Rynek sceptycznie odebrał zapowiedzi czasowej obniżki podatków i wspierania rodzin oraz inwestycji, których skala miałaby sięgnąć 150 mld USD, o czym najlepiej świadczą silne spadki na nowojorskim parkiecie podczas piątkowej sesji.

Złe nastroje z rynku w USA przeniosły się dziś w nocy na rynki azjatyckie, a następnie udzieliły się także inwestorom europejskim. W rezultacie po nocnych spadkach na giełdach w Azji rzędu 3-5% mieliśmy dziś do czynienia z naporem podaży na parkietach europejskich. O sile awersji do ryzyka najlepiej świadczy fakt, że to jedna z największych giełd Europy, giełda frankfurcka straciła ponad dziś 6,15%.

Pesymizm panujący na świecie negatywnie odbił się na rynkach finansowych w Polsce, gdyż warszawski parkiet kolejny raz mocno spadł. Ucieczka kapitału z rynku akcyjnego przybrała objawy paniki, co pogrążyło indeks największych spółek, który dziś zanurkował o ponad 6,7%. Szeroki rynek, mierzony indeksem WIG również ostro pikował, jednak jego przecena wyniosła „tylko” 5,6%.

Eksplozja awersji do ryzyka negatywnie odbiła się także na wartości złotówki, gdyż ucieczka kapitału z ryzykownych rynków wschodzących, w tym z Polski przełożyło się na wzrosty kursów par złotowych. Co więcej, złotówce ciążył dziś także spadający eurodolar, którego kurs obniżył się w ciągu dnia z okolic 1,46 w rejon 1,4470. W rezultacie USDPLN podskoczył o niemal 5 groszy (z rejonu 2,48 powyżej 2,52) natomiast EURPLN wzrósł o ponad 3 grosze (z rejonu 3,62 powyżej 3,65).

Za osłabienie złotego moim zdaniem w największym stopniu odpowiedzialny jest spadek EURUSD, co oznacza, że również przez resztę tygodnia możemy być świadkami sporej presji na złotówkę. Za takim scenariuszem przemawia sytuacja techniczna na rynku eurodolara, która po przełamaniu dziś wsparcia z rejonu 1,45 w krótkim terminie wydaje się sprzyjać amerykańskiej walucie. Z drugiej strony złoty powinien bronić się dzięki perspektywie wzrostu stóp procentowych, a impulsu do zakupów polskiej waluty można doszukiwać się w jutrzejszej publikacji inflacji netto w Polsce. Jeżeli potwierdzi ona utrzymywanie się silnej presji inflacyjnej utwierdzi inwestorów w przekonaniu, że RPP będzie musiała dość ostro podnieść koszt pieniądza w Polsce.