Wzrost cen ropy w ostatnich dniach niezmiennie wiązany jest z nadziejami, że gwałtowne obniżki stóp procentowych w USA (przed tygodniem Fed obciął je o 75 punktów bazowych, a jutro prawdopodobnie dołoży do tego jeszcze 50 punktów), pobudzą amerykańską gospodarkę, co znajdzie odbicie we wzroście popytu. Dodatkowo stronie popytowej mogą pomagać doniesienia „The Wall Steet Journal”, że kraje OPEC mogą na lutowym szczycie w Wiedniu, zdecydować o zmniejszeniu produkcji ropy, jeżeli potencjalna recesja w USA wpłynie na spadek popytu.

Sytuacja techniczna na wykresie ropy Brent nie daje jednoznacznej odpowiedzi, czy w kolejnych tygodniach, ceny będą próbowały wrócić do swych rekordowych poziomów (Brent 98,44 dol.), będą spadać, czy może pozostaną, w rysującej się już od 3 miesięcy stabilizacji, której osią jest poziom 92 dol. Gdyby wartościować te trzy scenariusze na podstawie analizy wykresów, to największym prawdopodobieństwem realizacji, cechuje się ten ostatni.

Być może odpowiedzi na pytanie, o to jak w przyszłości będą kształtować się trendy na rynku ropy, należy szukać na rynku walutowym. W 2007 roku wykazywała ona dużą korelację z notowaniami EUR/USD. W obu przypadkach roczny dołek miał miejsce w styczniu, w lipcu został utworzony średnioterminowy szczyt, który poprzedził utworzenia dołka w sierpniu. Z tego sierpniowego dołka następnie rozpoczęła się silna fala wzrostowa cen ropy Brent i EUR/USD, która "wyciągnęła" w listopadzie baryłkę blisko „magicznej” bariery 100 dolarów, a euro blisko równie „magicznego” poziomu 1,50 dolara. Później przyszła korekta. Jej minimum zostało wyznaczone w grudniu. Poprzedzała ona kolejny, tym razem styczniowy, atak obu opisywanych wykresów na wspomniane „magiczne” poziomy. W obu też przypadkach, atak ten okazał się nieudany.

Ta korelacja rynku ropy z notowaniami EUR/USD może być istotną wskazówka na przyszłość, stanowiąc bazę do prognozowania trendów w najbliższych miesiącach. Jeżeli przyjąć, że pomimo ostatnich dużych obniżek stóp procentowych w USA, notowania EUR/USD nie wrócą w najbliższym czasie do trendu wzrostowego, a słaba reakcja na decyzję Fed oraz obawy o silny wpływ potencjalnej recesji w USA na gospodarkę strefy euro takie oczekiwania uzasadnia, to w najbliższych miesiącach nie należy również oczekiwać powrotu ropy do długoterminowego trendu wzrostowego. Taki powrót mógłby być realny dopiero w II połowie 2008 roku.

Dlatego też obecnie bazowy scenariusz dla ropy, podobnie jak dla EUR/USD, jest trend boczny trwający do wakacji i powrót do wzrostów w końcówce roku. Taki scenariusz można dość prosto uzasadnić czynnikami fundamentalnymi. Prawdopodobna recesja w USA i związane z tym spowolnienie na świecie, będzie zmniejszać popyt, nawet jeżeli OPEC będzie ciął produkcję. Ceny mogą również spadać wyprzedzając ewentualny wiosenny spadek popytu w USA, po jego obecnym wzroście w efekcie mroźnej zimy. Jak również, mogą dyskontować koniec prosperity w Chinach związanej z tegoroczną olimpiadą w Pekinie. Na rynkach panuje dość powszechne przekonanie, że chińskie władze po olimpiadzie, zdecydują się na mocne kroki zmierzające do ochłodzenia gospodarki, żeby w ten sposób zapobiec jej przegrzaniu. To przekonanie już niebawem może wpływać na spadek cen ropy.

Próbując powyższe oczekiwania sprowadzić do prognoz cen ropy Brent, należy przyjąć, że w połowie roku ceny będą poniżej poziomu 100 dol. Nie wykluczone, że będą one nawet bliżej poziomu 68,57-77,60 dol. (dołek z sierpnia 2007 i szczyt z lipca 2007), niż 100 dol. Natomiast pod koniec roku, o ile poziom 100 dol. dalej prawdopodobnie będzie wyznaczał barierę podażową, to będzie to dość bliska bariera.