Zmiana stóp procentowych, ani innych parametrów polityki pieniężnej nie jest oczekiwana, ale ważne będzie czy i ewentualnie w jaki sposób SNB zamierza reagować na wynik głosowania w brytyjskim referendum, a co za tym idzie osłabione fundamenty europejskiej gospodarki. Być może posiedzenie da silniejszy impuls, pogrążonej w marazmie i poruszającej się w wąskim trendzie bocznym, parze EUR/CHF. Brak decyzji na posiedzeniu Europejskiego Banku Centralnego w ubiegłym tygodniu to jednak istotny sygnał zachowania status quo i w Szwajcarii.
Po południu obrady zakończy i wyda komunikat Bank Anglii (BoE). Po niedawnej obniżce stóp i zapowiedziach kolejnego ciecia w dalszej części roku posiedzenia BoE są dużo ciekawsze, niż przez wiele miesięcy sprzed Brexitem. Cięcia stóp we wrześniu się nie spodziewamy, ale na jednym z ostatnich w 2016 r. obniżka o 0,1 pkt. proc. jest nadal możliwa i w dużym stopniu uwzględniana w cenie funta. Kurs brytyjskiej waluty nie zakończył jeszcze po-Brexitowych dostosowań i pozostanie słaba do najważniejszych odpowiedników jeszcze przez co najmniej kilka miesięcy. Jesteśmy natomiast optymistami, jeśli chodzi o zachowanie szterlinga na przestrzeni 2017 r.
W dalszej części dnia seria wartych odnotowania odczytów z USA (sprzedaż detaliczna, produkcja przemysłowa, inflacja PPI). Wraz z jutrzejszą publikacją inflacji CPI dadzą one pełny obraz koniunktury w połowie III kw. Wszystko wskazuje jednak na to, że nie był to najlepszy okres, jeśli chodzi o aktywność za oceanem. Sądzimy, że dane przypieczętują scenariusz braku podwyżki stóp procentowych na posiedzeniu Fed w najbliższą środę. Dadzą one także impuls do osłabienia dolara podczas sesji poprzedzających decyzję banku centralnego.
Złoty zachowuje się lepiej, niż waluty regionu i szeroko rozumianych gospodarek wschodzących (EM), a polska giełda zahamowała spadki. To sygnał lepszego postrzegania naszego kraju wśród inwestorów zagranicznych (tendencja widoczna co najmniej od kilku tygodni), a być może również końca krótkoterminowej wyprzedaży akcji i odwrotu od ryzyka na światowych rynkach.
Bardzo dobre informacje, które napłynęły wczoraj z Chin o wielkości udzielanych kredytów wskazują na oddalenie groźby „twardego lądowania” drugiej największej gospodarki świata. W sierpniu banki udzieliły prawie 950 mld CNY nowych kredytów wobec niecałych 465 mld w lipcu i prognozach wzrostu o 750 mld. Zagregowany poziom nowych pożyczek (total social financing), obejmujący także większość kredytów spoza sektora bankowego, podskoczyły o 1,47 bln CNY, przewyższając o połowę prognozowany wzrost (900 mld) i o niemal 1 bln wartość z lipca (490 mld). Gospodarka Chin utrzymuje stabilne tempo wzrostu gospodarczego i, jak wielokrotnie w przeszłości twierdziliśmy, nie ma bezpośredniego zagrożenia, że stanie się ona zarzewiem globalnego załamania. Chiny mają swoje poważne problemy i wcześniej czy później ujawnią się one na skalę globalną, ale jest to raczej perspektywa najbliższych 3-5, a nie 1-2 lat. Rozwianie obaw o nadmierne hamowania będzie służyć realizacji naszej strategii lepszego zachowania gospodarek EM w porównaniu do, będących w dojrzałej, zaawansowanej fazie cyklu koniunkturalnego, państw rozwiniętych, w horyzoncie najbliższych kilku(nastu) miesięcy. Zakładamy, że fala napływu kapitału na rynki wschodzące nie ominie i Polski, co będzie oznaczać wzrost wartości polskiej waluty w średnim terminie.