... odroczenie startu redukcji programu skupu aktywów przez Fed we wrześniu ubiegłego roku. Ogólna niepewność o przyszłość rynków wschodzących w obliczu normalizacji polityki pieniężnej Fed w połączeniu z lokalnymi problemami niektórych gospodarek z segmentu (Turcja, Ukraina, Argentyna, RPA) zmusiła do asekuracyjnego odwrotu nawet z najbardziej bezpiecznych (od strony fundamentalnej) rynków, w tym Polski.
W mojej ocenie sytuacja rynkowa jest daleka od zwiastowania powrotu kryzysu na wzór zawirowań z 2008 i 2011 roku. Tak samo trudno mi uwierzyć, aby obawy inwestorów miałyby wywindować EUR/PLN do szczytów z czerwca 2013 r. Niemal przez całe drugie półrocze ubiegłego roku złoty pokazywał, że pozostaje relatywnie odporny na repozycjonowanie inwestorów w obliczu rosnącej niepewności o wielkość przyszłych przepływów taniego kapitału (w związku z rozpoczętym procesem redukcji QE3 przez Fed) i byłoby dziwne, gdyby teraz miał wyraźnie tracić z tego powodu. Gwałtowny powrót popytu na złotego (bez potwierdzonej interwencji NBP i BGK) w piątek po południu pokazuje, że kilkumiesięczne minima traktowane są jako atrakcyjne poziomy kupna polskiej waluty.
Powtarzając za piątkowym komentarzem, w tym tygodniu dla klimatu wokół rynków wschodzących kluczowy będzie wydźwięk komunikatu po posiedzeniu FOMC (środa). Nawet najmniejsza sugestia, że Fed jest skłonny przyspieszyć redukcję QE3 (przycinanie programu o 10 mld USD co posiedzenie jest już w cenach) będzie miała poważne, negatywne konsekwencje dla rynków wschodzących. Szczególnie, jeśli dzień później zostanie wzmocniona silny odczytem PKB USA za IV kwartał. Choć nie sądzę, aby Fed zamierzał się spieszyć z normalizacją polityki pieniężnej (lepiej dla PLN), tak pozytywna niespodzianka w danych o PKB jest dość prawdopodobna (gorzej dla PLN).
Podsumowując, złoty powinien pozostawać pod presją do końca miesiąca, natomiast rezultat dwóch wydarzeń z USA podnosi ryzyko podwyższonej zmienności.
EUR/PLN: Piątkowa przecena poskutkowała pojawieniem się atrakcyjnych poziomów na kupno złotego, jednak jest mało prawdopodobne, aby już dziś znaleźli się kolejni chętni na długą pozycję, kiedy presja na rynkach wschodzących podtrzymuje ryzyko kolejnych skoków EUR/PLN do 4,22 lub wyżej (przy kierowanym emocjami rynku wymienianie kolejnych istotnych poziomów jest bezcelowe). 4,1850 jest pierwszy ważniejszym wsparciem, które powinno przyhamować potencjalne spadki. Dalej w tygodniu wiele będzie zależeć od wydźwięku FOMC i danych z USA.
EUR/USD: Choć USD może zacząć już zyskiwać na wyprzedzających ruchach przed FOMC, dobry wynik indeksu Ifo z Niemiec może dać świeży impuls dla wzrostów EUR/USD. Złamanie 1,3740 otworzy drogę do 1,3775, ale spadek poniżej 1,36 to jest to, na co liczę w kolejnych dniach.