... później raport o kondycji przemysłu w rejonie Nowego Jorku także rozczarował (NY Empire State: 3,05, prog. 7), a dodatkowo gorzej od prognoz wypadł indeks rynku nieruchomości NAHB (42, prog. 45). Jakby tego było mało powodów do wzbudzenia awersji do ryzyka przysporzyły doniesienia o najprawdopodobniej ataku bombowym na mecie maratonu Bostońskiego. Wszystkie te informacje stanowiły tło dla silnej przeceny na rynkach surowcowych. Rosnące obawy o perspektywy globalnego popytu skłoniły inwestorów do porzucenia kontraktów na metale bazowe (cena miedzi na półtorarocznym minimum, aluminium na 3,5-letnich dołkach) oraz ropy (Brent poniżej 100 USD za baryłkę po raz pierwszy od lipca 2012 r.). nieporównywalny był jednak pogrom na rynku złota – żółty metal w ciągu dwóch dni zaliczył największy spadek od 30 lat, powracając na poziomy z początku 2011 r. Słaby sentyment udzielił się także indeksom giełdowym, które osuwały się pod wpływem przeceny spółek surowcowych.
Dla odmiany wyjątkowo stabilnie (jak na zarysowane otoczenie) wyglądały notowania na rynku walutowym, który w okresach wzrostu niepewności powinien sygnalizować przepływ kapitału w stronę tzw. „bezpiecznych przystani”, tj. dolara, jena i franka. Z wymienionej trójki tylko japońska waluta odnotowała silną aprecjację (w pewnym momencie USD/JPY spadał do 95,77 z 98 notowanych przez większą część poniedziałkowej sesji) , choć można dyskutować, czy był to przejaw ucieczki do bezpieczeństwa, czy jednak bardziej chęć zamykania zyskownych pozycji na rzecz pokrywania strat poniesionych przez inwestorów na innych rynkach. Relatywnie stabilnie zachowywały się EUR/USD (traktowany jako barometr nastrojów) oraz EUR/CHF. Wzrost awersji do ryzyka nie został odnotowany także na walutach emerging markets, czego przejawem jest stabilna sytuacja na rynku złotego. Bez emocji odbyła się także sesja na europejskim rynku długu – rentowności obligacji państw strefy euro notowały zaledwie kilkupunktowe zmiany.
Taka wybiórczość reakcji rynkowej w związku z rosnącymi obawami o siłę globalnego ożywienia w kolejnych miesiącach sugeruje, że problem zaistniałych zmian może leżeć gdzieś indziej i być ograniczony do wąskiego segmentu. Pojawiające się opinie o rozpoczęciu szerokiej korekty na różnych klasach aktywów wydają się przesadzone, tak jak i wyolbrzymiane są podstawy dla temperowania apetytu na ryzyko. Każdy rynek od czasu do czasu wymaga oczyszczenia. Tym razem przyszła pora na rynek towarowy, jednak bez konsekwencji dla innych rynków.
EUR/PLN: Przy perspektywie braku zmian w polityce monetarnej RPP przynajmniej do czerwca, dane z polskiej gospodarki mają mały wpływ na złotego. EUR/PLN pozostaje zamknięty w przedziale 4,10-4,12 i obecnie nic nie wskazuje, aby ten stan miał ulec zmianie w najbliższych godzinach.
EUR/USD: Eurodolar zareagował spadkiem na wybuchy bombowe w Bostonie, naruszając wsparcie na 1,3040, jednak dziś rano kurs wraca w okolice 1,3070. Dziś w centrum uwagi indeks ZEW z Niemiec oraz produkcja przemysłowa z USA. Wahania powinny pozostać zamknięte w przedziale 1,3020-13135.