... iż nie zamierza nawet rozważać zacieśniania monetarnego, dopóki bezrobocie nie spadnij poniżej 7%. Ówczesne prognozy BoE datowały taki stan rynku pracy na koniec 2014 r., jednakże już na koniec listopada 2013 r. (ostatnie dane) stopa bezrobocia wyniosła 7,1%. Podczas gdy zeszłotygodniowe posiedzenie Banku nie przyniosło żadnego oświadczenia, wydaje się pewne, że w środę prezes Mark Carney dokona zmian w założeniach polityki pieniężnej. Mimo że siła ożywienia brytyjskiej gospodarki i dynamizm poprawy sytuacji na rynku pracy argumentują za normalizacją polityki pieniężnej, spadek inflacji poniżej celu 2% oraz utrzymywanie się rentowności obligacji 10-letnich blisko 3-miesięcznego minimum (teraz 2,74%) daje pole do zwlekania z podwyżkami.
Wachlarz rozwiązań zawiera obniżkę progu bezrobocia, poszerzenie miar oceny sytuacji na rynku pracy np. o tempo wzrostu płac, lub (na wzór Fed) wprowadzenie schematu przedstawiającego indywidualne oczekiwania co do podwyżek poszczególnych członków Rady Polityki Monetarnej. Każde z rozwiązań lub kilka na raz będzie argumentem za sprzedażą funta. Choć są przesłanki, by uważać, że rynek częściowo zdyskontował złagodzenie stanowiska BoE (na co w ostatnich tygodniach wskazywały komentarze prezesa Carneya), jest mało prawdopodobne, by zrobił to w pełni. Pytaniem pozostaje jak bardzo zdeterminowany będzie Bank Anglii, aby przekonać rynki finansowe, że zacieśnianie monetarne może mieć miejsce nie pod koniec 2014 r., ale prędzej w drugiej połowie 2015 r. Biorąc pod uwagę, że prezes Carney wyciągnął wnioski ze swoich nieudolnych prób wpłynięcia na inwestorów podczas prezentacji poprzednich Raportów o Inflacji w sierpniu i listopadzie 2013 r., oczekuję, że wydźwięk dzisiejszej prezentacji będzie silnie gołębi i funt znajdzie się pod wyraźną presją.
EUR/PLN: Bez powodów, by być negatywnie nastawionym do rynków wschodzących, złoty ma obecnie wszelkie podstawy do kontynuacji stabilizacji z perspektywą rozszerzenia zakresu wahań EUR/PLN w dół do 4,16. Rejon 4,19 stanowi pierwszą linię wzmożonej aktywności podaży i tylko duże rozczarowanie danymi o saldzie rachunku bieżącego Polski dziś po południu mogłoby wyprowadzić kurs wyżej.
EUR/USD: Z jednej strony nie widać oznak, aby rynek szykował się na forsowanie 1,37 EUR/USD. Z drugiej strony dolarowi brakuje katalizatora do rozpoczęcia umocnienia, choć z technicznego punktu widzenia wyłamanie poniżej 1,3620 dałoby szanse na ruch do 1,3580. Ale bez tego dalsza konsolidacja jest najbardziej prawdopodobnym scenariuszem.
EUR/GBP: Silnie gołębi wydźwięk prezentacji Banku Anglii może być wystarczającym impulsem, by złamać opór na 0,8350 EUR/GBP, a stąd popyt może pociągnąć kurs dalej do 0,8370, a nawet 0,8390. W takim wypadku GBP/PLN po niemal miesięcznej przerwie powróci poniżej 5,00.