Rosengren sugerował, że jeśli tylko gospodarka będzie się rozwijać przynajmniej w umiarkowanym tempie, to powrót na ścieżkę zacieśniania polityki monetarnej (która na razie ma tylko jeden krok – grudniowy) może się okazać szybszy niż to wycenia rynek. Tenże rynek pozostał jednak sceptyczny. Ale i my jesteśmy dość sceptyczni, sądząc, że Fed będzie się opędzał jak tylko będzie mógł od rzeczywistego zacieśniania polityki (choć jedna lub dwie podwyżki mogą nastąpić przed końcem roku).

W każdym razie niepokoić może to, że ropa znów tanieje w wyraźny sposób i np. na crude mamy obecnie tylko 35,36 USD. Zresztą, proces ten trwa od około dwóch tygodni, jakkolwiek teraz jest już bardzo wymowny.

Dziś o 7:00 powinien wypowiedzieć się Evans z Fed, poza tym o 8:00 poznamy zamówienia w niemieckim przemyśle, o 9:55 niemiecki PMI dla usług, o 10:00 PMI dla usług Eurolandu, a o 11:00 sprzedaż detaliczną w tymże Eurolandzie. O 14:30 przyjdzie czas na bilans handlu zagranicznego USA, o 15:45 na tamtejszy usługowy PMI, o 16:00 na ISM. Przypomnijmy, że wczoraj dość słabe były dane o zamówieniach w Stanach, co zapewne pogłębiło sceptycyzm wobec dolara. Najbliższy opór to niedawne maksima – ok. 1,1435-40, wyżej mamy 1,1490-95, szczyty z października. Gdyby natomiast doszło do wzmocnienia USD, to można sobie wyobrazić wędrówkę w kierunku 1,13. Zgadzałoby się to z układem dołków 2 – 28 / 29 marca (trend wzrostowy), choć nie jest pewne, czy rynek chce teraz tę linię testować.

Na złotym

Pojawił się pewien czynnik fundamentalny, który może w jakiś sposób zacząć kontrować wartość złotego, szczególnie jeśli pójdą za nim kolejne, podobne czynniki. Oto bowiem agencja Moody's ogłosiła, że kryzys konstytucyjny w Polsce zwiększa ryzyko polityczne i może osłabić klimat inwestycyjny, a to jest negatywne dla ratingu. Na razie to jeszcze nie żadna decyzja, ale...

No właśnie. Nawiasem mówiąc, od dawna mówiliśmy o możliwości takiego typu ruchów. Co do EUR/PLN, to wykres jest przy 4,2435. Wczoraj osiągano minima rzędu 4,2260-70, obecny powrót nie jest jakoś szczególnie dramatyczny i wciąż jest szansa na dobijanie do 4,2060-80, ale jednak podejrzewamy, że trend dobiega końca. Przynajmniej w dotychczasowej formie.

Na USD/PLN notujemy 3,7230. Tutaj teoretycznie można wierzyć np. w możliwość osiągnięcia 3,6780 w perspektywie paru dni – ale oczywiście wymagałoby to dalszego utrzymania czy wręcz pogłębienia słabości dolara na EUR/USD. Generalnie jednak tak – ostry trend spadkowy na USD/PLN, idący od początku marca, jest wciąż aktualny. W mocy są jednak też ryzyka takie jak postawa agencji ratingowych czy osłabienie na rynku ropy, które może znamionować spadek chęci do ryzykowania. Z tego powodu wypada być ostrożnym i nie nastawiać się na zbyt wiele.