Polityka EBC nadal pozostaje akomodacyjna, co daje nadzieje na wdrożenie innych narzędzi w przyszłości, ale możliwość cięcia stopy depozytowej z obecnego poziomu 0% była sporym zaskoczeniem przynoszącym w pierwszej chwili ponad jednoprocentową przecenę euro do dolara. W kolejnych godzinach na rynku było już spokojniej, gdyż historia pokazuje, że EBC jest najmniej odważnym z głównych banków centralnych i relatywnie niskie są szanse na zastosowanie przez niego broni ostatecznej, a za taką należy uznać ujemne oprocentowanie depozytów, które w najgorszym scenariuszu, zamiast zachęcać banki do udzielania kredytu, może istotnie pogorszyć ich zyskowność lub nawet wywołać ucieczkę kapitału z depozytów w pieniądz gotówkowy. Wciąż bardziej prawdopodobne jest, że za obniżką stawki referencyjnej pójdą działania na rzecz obniżenia kosztu kredytu w państwach peryferyjnych (które są o 200-300 pb wyższe niż w Niemczech) i pobudzenia tamtejszego popytu na kredyt.
Przekonanie, że nie wszystko stracone dla Europy nadal pozostaje czynnikiem wspierającym euro w krótkim terminie. Wartość unijnej waluty na pewno nie jest zagrożona w relacji do dolara, gdyż szanse na rozszerzenie programu QE3 przez Fed są zdecydowanie większe niż wprowadzenie ujemnej stawki depozytowej przez EBC. Piątkowe dane z rynku pracy USA wprawdzie wskazały na silniejszy od prognoz wzrost zatrudnienia w kwietniu (165 tys., prog. 145 tys.) przy rewizji in plus o 114 tys. wyników za luty i marzec, jednak pierwszy od roku spadek zatrudnienia w budownictwie i płaski odczyt w przemyśle wskazują na hamowanie tempa wzrostu. Dokładając do tego rozczarowujący odczyt indeksu ISM dla usług (53,1, prog. 54, poprz. 54,4) rysuje się obraz gospodarki potrzebującej wsparcia ze strony Fed. I choć sytuacja ekonomiczna USA, pomimo ostatnich sygnałów słabości, wciąż prezentuje się lepiej niż jej europejski odpowiednik, to jednak nie znajduje to wyraźnego odzwierciedlenia w kursie EUR/USD, który jest niemal na tym samym poziomie co na początku roku. Wygląda więc na to, że przyszłe perspektywy rozwoju gospodarczego po obu stronach Atlantyku pozostaną kluczowe dla kształtowania się kursu i dopóki jednak z gospodarek jako pierwsza nie wykaże oznak powrotu ożywienia, dopóty eurodolar może pozostać w konsolidacji bocznej.
EUR/PLN: W tym tygodniu złoty będzie silnie uzależniony od środowej decyzji RPP. Spekulacje o możliwej obniżce wywierają presję na walutę, przez co EUR/PLN może dziś wzrastać w kierunku 4,16. Silne wsparcie w rejonie 4,1200/50.
EUR/USD: Pomimo huśtawki notowań na koniec ubiegłego tygodnia w związku z decyzją EBC i danymi z rynku pracy USA eurodolar kontynuuje konsolidację w przedziale 1,30-1,3250. W poniedziałek pod nieobecność inwestorów z Wielkiej Brytanii (majowe święto bankowe) i przy braku istotnych danych zmienność powinna być ograniczona do 1,3070-1,3160.