Koronie szwedzkiej zaszkodziły w ostatnich dniach gorsze dane nt. inflacji CPI, która wyhamowała w maju do 0,6 proc. r/r z 0,8 proc. r/r w kwietniu, a koronie norweskiej ciążyła taniejąca w poprzednim tygodniu ropa, ale i też obawy związane ze zbliżającym się posiedzeniem Norges Banku (22 czerwca).

Tymczasem posiedzenie szwedzkiego Riksbanku zaplanowano dopiero na 6 lipca, ale i tak nie ma pewności, czy członkowie tego gremium będą skłonni sygnalizować gotowość do dalszego luzowania, skoro z wypowiedzi z ostatnich tygodni wynikało raczej, że zaczynają bardziej koncentrować się na ewentualnych interwencjach na rynku korony. Jeżeli jednak takie słowa padają w momencie, kiedy ta jest słaba, to raczej można odebrać to jako sygnał dla pewnej asekuracji przed reakcją rynku na mniej „gołębie” sygnały z banku centralnego w najbliższych miesiącach. Zobaczymy. Na razie zerknijmy na sytuację techniczną na EUR/SEK, chociaż znacznie zyskowniejszą alternatywą ze względu na słabość USD może być USD/SEK. Niemniej to EUR/SEK jest swoistym benchmarkiem.

Nowy tydzień zaczął się od umocnienia korony, co tylko potwierdza słuszność schematu opartego o wrażliwość na globalne ryzyko. Szersze spojrzenie na EUR/SEK wskazuje na długoterminową konsolidację opartą o okolice 9,12-9,15, 9,38-9,40 i 9,60-9,65. Zakładając powrót do mocniejszej korony należałoby spodziewać się powrotu w rejon 9,12 w ciągu kolejnych tygodni.

Ciekawszym przypadkiem może okazać się korona norweska. Tutaj rynek zdaje się być nastawiony bardziej „gołębio” do perspektyw cięć stóp przez Norges Bank, niż sam prezes Oyestein Olsen. Wiele będzie, zatem zależeć od komunikatu w środę. Tymczasem ceny ropy powróciły do wzrostów po tym jak spadło ryzyko Brexitu, chociaż szczyt z 8 czerwca nie został jeszcze pokonany. Tymczasem na EUR/NOK mamy ciekawy układ techniczny – zakończenie obserwowanej od 21 kwietnia b.r. formacji flagi. Zgodnie z terminologią może to sugerować powrót do dominującego trendu, jaki rozpoczął się 12 lutego b.r., a zatem spadków EUR/NOK.