Wystąpienie wniosku o obniżkę stóp procentowych o 50 pb na majowym posiedzeniu RPP nie było wielkim zaskoczeniem (wszak agresywność niektórych członków Rady jest dobrze znana), jednak był to wyraźny znak, że cięcie stóp procentowych o 25 pb na początku tego miesiąca może nie być zwykłym korygowaniem strategii przyjętej w marcu. A właśnie tak przedstawiał majową decyzję prezes NBP Marek Belka. Wzrost oczekiwań kolejnych obniżek budował zarówno protokół z ostatniego posiedzenia, jak i czwartkowe wypowiedzi członków RPP. Andrzej Bratkowski uważa, ze ciecie o 50 pb w czerwcu jest uzasadnione i jest duża szansa na dodatkowe 25 pb w lipcu. Łagodne nastawienie utrzymuje także Elżbieta Chojna-Duch, choć jej zdaniem Rada powinna ciąć stopy ostrożnie, by nie pogłębić odpływu kapitału z rynku długu, gdyby wzrosło przeświadczenie o końcu cyklu obniżek. Tak czy inaczej prawdopodobieństwo kolejnej obniżki od 25 pb na początku czerwca jest bardzo wysokie.

Wracając do złotego, w ostatnich tygodniach perspektywa dalszego łagodzenia polityki monetarnej przyciągała kapitał do Polski, dzięki czemu paradoksalnie złoty zyskiwał na wartości. Ale od tygodnia rynek długu koryguje w ślad za rynkami bazowymi, w rezultacie informacje lokalne nie mogą się przebić ponad globalne trendy. A tutaj dominował odwrót od rynków wschodzących w reakcji na środowe słowa prezesa Fed Bena Bernanke, który dopuścił możliwość wcześniejszego zakończenia programu QE3. Perspektywa ograniczenia taniego pieniądza na rynku nie jest dobrą wiadomością dla rynków traktowanych za bardziej ryzykowne, co w rezultacie przynosi przecenę polskiej waluty. Jak jednak wskazywaliśmy we wczorajszym komentarzu, oczekiwania względem spowolnienia tempa skupu obligacji przez Fed mogą być przesadzone, a kondycja amerykańskiej gospodarki jeszcze nie pozwala na zaciągnięcie hamulca dla ekspansji monetarnej. Gdy powróci stabilizacja na rynki finansowe i inwestorzy ponownie zaczną szukać atrakcyjnych stóp zwrotu, wzmocnić powinien się apetyty na polski dług, gdyż górę ponownie wezmą czynniki lokalne. Z tego względu uważamy, że złoty wciąż ma większe pole do umocnienia niż osłabienia.

EUR/PLN: Wzrost rentowności na polskim długu wywindował EUR/PLN do styczniowych maksimów i strefa 4,2100/30 jest najbliższą barierą dla wzrostów. Dziś klimat na rynku powinien być korzystniejszy dla złotego z potencjalnym powrotem kursu do 4,18.

EUR/USD: Lepsze wyniki PMI z Europy wyciągnęły eurodolara ponad 1,29 i ruch może być kontynuowany w przypadku pozytywnego zaskoczenia indeksem Ifo. W piątek wahania powinny się utrzymać w przedziale 1,2835-1,2990.