To najniższy odczyt tego indeksu od marca 2007 roku, gdy spadł on do 52,4 pkt., notując 4-letnie minimum. Dane są jednak lepsze od oczekiwań analityków, których prognoz wahały się w przedziale od 52 do 54,6 pkt., przy średniej na poziomie 53,3 pkt.

Indeks ISM-usługi nie wpisuje się w obraz słabnącej amerykańskiej gospodarki, jaki ostatnio wykreował analogiczny indeks ISM dla sektora produkcyjnego oraz dzisiejsze dane z rynku pracy.

„Produkcyjny” ISM, który mierzy aktywność w amerykańskim przemyśle, w grudniu spadł do poziomu 47,7 pkt. z 50,8 pkt. w listopadzie. Był to najniższy odczyt tego indeksu od kwietnia 2003 roku, kiedy miał wartości 46,5 pkt. Odczyt poniżej poziomu 50 pkt. wskazuje, że przemysł w USA znalazł się w recesji. Od wspomnianego kwietnia 2003 roku podobna sytuacja miała miejsce w listopadzie 2006 (49,9 pkt.) i styczniu 2007 roku (49,3 pkt.).

Jeszcze gorsze wieści przyniosły dzisiejsze dane z amerykańskiego rynku pracy. Stopa bezrobocia w USA w grudniu wzrosła do 5 proc. z 4,7 proc. i jest najwyższa od 2 lat. Zatrudnienie w sektorze pozarolniczym zwiększyło się natomiast tylko o 18 tys., co jest najgorszym wynikiem od połowy 2003 roku.

Lepszy od prognoz ISM-usługi nieco tonuje nienajlepsze nastroje po wcześniejszych danych z rynku pracy, przekładając się na wzmocnienie dolara. O godzinie 16:13 kurs EUR/USD testował poziom 1,4754 dolara wobec 1,4784 tuż przed danymi. Zarówno na gruncie analizy technicznej, jak i fundamentalnej, można mieć poważne wątpliwości, czy do końca dnia tej parze uda się wrócić w okolice porannych minimów. Dane z sektora usług nie były bowiem na tyle dobre, żeby taki powrót zapewnić.