Ale gdy przyszła faza pytań, Bernanke nieoczekiwanie dopuścił możliwość zmniejszenia tempa skupu obligacji w ciągu najbliższych posiedzeń FOMC, o ile sytuacja na rynku pracy ulegnie trwałej poprawie. To co w pierwszej chwili było ciosem dla wartości dolara i przyniosło wzrost EUR/USD tuż pod 1,30, w końcowym rozrachunku stało się paliwem dla aprecjacji amerykańskiej waluty, ściągając eurodolara do 1,2820. Wczoraj po raz pierwszy Bernanke jasno zasugerował swoją otwartość dla ograniczania QE3, co zostało odebrane jako silny sygnał, że zakupy obligacji ulegną zmniejszeniu jeszcze przed końcem roku. Oczekiwania rynku mogę być jednak na wyrost, jeśli weźmie się pod uwagę ostatnie dane z amerykańskiego przemysłu. W kwietniu produkcja spadła mocniej od prognoz o 0,5% w kwietniu, a majowe odczyty indeksów aktywności w rejonie Nowego Jorku i Filadelfii były poniżej zera, wskazując na kontrakcję w sektorze. Takie otoczenie nie gwarantuje szybkiej i stabilnej poprawy w zatrudnieniu, nie wspominając o tym, że spadki stopy bezrobocia w ostatnich miesiącach (od początku roku o 0,3 pkt proc. do 7,5%) to w dużej mierze zasługa rezygnacji bezrobotnych z aktywnego poszukiwania pracy. Naszym zdaniem sugestia Bernanke, że jest skłonny ograniczyć w przyszłości QE3 jeszcze nie oznacza, że można tego oczekiwać na czerwcowym lub lipcowym posiedzeniu, co w rezultacie nie gwarantuje trwałego trendu aprecjacyjnego dolara.
Podobne wnioski można odnosić w odniesieniu do rynku franka i komentarzy prezesa szwajcarskiego banku centralnego Thomasa Jordana. W opublikowanym w środę wywiadzie powtórzył on determinację banku do obrony limitu 1,20 na EUR/CHF, jednak zaznaczył, że poziom może zostać zmieniony, jeśli zajdzie taka konieczność. Dodał też, że wprowadzenie ujemnych stóp procentowych jest możliwym narzędziem polityki pieniężnej. Wzmianki te wystarczyły, aby osłabić franka do euro do najniższego poziomu od maja 2011 r. (wzrost EUR/CHF do 1,2647). Uważamy jednak, że SNB nie zdecyduje się w najbliższym czasie na żadne ze wskazanych narzędzi, a komentarz jest przejawem werbalnej interwencji władz monetarnych. Podniesienie limitu wiąże się z narażeniem na dalszy wzrost rezerw walutowych banku centralnego, które już sięgają 60% PKB kraju, tymczasem ostatnie dane wskazują, że SNB przystąpił już do redukcji rezerw. Po drugie sytuacja na rynkach finansowych jest na tyle stabilna i skłania do wzrostu apetytu na ryzyko, że kapitał przetrzymywany w CHF jako „bezpiecznej przystani” nie potrzebuje dodatkowej zachęty w postaci ujemnego oprocentowania depozytów do ucieczki ze szwajcarskiej waluty. W naszej ocenie osłabienie franka do euro jest kwestią czasu w miarę kontynuacji poprawy sentymentu na rynkach finansowych, jednakże ostatnia fala osłabienia jest przesadzona i powinna przynieść korektę EUR/CHF w kierunku 1,24.
EUR/PLN: Wzmocnione oczekiwania ograniczenia QE3 nie są czynnikiem wspierającym złotego, co przynosi dziś rano wzrosty EUR/PLN ponad 4,19 z ryzykiem naruszenia psychologicznego poziomu 4,20. Wahania powinny być ograniczone do wsparcia na 4,18.
EUR/USD: Komentarz Bernanke ostatecznie wyraźnie umocnił dolara do euro i wzrosło ryzyko złamania piątkowego minimum 1,2796, jednak w czwartek wiele będzie zależeć od wstępnych wyników indeksów PMI z Eurolandu. Pole do odbicia jest płytkie – do 1,2975.