Sytuacja na rynkach globalnych nie miała większego przełożenia na zachowanie się złotego, który pozostał stabilny (USD/PLN 2,4030, EUR/PLN 3,57, CHF/PLN 2,20, GBP/PLN 4,72). Krajowi inwestorzy czekają na dane o inflacji konsumenckiej, które GUS opublikuje o godz. 14:00. Odczyt wyższy od prognozowanych 4,0 proc. r/r zwiększy presję na Radę Polityki Pieniężnej odnośnie podwyżek stóp procentowych. W ostatnich dniach można odnieść wrażenie, że członkowie RPP dojrzewają niejako do tego, iż w tym roku może zaistnieć konieczność większej ilości podwyżek, niż to wcześniej zakładano. Bo jak przyznał dzisiaj jeden z jej członków, Marian Noga, nie ma pewności, czy wskaźnik cen powróci do celu (2,5 proc. r/r) nawet w 2009 r.

Poza informacjami z kraju warto będzie także obserwować sytuację na rynkach międzynarodowych. A tam wciąż panuje spora niepewność, zwłaszcza w przypadku rynków akcji. Dzisiaj inwestorzy w Azji nie byli tak optymistyczni jak ich amerykańscy koledzy – japoński Nikkei zakończył notowania na 26 miesięcznych minimach poniżej psychologicznego poziomu 14 tys. punktów. Gracze nie mogą się zdecydować, czy skupić się na negatywnych informacjach, jakimi w najbliższym czasie będą wyniki amerykańskich instytucji finansowych, czy jednak próbować znaleźć w całym zamieszaniu pewne pozytywy, które mogłyby przynajmniej na jakiś czas powstrzymać giełdową przecenę w USA. A takim mogą być wczorajsze wyniki finansowe spółki IBM, które w dużej mierze są wynikiem korzystnych różnic kursowych, czyli słabego dolara. Bo firm prowadzących w dużej części swoją działalność poza granicami USA jest wiele, co może sugerować, iż inwestorzy zbyt pesymistycznie ocenili krótkoterminowe perspektywy zysków dla całego rynku. Czy to sprowokuje większą korektę notowań? Zobaczymy. Zwłaszcza, że pesymizm dotyczący sytuacji sektora bankowego, przejawiający się chociażby w medialnym „licytowaniu” się, co do wysokości strat publikującego dzisiaj wieczorem swoje wyniki Citigroup, może być nieco przesadzony. Patrząc w przyszłość, nie znamy wyników działań podejmowanych w ostatnich tygodniach przez banki centralne, które miały w pewnym sensie uzdrowić sytuację na rynku pożyczek międzybankowych, gdzie w pewnym momencie zapanował kompletny zastój.

Ewentualna poprawa nastrojów na giełdach (jej pierwsze symptomy obserwowaliśmy we wtorek także na WGPW), może być jednak nieco ograniczona przez zaplanowane na najbliższe dni publikacje danych makroekonomicznych. Kluczowe w tym względzie będą informacje ze Stanów Zjednoczonych, które pomogą w ocenie skali obniżki stóp procentowych przez FED podczas posiedzenia zaplanowanego na 30 stycznia. Inwestorzy są już niemal pewni cięcia o 50 p.b., a w kuluarach popularność zyskuje teza o 75 pb., która szczerze mówiąc zakrawa już na pewną paranoję. Bo, czy można jednoznacznie określić, że inflacja w Stanach Zjednoczonych nie stanowi już zagrożenia? Przecież jak pokazały doświadczenia innych krajów, jej wzrost wynikał z czynników zewnętrznych w postaci zwyżki globalnych cen energii i żywności, a stymulatorem inflacyjnym dla Stanów Zjednoczonych jest dodatkowo słaby dolar. Tym samym, jeżeli FED zdecyduje się teraz na obniżkę stóp o 50 p.b. to będzie spory sukces. Jednak o tym czy tak się stanie w pewnym sensie zadecydują dane o sprzedaży detalicznej i inflacji PPI, które poznamy dzisiaj o godz. 14:30, jutrzejsze kluczowe dane o inflacji konsumenckiej CPI i dynamika produkcji przemysłowej. Informacje z „detalu” będą o tyle ważne, gdyż grudzień jest z reguły okresem wzmożonych zakupów. Tym samym ujemna dynamika sprzedaży detalicznej za ten miesiąc zostałaby odebrana jako dość negatywny sygnał. Z kolei bazowa inflacja PPI na poziomie 0,2 proc. m/m dzisiaj i analogiczny odczyt dla CPI core jutro, pokazałyby, że obawy inwestorów sprzed miesiąca, iż presja cenowa w gospodarce zaczyna ponownie narastać, nie były słuszne. Jednak jakikolwiek wyższy odczyt automatycznie wzbudzi obawy, co do ryzyka wystąpienia stagflacji, ale w pierwszym momencie umocni dolara, bo zmniejszy szanse na agresywne obniżki stóp procentowych (analogiczną sytuację obserwowaliśmy w grudniu ub.r.).