Najbliższe dni mogą okazać się przełomowe dla złotego i innych walut krajów zaliczanych do rynków wschodzących. Mogą to bowiem być dni przełomowe dla koniunktury na światowych rynkach akcji, co z punktu widzenia tych walut ma istotne znaczenie.
Silna piątkowa wyprzedaż na Wall Street, w reakcji na słabe dane z amerykańskiego rynku pracy (w grudniu stopa bezrobocia wzrosła z 4,7 do 5 proc., w sektorze pozarolniczym przybyło tylko 18 tys. miejsc pracy), może być pierwszym krokiem do przełamania przez indeks S&P500 bariery popytowej 1400-1405 pkt. i strefy 12600-12750 pkt. przez DJIA.
Ma to dla rynku walutowego o tyle kluczowe znaczenie, że ewentualne wybicie obu indeksów poniżej wsparć, to zapowiedź nowej fali wyprzedaży akcji na świecie. Stąd już prosta droga do wzrostu awersji do ryzyka, co w sposób automatyczny prowokuje pozbywanie się walut ryzykownych. W takiej sytuacji, nawet oczekiwane podwyżki stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej, nie będą w stanie zahamować tego procesu.
Ten mechanizm działa oczywiście w drugą stronę. Ewentualna poprawa sytuacji na światowych rynkach akcji, będzie premiować takie waluty jak złoty, prowadząc do ich umocnienia. Wówczas, jeszcze w styczniu należy oczekiwać nowych rekordów złotego w relacji do euro i dolara.
Sytuacja techniczna na wykresach EUR/PLN i USD/PLN nie daje aktualnie jednoznacznej wskazówki, odnośnie tego w którą stronę podążą te pary w pierwszych tygodniach 2008 roku. W obu przypadkach ostatni dni przynoszą konsolidację notowań w oczekiwaniu na nowe impulsy.