W rezultacie inwestorzy postanowili poczekać na jakieś wskazówki, co do nastawienia FED, który w tym miesiącu stanie przed trudnym zadaniem pogodzenia ognia z wodą, a więc stymulacji gospodarki poprzez obniżki stóp, przy równoczesnym ograniczaniu wzrostu oczekiwań inflacyjnych. Okazją do weryfikacji swoich przypuszczeń będzie zaplanowane na najbliższy czwartek wystąpienie szefa FED, w którym zajmie się właśnie tematem bieżącej sytuacji gospodarczej i zagadnieniami polityki monetarnej.
Pomimo tego, że inwestorzy nie są do końca pewni jak będzie wyglądać sytuacja w USA, to ich nastawienie do amerykańskiej waluty jest raczej negatywne, o czym świadczy wyhamowanie w dniu dzisiejszym spadków już w rejonie 1,4660. Co prawda, nie przekreśla to jeszcze szans na pogłębienie korekty w rejon 1,4560-1,46 (tym bardziej, że po fatalnym wyniku raportu z rynku pracy eurodolar nie ma siły rosnąć), jednak pokazuje, że długoterminowy trend deprecjacji dolara jest raczej niezagrożony, a kwestią czasu kolejny atak tego kursu na historyczne poziomy powyżej 1,50.
Jeśli chodzi o krajowy rynek, to kursy złotego niewiele się dziś zmieniały. Do aktywniejszego handlu nie skłoniły inwestorów ani spadająca giełda w Warszawie, ani wahania eurodolara, co oznacza, że również krajowi inwestorzy obserwują głównie sytuacje w USA.