oznacza, że ci autorzy (w USA to komitet FOMC) mają możliwość podwyższenia stóp. Zacieśnianie polityki jest oczywiście (co do zasady) kontr-inflacyjne, ale właśnie o to chodzi, że w razie czego będzie z czego schodzić. Stąd też wykres nie jest już przy 1,1225-50, tylko poniżej 1,1170. Z drugiej strony, na razie nie widać parcia bardziej na południe, w gruncie rzeczy wracamy wręcz z obszaru minimów na nieznacznie wyższe poziomy.

W USA nie będzie dziś przełomowych danych – mamy jedynie (o 16:00) NAHB, czyli jeden z indeksów rynku nieruchomości. Bada on nastroje wśród przedsiębiorców z branży, trochę tak jak np. PMI w przemyśle czy usługach. Wynik podawany jest w punktach, obecnie prognozuje się utrzymanie sierpniowego poziomu 60 pkt.

Z innych informacji: o 10:00 mamy bilans płatniczy Eurolandu, o 16:30 wskaźnik wyprzedzający Conference Board, ale dla Australii. Jutro w programie dane z USA o rozpoczętych budowach domów i pozwoleniach wydanych na ten cel. W środę FOMC – o 20:00 tego dnia poznamy decyzję Komitetu na temat stóp procentowych. Podwyżki raczej nie będzie (choć nie można tego całkiem wykluczyć), ale w miarę mijania czasu klimat powinien zmierzać w tym kierunku. Ruch w tym roku, choć nie we wrześniu, jest więc całkiem prawdopodobny.

Rynek krajowy

O 14:00 poznamy pakiet danych z Polski. Krajowe odczyty stosunkowo rzadko wstrząsają naszą walutą, ale jednak te należą do dość ważnych. Mowa o produkcji przemysłowej, sprzedaży detalicznej, produkcji budowlano-montażowej oraz o zmianie cen produkcji sprzedanej (tak w przemyśle, jak i budowlance). Dane tyczyć się będą sierpnia. Im lepsze – tym silniejszy będzie złoty, przynajmniej ceteris paribus.

Złoty jest mocny w relacji do euro – na EUR/PLN mamy 4,3080. W jakiejś mierze to zapewne skutek słabości euro na głównej parze, jakkolwiek nie zawsze przekłada się to w ten sposób (bo jednak obstawianie scenariusza wyższych stóp w USA nie służy naszej walucie). Pamiętajmy jednak, że tuż-tuż są minima z 8 września, czyli 4,3050. Mogą być one wsparciem.

Inna rzecz, że patrząc od 24 – 28 czerwca (po szczytach) mamy umocnienie złotego. Podobnie jest na USD/PLN, gdzie obecnie jest ok. 3,8580. Jeśli Fed podwyższy stopy we wrześniu, to złoty może kilka groszy stracić dość gwałtownie, aczkolwiek efekt ten pewnie szybko przestałby działać, a na kolejną – trzecią – podwyżkę pewnie i tak czekalibyśmy znów wiele miesięcy. W międzyczasie znaczenie zaczęłyby mieć inne czynniki.

Jeśli natomiast ruchu nie będzie, to scenariusz zacieśnienia będzie wisiał nad rynkami i to powinno ograniczać aprecjację PLN na większą skalę.